Drink game: Pijesz szklankę/kieliszek wody/picia/alkoholu za każdym razem, kiedy MoonRi nazwie Ciphera niebieskowłosą pięknością. Enjoy!
Cipher:
Wyszedłem z pokoju i zamknąłem za sobą drzwi, na których widniała tabliczka z napisem "menadżer". Westchnąłem, próbując poukładać swoje myśli. Spełniło się jedno z moich największych marzeń - zostałem przydzielony do zespołu. I na dodatek zostałem liderem. Z jednej strony zapanowała mną euforia, z drugiej myśląc o nowych obowiązkach i wierze pokładanej we mnie nogi miałem jak z waty. Ruszyłem oświetlonym korytarzem w kierunku nowego dormu. Byłem bardzo ciekawy z kim będę miał do czynienia. W głowie przelatywały mi najgorsze scenariusze, że przez swój charakter nie dogadam się z innymi albo, co gorsza, trafię na jakiegoś pajaca. Starałem się jednak być optymistyczny, bo i tak pomimo możliwych przeszkód musimy być zgranym zespołem. Błądząc wzrokiem natrafiłem na odpowiednie drzwi i zatrzymałem się przed nimi. Zamknąłem na chwilę oczy i wstrzymałem oddech. Zza drzwi było słychać głośny harmider. Wciąż opanowany chwyciłem za chłodną klamkę i ją nacisnąłem. Wchodząc pewnie do środka ujrzałem białowłosego chłopaka, który skakał i szalał po całym dormie jak jakaś małpa w zoo, robiąc przy tym niesamowity syf. Stałem jak wryty przyglądając się jego poczynaniom. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się tego. Chłopak zauważając moją osobę zatrzymał się i gapił na mnie, jakbym mu ukradł cukierka albo powiedział, że święty Mikołaj nie istnieje. Stojąc tak i patrząc sobie w oczy białowłosy nagle podbiegł do okna, otworzył je i wyskoczył. Pewnie by mnie to zszokowało, gdyby nie fakt, że to pierwsze piętro i raczej nic nie powinno mu się stać.
"Nieźle się zaczyna..." przemknęło mi przez myśl i lekko zmęczony tą sytuacją rozsiadłem się w fotelu czekając na rozwój wydarzeń.
MoonRi:
Tak jakby wiem, że nie powinienem skakać po całym dormie jak małpka. No ale, cóż poradzić?
Fajnie się tutaj skacze. Cały dorm jest fajny. Tylko... Dlaczego muszę być tutaj tak wcześnie? Argh. Ludzie, nudzi mi się, niech ktoś tu przyjdzie...
Szczęk zamka. Odwracam się do niebieskowłosej... Hm. Niebieskowłosego chłopaka. Przestaję na chwilę skakać i wpatruję się w niego. Ocenia mnie, tak jak ja jego. Może niech oceni sobie to?
Idę do okna, otwieram je i po prostu wyskakuję przez nie. Chwilę potem wracam i widzę jeszcze innego chłopaka. Zatrzymuję się na moment. Podchodzę do niego, a on w jednej chwili odwraca się do mnie. Uchylam drzwi.
- Idziesz? - pytam tego ktosia i wchodzę do środka. - O, Niebieskowłosa Piękności, gdzie jesteś? - krzyczę. Trzeba by się zapoznać, czy coś.
Heeyeon:
Zespół zespół zespół. To zaszczyt, znaleźć się w zespole. Staję pod drzwiami budynku. Jakiś chłopak skacze z okna. Oho. Znam go z widzenia. Też jest trainee.
Czyli jesteśmy razem w zespole.
Wchodzę do środka za nim i słucham, co on tam krzyczy. Mamy jakąś dziewczynę w zespole? Niepewnie kieruję swoje kroki do salonu.
-A-annyeonghaseyo- mamroczę do swoich butów. Ja wcale nie jestem nieśmiały. Skąd.
Cipher:
Ledwo ochłonąłem, a po chwili dało się słyszeć czyiś krzyk na korytarzu prowadzącym do dormu. Z lekką obawą zauważyłem, że drzwi się otwierają. Pewnym krokiem do pomieszczenia wszedł ten oszołom, którego miałem przyjemność "poznać". Ale co to, za nim wszedł ktoś jeszcze. Różowo włosy chłopak nieśmiało wszedł do salonu mamrocząc coś do siebie. Z tego co udało mi się zrozumieć to się przywitał. Chciałem mu odpowiedzieć, ale przerwał mi białowłosy.
-Tu jesteś, moja Niebieskowłosa Piękności! -krzyknął w moją stronę. Spojrzałem na niego zdziwiony z domieszką rozbawienia.
MoonRi:
Znalazłem go. Powinienem dostać order Sherlock'a Holmesa.
