Jaeyeong - kwang kwang the ugly duck
Yeon Joon - Kilmi
Yeon Joon:
Kolejnego dnia, tuż po porannym prysznicu, jestem wniebowzięty. Padam na łóżko, czyściutki i pachnący, oczywiście w ulubionej pidżamce. Uwielbiam się kąpać, serio. Te uczucie, kiedy ciepła woda spływa po umięśnionym, szczupłym ciałku.. Błogie, przyjemne i aż mruczeć się chce.. Zresztą, założę się, że nie tylko ja mam podobne odczucia.
Jestem ciekaw, co u Yeongie.
Znajduję telefon i zaczynam pisać.
Do: JAEYEONG
Hejo, Yeongie~ =^.^=
Do: JAEYEONG
Wszystko dobrze po upadku? ;-;
Do: JAEYEONG
Wiesz, martwię się :<
Oznajmuję ze smutną minką, którą robię także na żywo. I nagle wpadam na pomysł. Nie jestem pewny, czy genialny, czy wprost przeciwnie, ale chcę spróbować.
Do: JAEYEONG
Ej, ej, ej~
Do: JAEYEONG
Chodźmy na kawę~
Do: JAEYEONG
No wiesz, wspólnie takową wypić i pogadać~
Do: JAEYEONG
Miło spędzić czas~
Do: JAEYEONG
Nie jestem takim złym gościem, serio. To tylko ta kocia mordka :3
Do: JAEYEONG
No chodźmy do kawiarni~
Do: JAEYEONG
Ja stawiam, znam super miejsce ♥
Do: JAEYEONG
Ładnie proszę :<
Odkładam telefon na szafeczkę i patrzę w sufit, zastanawiając się nad tym, co dziś może mnie czekać. Co chwilę zerkam na urządzenie z nadzieją, że Yeongie już nie śpi i zaraz odpisze. Czekam.
Jaeyeong:
Spałam sobie spokojnie, kiedy nagle z objęć morfeusza wyrwał mnie dość głośny dźwięk przychodzącej wiadomości. Zignorowałam, byłam zbyt padnięta, no i jeszcze nie kontaktowałam za bardzo. Przymknęłam z powrotem oczy, niestety, nie na długo. Po chwili zaczął się spam SMSami. Mocno zirytowana leniwie sięgnęłam po telefon i go odblokowałam. No tak, mogłam się tego spodziewać.
Do: Yeon Joon
Obudziłeś mnie swoim spamem, dzięki, mendo.
Mam cały obolały tyłek i plecy, pewnie jakieś siniaki się znajdą, bo przygrzmociłam o posadzkę całkiem solidnie.
Nie ma mowy. Nie lubię kawy ani wychodzenia do zatłoczonych, publicznych miejsc. Podziękuję. Ostatnio chwaliłeś się jakimiś znajomymi, więc lepiej będzie jak pójdziesz z nimi.
Podeszłam do okna odkryć kotarę i usiadłam na łóżku, żeby się dobudzić do końca. Dopiero teraz spojrzałam na godzinę. Ósma rano? Czy on naprawdę nie ma co robić? Prychnęłam pod nosem i zamknęłam na chwilę oczy. Chciałabym móc jeszcze pospać, no, ale skoro już wstałam, to nie będę marnować całego dnia. Ruszyłam w kierunku łazienki w celu wzięcia kąpieli. Poranne są najlepsze. Wygrzewanie się w ciepłej wodzie to niesamowite uczucie. Po myciu przebrałam się z powrotem w piżamę, nie miałam zamiaru nigdzie wychodzić, a przynajmniej w najbliższym czasie. Po pokoju rozniósł się ode mnie zapach lawendy, użycie płynu o tym zapachu było bardzo dobrym pomysłem. No, i woń lawendy jest moją ulubioną.
Yeon Joon:
Do: JAEYEONG
Nie ma sprawy, Yeongie, służę budzikiem :*
Do: JAEYEONG
Siniaki..? Szybko zejdą, nie przejmuj się ^^"
Do: JAEYEONG
No niby mam, ale chcę iść z Tobą.
Do: JAEYEONG
To nie jest jakieś nie wiadomo jak zatłoczone miejsce. Przytulna kawiarnia z kilkoma stoliczkami i przepyszną kawą.. No choodź :<
Do: JAEYEONG
A jak nie na kawę, to nie musisz jej pić, możesz wybrać coś innego..
Do: JAEYEONG
No proszę~
Do: JAEYEONG
Yeongie..~ :<
Odpowiadam na SMS'a z delikatnym uśmiechem, aż po ogarniający mnie zawód. No ej, to że mam znajomych, nie znaczy, że będę łaził ciągle i ciągle z tymi debilami.. Zresztą, większość z nich jest daleko.
Kieruję się do pokoju Seohyun'a