- Tu jesteś, moja Niebieskowłosa Piękności! - rozwalam się na kanapie. - A może, moja Niebieskowłosa Piękność, zdradzi mi swe imię? - patrzę na niego z uśmiechem. - Różowowłose Maleństwo, też mi je powie? - dodaję trochę ciszej do chłopaka, który tu za mną wszedł. Wygląda na nieco strachliwego, ale tydzień ze mną go zmieni. Gwarantuję to.
Heeyeon:
-Nazywam się Lee Heeyeon- mówię nieco głośniej, podnosząc głowę. Wpatruję się w chłopaków, z którymi będę mieszkał, trenował i występował. Uśmiecham się delikatnie. Nie są tacy straszni.
-Będę ciężko pracował!- mówię z entuzjazmem.
Cipher:
Uśmiechnąłem się do pozostałych.
-Nazywam się Yeong Cheol Min. -ukłoniłem się delikatnie wciąż na nich patrząc.
-Zostałem przydzielony na lidera naszego zespołu. Będę się starał z całych sił. -dodałem i się szeroko uśmiechnąłem.
MoonRi:
- Ale jesteście sztywni - uśmiecham się szeroko i kładę na kanapie, zamykając oczy.
Heeyeon:
Nie mogę powstrzymać śmiechu, gdy słyszę stwierdzenie jasnowłosego. Oni jeszcze nic nie wiedzą... Huehuehuehue.
-Niemiły hyung jest niemiły- robię smutną minę.
Cipher:
-Ty też powinieneś się przedstawić. Chyba, że mam Cię ochrzcić oszołomem albo małpą z zoo. -oznajmiłem z sympatycznym uśmieszkiem. Rozsiadłem się ponownie w fotelu oczekując odpowiedzi.
Cipher:
-Ty też powinieneś się przedstawić. Chyba, że mam Cię ochrzcić oszołomem albo małpą z zoo. -oznajmiłem z sympatycznym uśmieszkiem. Rozsiadłem się ponownie w fotelu oczekując odpowiedzi.
MoonRi:
Otwieram oczy i upewniam się, czy mówi mnie.
- Moon Hee Rin, Niebieskowłosa Piękności. Ale mówcie mi Smile - uśmiecham się. - I nie jestem oszołomem. Ani nie jestem niemiły, Maleństwo - to nic, że jest wyższy ode mnie. - Jestem bardzo... Miły.
YongMi:
Staję pod odpowiednimi drzwiami i próbuję zachować spokój. Stresuję się faktem, iż zaraz mam stanąć oko w oko z obcymi ludźmi. Ale co poradzić? Od zawsze marzyłem o znalezieniu się w zespole, więc nie mam zamiaru uciec tylko przez to, że stres zżera mnie od środka.
Biorę głęboki oddech i z bijącym sercem naciskam klamkę, wchodząc cicho do środka. Pierwsze co widzę, to kolorowe czupryny, tak bardzo różniące się od moich zwyczajnych, przydługich włosów.
-Kim Yong Mi- mówię drżącym głosem ze świadomością, że nie zauważyli mojej obecności i właśnie skończyli się przedstawiać.
Cipher:
Cicho prychnąłem pod nosem na słowa "Niebieskowłosa Piękności". Chyba mu się to wkręciło. Zacząłem błądzić wzrokiem po salonie, w końcu wcześniej nie miałem okazji bliżej się przyjrzeć. Było to przytulne pomieszczenie, prawdopodobnie będzie jednym z moich ulubionych, razem z sypialnią. Moje rozmyślenia przerwało ciche skrzypnięcie drzwi. Do pokoju wszedł niski chłopak z dłuższymi, brązowymi włosami, wyglądał na zestresowanego. Cicho się przedstawił myśląc, że nikt go nie usłyszał. Postanowiłem wstać, powitać go i zapoznać z resztą zespołu. Po przedstawieniu propozycji wyglądał na speszonego.
-Chodź, będzie zabawnie, powinno Ci się spodobać. -uśmiechnąłem się przyjacielsko do niego i objąwszy go ramieniem poprowadziłem w stronę reszty.
-Tylko nie odwal nic głupiego, oszołomie, czaisz bazę? -spojrzałem na niego rozbawiony z lekko kpiącą miną.
YongMi:
Staję pod odpowiednimi drzwiami i próbuję zachować spokój. Stresuję się faktem, iż zaraz mam stanąć oko w oko z obcymi ludźmi. Ale co poradzić? Od zawsze marzyłem o znalezieniu się w zespole, więc nie mam zamiaru uciec tylko przez to, że stres zżera mnie od środka.
Biorę głęboki oddech i z bijącym sercem naciskam klamkę, wchodząc cicho do środka. Pierwsze co widzę, to kolorowe czupryny, tak bardzo różniące się od moich zwyczajnych, przydługich włosów.
-Kim Yong Mi- mówię drżącym głosem ze świadomością, że nie zauważyli mojej obecności i właśnie skończyli się przedstawiać.
Cipher:
Cicho prychnąłem pod nosem na słowa "Niebieskowłosa Piękności". Chyba mu się to wkręciło. Zacząłem błądzić wzrokiem po salonie, w końcu wcześniej nie miałem okazji bliżej się przyjrzeć. Było to przytulne pomieszczenie, prawdopodobnie będzie jednym z moich ulubionych, razem z sypialnią. Moje rozmyślenia przerwało ciche skrzypnięcie drzwi. Do pokoju wszedł niski chłopak z dłuższymi, brązowymi włosami, wyglądał na zestresowanego. Cicho się przedstawił myśląc, że nikt go nie usłyszał. Postanowiłem wstać, powitać go i zapoznać z resztą zespołu. Po przedstawieniu propozycji wyglądał na speszonego.
-Chodź, będzie zabawnie, powinno Ci się spodobać. -uśmiechnąłem się przyjacielsko do niego i objąwszy go ramieniem poprowadziłem w stronę reszty.
-Tylko nie odwal nic głupiego, oszołomie, czaisz bazę? -spojrzałem na niego rozbawiony z lekko kpiącą miną.
MoonRi:
Skinąłem głową. I tak coś zrobię. Wstałem z łóżka.
- Ale masz super włoooski~! - mówię, ciągnąc delikatnie za jeden z kosmyków. - Takie mięciusie i długie! Czego do nich używasz?
YongMi:
Serce bije mi jak szalone, kiedy orientuję się jak oni są wysocy. Daję się poprowadzić w stronę reszty osób. Skaczę wzrokiem po zgromadzonych, gdy nagle czuję jak białowłosy ciągnie mnie za kosmyk włosów.
-Naprawdę..? Zwykłego szamponu..- odpowiadam na pytanie. Wydają się być sympatyczni, zresztą pewnie tacy są, ale i tak czuję się niespokojnie. Wszyscy wydają się być tak pewni siebie i energiczni, a ja nie mam pojęcia zbytnio jak się zachować.
-Emm.. No i miło mi was poznać- dodaję dopiero teraz, przypominając sobie, że wcześniej tego nie powiedziałem. Piecze mnie twarz.
Cipher:
Odetchnąłem z ulgą widząc, że w sumie nie było tak źle, jak się obawiałem, że będzie.
-Hmm... przydałoby się przydzielić osoby do sypialń, nie uważacie? -wtrąciłem po chwili ciszy. W dormie znajdowały się dwie sypialnie, więc jedna przypadała na parę. Liczyłem, że i z tym nie będzie problemu.
YongMi:
Serce bije mi jak szalone, kiedy orientuję się jak oni są wysocy. Daję się poprowadzić w stronę reszty osób. Skaczę wzrokiem po zgromadzonych, gdy nagle czuję jak białowłosy ciągnie mnie za kosmyk włosów.
-Naprawdę..? Zwykłego szamponu..- odpowiadam na pytanie. Wydają się być sympatyczni, zresztą pewnie tacy są, ale i tak czuję się niespokojnie. Wszyscy wydają się być tak pewni siebie i energiczni, a ja nie mam pojęcia zbytnio jak się zachować.
-Emm.. No i miło mi was poznać- dodaję dopiero teraz, przypominając sobie, że wcześniej tego nie powiedziałem. Piecze mnie twarz.
Cipher:
Odetchnąłem z ulgą widząc, że w sumie nie było tak źle, jak się obawiałem, że będzie.
-Hmm... przydałoby się przydzielić osoby do sypialń, nie uważacie? -wtrąciłem po chwili ciszy. W dormie znajdowały się dwie sypialnie, więc jedna przypadała na parę. Liczyłem, że i z tym nie będzie problemu.
MoonRi:
- Aj, to taki trudny wybór. Różowowłose Maleństwo, Niebieskowłosa Piękność, czy może Mięciutkie Włoski? Możecie się rozdzielić sami, ja będę mieszkał z tym, z kim będę - uśmiecham się szeroko i siadam na parapecie. Niech sami to sobie załatwiają.
Heeyeon:
-Mogę zamieszkać z Yongmim hyungiem- popatrzyłem na nieśmiałego chłopaka z uśmiechem. Wyglądał tak... Normalnie. Nie tak, jak cała reszta. Wylądowałem w zespole z dwoma wariatami. Będzie zabawa, nie?
YongMi:
Patrzę na Heeyeon'a z delikatnym uśmiechem. Kiwam głową, zgadzając się z nim i przenoszę wzrok na resztę. Trochę bałem się, że wyląduję w pokoju z HeeRin, a przyznaję, że zachowanie chłopaka nieco mnie krępuje.
Ale tak czy siak, będę musiał się przyzwyczaić.
Cipher:
-Czyli ja będę z MoonRi. - podsumowałem i skierowałem swoje kroki w stronę przydzielonej mi i oszołomkowi sypialni. Przyznam, że to będzie ciekawe połączenie. Już czuję w kościach te zamykanie okien po nocach.
Heeyeon:
-Mogę zamieszkać z Yongmim hyungiem- popatrzyłem na nieśmiałego chłopaka z uśmiechem. Wyglądał tak... Normalnie. Nie tak, jak cała reszta. Wylądowałem w zespole z dwoma wariatami. Będzie zabawa, nie?
YongMi:
Patrzę na Heeyeon'a z delikatnym uśmiechem. Kiwam głową, zgadzając się z nim i przenoszę wzrok na resztę. Trochę bałem się, że wyląduję w pokoju z HeeRin, a przyznaję, że zachowanie chłopaka nieco mnie krępuje.
Ale tak czy siak, będę musiał się przyzwyczaić.
Cipher:
-Czyli ja będę z MoonRi. - podsumowałem i skierowałem swoje kroki w stronę przydzielonej mi i oszołomkowi sypialni. Przyznam, że to będzie ciekawe połączenie. Już czuję w kościach te zamykanie okien po nocach.
MoonRi:
Tak jakby ich nie słuchałem. Nie. Co ja gadam? Ja w ogóle ich nie słuchałem.
- To kto wygrał konkurs? - pytam z mojego miejsca na parapecie. Chyba zaprzyjaźnię się z tym parapetem. Wygodny jest.
Heeyeon:
-Jaki konkurs?- pytam, unosząc brwi i robiąc krok w tył. Nie lubię konkursów, boję się konkursów. Ja nie chcę konkursu... Odruchowo przybliżam się nieco do jedynego normalnego hyunga w tym towarzystwie.
YongMi:
Jestem zbity z tropu, kiedy słyszę wzmiankę o jakimś konkursie. Nic o żadnym nie słyszałem, ale mam wrażenie, że wszyscy tu brali w nim udział.
-Konkurs..?- zamyślam się na chwilkę, po czym patrzę po wszystkich po raz któryś tego dnia, zatrzymując na chwilę wzrok na różowowłosym. Na chwilę kładę mu dłoń na ramieniu, po czym patrzę z uwagą i niepewnością na MoonRi.
Cipher:
Otworzyłem drzwi od pokoju. Tak jak myślałem, był przytulny i można było znaleźć w nim własny kącik. Znajdowało się w nim między innymi wielkie okno, które bardzo dobrze oświetlało pomieszczenie, sporawe dwupiętrowe łóżko, dużo półek, komód, dwa stanowiska komputerowe i wielka szafa. Coś mnie tknęło i postanowiłem wrócić się do salonu.
-MoonRi, chodź ze mną, nie chcę decydować o czymś wbrew Twojej woli. W sumie powinieneś się ucieszyć na widok pokoju. - poprosiłem go z lekką nutką niepewności w głosie, kiedy przypomniałem sobie o ogromnym oknie.
Heeyeon:
-Jaki konkurs?- pytam, unosząc brwi i robiąc krok w tył. Nie lubię konkursów, boję się konkursów. Ja nie chcę konkursu... Odruchowo przybliżam się nieco do jedynego normalnego hyunga w tym towarzystwie.
YongMi:
Jestem zbity z tropu, kiedy słyszę wzmiankę o jakimś konkursie. Nic o żadnym nie słyszałem, ale mam wrażenie, że wszyscy tu brali w nim udział.
-Konkurs..?- zamyślam się na chwilkę, po czym patrzę po wszystkich po raz któryś tego dnia, zatrzymując na chwilę wzrok na różowowłosym. Na chwilę kładę mu dłoń na ramieniu, po czym patrzę z uwagą i niepewnością na MoonRi.
Cipher:
Otworzyłem drzwi od pokoju. Tak jak myślałem, był przytulny i można było znaleźć w nim własny kącik. Znajdowało się w nim między innymi wielkie okno, które bardzo dobrze oświetlało pomieszczenie, sporawe dwupiętrowe łóżko, dużo półek, komód, dwa stanowiska komputerowe i wielka szafa. Coś mnie tknęło i postanowiłem wrócić się do salonu.
-MoonRi, chodź ze mną, nie chcę decydować o czymś wbrew Twojej woli. W sumie powinieneś się ucieszyć na widok pokoju. - poprosiłem go z lekką nutką niepewności w głosie, kiedy przypomniałem sobie o ogromnym oknie.
MoonRi:
- Ojej! Czyli to Niebieskowłosa Piękność wygrała konkurs! - uśmiechnąłem się do pozostałych. - Więc prowadź!
Heeyeon:
Zostaję sam z brązowowłosym. Burczy mi w brzuchu, no tak, nic dzisiaj nie jadłem. Nadymam policzki.
-Jestem głoooodnyyy~
YongMi:
Uśmiecham się przez ogarniające rozbawienie, kiedy słyszę krótką wymianę zdań między MoonRi'nem, a Cheolmin'em i późniejszym burczeniem w brzuchu Heeyeon'a.
-No to.. Możemy albo pójść zobaczyć nasz pokój teraz, albo najpierw coś zjeść..- proponuję. Sam w sumie też jestem trochę głodny.
Cipher:
Odczekałem moment, aż MoonRi do mnie dołączy i poprowadziłem go w stronę naszego pokoju. Właściwie to byłem ciekaw jego reakcji. Weszliśmy do pomieszczenia.
-I co sądzisz? -zapytałem białowłosego oczekując od niego odpowiedzi.
Heeyeon:
Zostaję sam z brązowowłosym. Burczy mi w brzuchu, no tak, nic dzisiaj nie jadłem. Nadymam policzki.
-Jestem głoooodnyyy~
YongMi:
Uśmiecham się przez ogarniające rozbawienie, kiedy słyszę krótką wymianę zdań między MoonRi'nem, a Cheolmin'em i późniejszym burczeniem w brzuchu Heeyeon'a.
-No to.. Możemy albo pójść zobaczyć nasz pokój teraz, albo najpierw coś zjeść..- proponuję. Sam w sumie też jestem trochę głodny.
Cipher:
Odczekałem moment, aż MoonRi do mnie dołączy i poprowadziłem go w stronę naszego pokoju. Właściwie to byłem ciekaw jego reakcji. Weszliśmy do pomieszczenia.
-I co sądzisz? -zapytałem białowłosego oczekując od niego odpowiedzi.
MoonRi:
Ale...
- Ale duże okno! - mówię podekscytowany. - Rodzice nie pozwalali mi mieć wielkich okien, bo przez nie wyskakiwałem... Z trzeciego piętra... - uśmiecham się szeroko i podchodzę do szyby, żeby podziwiać widoki.
------------------------------------
Heeyeon:
Mam wewnętrzną walkę. Jedzenie czy pokój, jedzenie czy pokój...
-Mam pomysł- chichoczę.- Zróbmy jedzenie i zamknijmy się z nim w pokoju. Co ty na to, hyung?
Ciągnę go do lodówki, śmiejąc się pod nosem.
YongMi:
Mrugam zaskoczony, ale zaraz potem śmieję się cicho.
-Jestem za!- mówię, dotrzymując mu kroku. Zaraz potem jesteśmy w kuchni, a ja przeglądam zawartość szafek i lodówki. Mile zaskakuje mnie fakt, że są uzupełnione.
-Na co masz ochotę?
------------------------------------
Cipher:
Pomimo zagrożenia postanowiłem otworzyć okno, żeby nacieszyć się świeżym powietrzem i widokami z góry. W sumie... nie mogłem się doczekać aż nastanie noc i będę mógł zobaczyć ten sam obraz, ale w zupełnie innym klimacie. Miałem szczerą nadzieję, że tym razem oszołom nie wyskoczy przez okno, bo nie miałem najmniejszej ochoty schodzić na dół i go odklejać od podłogi, w razie czego.
-Które łóżko zajmujesz? -spojrzałem raz to na niego, a raz na spore dwupiętrowe łóżko. W sumie nie wiem po co zadałem pytanie, skoro mogłem spodziewać się odpowiedzi.
MoonRi:
- Gó-gó-gó-górnee~ - śpiewam cicho i uśmiecham się szeroko do chłopaka.
----------------------------------
Heeyeon:
-Ummm- patrzę mu przez ramię.-Jooogurt- nucę i łapię pudełeczko. Mniami. Czekam, aż hyung wybierze sobie coś do jedzenia, podskakując w miejscu i szukając łyżeczki. Gdzie jesteś, łyżeczko?
YongMi:
Przeglądam lodówkę dokładniej i zauważam, że jednak brakuje jednej, najważniejszej rzeczy.
-Nie ma..- mówię ze smutkiem, biorąc ostatecznie to samo co Heeyeon, plus oczywiście herbatniki, które znalazłem w jednej szafce.
Zaraz jednak pomagam szukać chłopakowi łyżeczek. Okazują się być w jednej z szufladek, co oczywiście nie jest nic dziwnym czy nowym. Wyjmuję dwie, podając mu jedną.
-To co, idziemy?- zmywam swój chwilowy smutek z twarzy, zamieniając go na szeroki uśmiech.
------------------------------------
Cipher:
Odwzajemniłem uśmiech i schyliłem się nad swoim posłaniem. Wziąłem kilka poduszek i rzuciłem jedną z nich w głowę MoonRi'na.
-Bitwa na poduchy! -krzyknąłem kończąc głośnym śmiechem i pobiegłem schować się za szafą zgarniając przy okazji więcej amunicji.
Heeyeon:
-Ummm- patrzę mu przez ramię.-Jooogurt- nucę i łapię pudełeczko. Mniami. Czekam, aż hyung wybierze sobie coś do jedzenia, podskakując w miejscu i szukając łyżeczki. Gdzie jesteś, łyżeczko?
YongMi:
Przeglądam lodówkę dokładniej i zauważam, że jednak brakuje jednej, najważniejszej rzeczy.
-Nie ma..- mówię ze smutkiem, biorąc ostatecznie to samo co Heeyeon, plus oczywiście herbatniki, które znalazłem w jednej szafce.
Zaraz jednak pomagam szukać chłopakowi łyżeczek. Okazują się być w jednej z szufladek, co oczywiście nie jest nic dziwnym czy nowym. Wyjmuję dwie, podając mu jedną.
-To co, idziemy?- zmywam swój chwilowy smutek z twarzy, zamieniając go na szeroki uśmiech.
------------------------------------
Cipher:
Odwzajemniłem uśmiech i schyliłem się nad swoim posłaniem. Wziąłem kilka poduszek i rzuciłem jedną z nich w głowę MoonRi'na.
-Bitwa na poduchy! -krzyknąłem kończąc głośnym śmiechem i pobiegłem schować się za szafą zgarniając przy okazji więcej amunicji.
MoonRi:
Zachichotałem głośno i wziąłem poduszkę pod kolor włosów Cipher'a. Wycelowałem i rzuciłem go w samą w twarz.
- A masz! - krzyknąłem i wziąłem kolejną.
----------------------------------
Heeyeon:
-Jasne!- uśmiecham się i ciągnę go do pokoju. Wooo.- Aaale suuuper!
Mamy piętrowe łóżko. I biurka, i nawet dwie szafy.
YongMi:
Rozglądam się po pokoju, niezwykle zadowolony. Jest niezwykle przytulny i nie brak w nim miejsca. Ale nie znaczy to, że spora jego część świeci pustkami. Po prostu milusio! Nie lubię, gdy miejsca jest za mało albo za dużo.
-Jak fajnie!- zachwycam się, podchodząc do okna, przez które wyglądam. Naprawdę mi się podoba.
-Kto z nas śpi na górze?- pytam po chwili milczenia, wskazując głową na łóżko.
----------------------------------
Cipher:
Pomimo mojej idealnej kryjówki oberwałem prosto w twarz. Ale ja tak tego nie zostawię! Chwytając kilka poduch zrobiłem majestatyczny przewrót w przód w stronę Oszołoma i rzuciłem nimi wszystkimi na raz. Dwie na trzy trafiły go w twarz i brzuch, więc po wykonanej zemście wróciłem do swojej bazy, żeby przygotować się do odparcia ataku. W trakcie zabawy śmiałem się jak nigdy, więc oczywistym było, że musiała złapać mnie kolka, która ograniczyła moje ruchy.
Heeyeon:
-Jasne!- uśmiecham się i ciągnę go do pokoju. Wooo.- Aaale suuuper!
Mamy piętrowe łóżko. I biurka, i nawet dwie szafy.
YongMi:
Rozglądam się po pokoju, niezwykle zadowolony. Jest niezwykle przytulny i nie brak w nim miejsca. Ale nie znaczy to, że spora jego część świeci pustkami. Po prostu milusio! Nie lubię, gdy miejsca jest za mało albo za dużo.
-Jak fajnie!- zachwycam się, podchodząc do okna, przez które wyglądam. Naprawdę mi się podoba.
-Kto z nas śpi na górze?- pytam po chwili milczenia, wskazując głową na łóżko.
----------------------------------
Cipher:
Pomimo mojej idealnej kryjówki oberwałem prosto w twarz. Ale ja tak tego nie zostawię! Chwytając kilka poduch zrobiłem majestatyczny przewrót w przód w stronę Oszołoma i rzuciłem nimi wszystkimi na raz. Dwie na trzy trafiły go w twarz i brzuch, więc po wykonanej zemście wróciłem do swojej bazy, żeby przygotować się do odparcia ataku. W trakcie zabawy śmiałem się jak nigdy, więc oczywistym było, że musiała złapać mnie kolka, która ograniczyła moje ruchy.
MoonRi:
Krzyknąłem zaskoczony. On mnie poduszkami? Hm... Mam pomysł. Podszedłem do niego z poduszką. Cóż. Nie jest mi już potrzebna. Zacząłem go łaskotać.
- Bitwa na łaskotki! - zaśmiałem się głośno.
----------------------------------
Heeyeon:
-Zależy, jak chcesz, hyung- uśmiecham się szeroko. Słyszę śmiechy z drugiego pokoju. Co tam się dzieje? No i piski. Marszczę brwi.- Hyung~? Co im jest?
YongMi:
-Mogę ja?- pytam nieco niepewnie. Nigdy nie lubiłem pytać o cokolwiek. Chwilkę później docierają do mnie piski i śmiech. Uhm..
-Umm.. Nie mam pojęcia. Albo dobrze się bawią, albo świrują..?- piski i śmiechy mieszają się ze sobą i nie wiem, czy przypadkiem nie powinno się pójść sprawdzić co oni robią. Z jednej strony to byłby dobry pomysł, z drugiej strony wydaje się poronione. Coś mi mówi, że jeśli świrują, może być strasznie.
----------------------------------
Cipher:
Myślałem, że rzuci we mnie poduchą, a on ją tylko wziął i zaczął się przybliżać. Lekko zdezorientowany patrzyłem tylko jak wyrzuca ją na bok i zaczyna mnie łaskotać krzycząc przy okazji "Bitwa na łaskotki!". Zanim zdążyłem jakkolwiek zareagować zacząłem śmiać się i piszczeć. Skubany, trafił w mój czuły punkt. Przez to, że mam gilgotki na całym ciele nie mogłem złapać oddechu ze śmiechu i wstać, żeby się zemścić. Tarzałem się po podłodze jeszcze dłuższą chwilę i dał mi spokój, a ja w końcu mogłem odetchnąć. Siedzieliśmy tak kilka minut w ciszy, ale skorzystałem z okazji i role się zmieniły, a ja mogłem odpłacić pięknym za nadobne.
Heeyeon:
-Zależy, jak chcesz, hyung- uśmiecham się szeroko. Słyszę śmiechy z drugiego pokoju. Co tam się dzieje? No i piski. Marszczę brwi.- Hyung~? Co im jest?
YongMi:
-Mogę ja?- pytam nieco niepewnie. Nigdy nie lubiłem pytać o cokolwiek. Chwilkę później docierają do mnie piski i śmiech. Uhm..
-Umm.. Nie mam pojęcia. Albo dobrze się bawią, albo świrują..?- piski i śmiechy mieszają się ze sobą i nie wiem, czy przypadkiem nie powinno się pójść sprawdzić co oni robią. Z jednej strony to byłby dobry pomysł, z drugiej strony wydaje się poronione. Coś mi mówi, że jeśli świrują, może być strasznie.
----------------------------------
Cipher:
Myślałem, że rzuci we mnie poduchą, a on ją tylko wziął i zaczął się przybliżać. Lekko zdezorientowany patrzyłem tylko jak wyrzuca ją na bok i zaczyna mnie łaskotać krzycząc przy okazji "Bitwa na łaskotki!". Zanim zdążyłem jakkolwiek zareagować zacząłem śmiać się i piszczeć. Skubany, trafił w mój czuły punkt. Przez to, że mam gilgotki na całym ciele nie mogłem złapać oddechu ze śmiechu i wstać, żeby się zemścić. Tarzałem się po podłodze jeszcze dłuższą chwilę i dał mi spokój, a ja w końcu mogłem odetchnąć. Siedzieliśmy tak kilka minut w ciszy, ale skorzystałem z okazji i role się zmieniły, a ja mogłem odpłacić pięknym za nadobne.
MoonRi:
Teraz to on siedzi na mnie, a ja śmieję się głośno i wierzgam dziko. Przepona boli mnie już od od śmiechu. Na szczęście mamy mięciutki dywan, to za bardzo się nie poturbuję.
----------------------------------
Heeyeon:
-Jasne. Chodźmy sprawdzić, co tam się dzieje, hyung!- śmieję się. To brzmi jak zabawa.
YongMi:
-Hmm.. Dobra
Niepewnie kiwam głową, jednak po chwili nabieram więcej odwagi i uśmiecham się lekko. Idę w stronę wyjścia z pokoju i kieruję się do hałasujących chłopaków.
----------------------------------
Cipher:
Kontynuowałem znęcanie się nad MoonRi'm, kiedy nagle usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi. Zastygliśmy na chwilę patrząc w ich stronę. Do pokoju zaglądnęła pozostała dwójka. Zapewne nasze krzyki i piski musiały brzmieć niepokojąco. Spojrzeliśmy z Oszołomem raz to na nich, raz na siebie. W pewnym momencie uchwyciłem ten błysk w jego oku, widać było, że pomyślał o tym samym co ja. Szybko wstałem zbierając porozrzucane wokół poduszki i "bombardując" nimi naszych gości.
Heeyeon:
-Jasne. Chodźmy sprawdzić, co tam się dzieje, hyung!- śmieję się. To brzmi jak zabawa.
YongMi:
-Hmm.. Dobra
Niepewnie kiwam głową, jednak po chwili nabieram więcej odwagi i uśmiecham się lekko. Idę w stronę wyjścia z pokoju i kieruję się do hałasujących chłopaków.
----------------------------------
Cipher:
Kontynuowałem znęcanie się nad MoonRi'm, kiedy nagle usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi. Zastygliśmy na chwilę patrząc w ich stronę. Do pokoju zaglądnęła pozostała dwójka. Zapewne nasze krzyki i piski musiały brzmieć niepokojąco. Spojrzeliśmy z Oszołomem raz to na nich, raz na siebie. W pewnym momencie uchwyciłem ten błysk w jego oku, widać było, że pomyślał o tym samym co ja. Szybko wstałem zbierając porozrzucane wokół poduszki i "bombardując" nimi naszych gości.
MoonRi:
Nie mogę przestać się śmiać. O. Do pokoju wchodzą Różowowłose Maleństwo i Super Włoski. Spoglądam na Ciphera i wiem, że myśli o tym samym. Zmasowany atak poduchożołnierzy.
Heeyeon:
Śmieję się i zaczynam odrzucać poduszki. Trenowałem celność ze starszym bratem, bitch please.
YongMi:
Mrugam parokrotnie, zaskoczony nagłym atakiem. Kiedy jednak jedna z poduch ląduje na mojej twarzy, dochodzę do siebie i patrzę na fant, który wpadł mi w ręce. Bitwa na poduchy?
Unoszę wzrok i obserwuję "teren bitewny". No nieźle, ledwo się ogarnęli po przyjeździe i od razu im odwala.
Mimo wszystko, po chwili uśmiecham się w sposób, który od zawsze wszystkich martwił i przyłączam się do nich, odrzucając poduchy z całej mojej siły. Chcą bitwy, to ją dostaną.
---------------------------------------------------------------------------------
Dziękujemy za przeczytanie prologu do naszego opowiadania! Sklecenie go trochę nam zajęło, ale w końcu się udało i możemy Wam przedstawić rezultat naszej współpracy.
-kwang kwang
Heeyeon:
Śmieję się i zaczynam odrzucać poduszki. Trenowałem celność ze starszym bratem, bitch please.
YongMi:
Mrugam parokrotnie, zaskoczony nagłym atakiem. Kiedy jednak jedna z poduch ląduje na mojej twarzy, dochodzę do siebie i patrzę na fant, który wpadł mi w ręce. Bitwa na poduchy?
Unoszę wzrok i obserwuję "teren bitewny". No nieźle, ledwo się ogarnęli po przyjeździe i od razu im odwala.
Mimo wszystko, po chwili uśmiecham się w sposób, który od zawsze wszystkich martwił i przyłączam się do nich, odrzucając poduchy z całej mojej siły. Chcą bitwy, to ją dostaną.
---------------------------------------------------------------------------------
Dziękujemy za przeczytanie prologu do naszego opowiadania! Sklecenie go trochę nam zajęło, ale w końcu się udało i możemy Wam przedstawić rezultat naszej współpracy.
-kwang kwang
Tak sobie myślę, że wy pomyślicie, że witamy się trochę sztywno XD a tak serio, to siemka i dzięki wielkie za przeczytanie *.* Pisanie w cztery osoby to naprawdę dobre wyzwanie c: Czekajcie na next, bo my też na niego czekamy XD
Narka :*
~ Shini
Haha, twoja stara... Znaczy się tego, no cześć? Nie umiem się witać jak normalny człowiek? Mam nadzieję, że się podobało, lolz XDDDDDDDDD
Why so serious XD
~Naree *u*
Raju, co tu się odwaliło XDDD
Yahoo! Dziękuję za przeczytanie prologu, naprawdę o(≧▽≦)o
Pisanie troszeczkę zajęło, ale warto było ^^
Mam nadzieję, że kolejne rozdziały przypadną wam do gustu~
A tymczasem do "zobaczenia" (´。• ω •。`)
PSST.. To ile w końcu pijemy?
~Kilmi (´。• ω •。`)
Haha, twoja stara... Znaczy się tego, no cześć? Nie umiem się witać jak normalny człowiek? Mam nadzieję, że się podobało, lolz XDDDDDDDDD
Why so serious XD
~Naree *u*
Raju, co tu się odwaliło XDDD
Yahoo! Dziękuję za przeczytanie prologu, naprawdę o(≧▽≦)o
Pisanie troszeczkę zajęło, ale warto było ^^
Mam nadzieję, że kolejne rozdziały przypadną wam do gustu~
A tymczasem do "zobaczenia" (´。• ω •。`)
PSST.. To ile w końcu pijemy?
~Kilmi (´。• ω •。`)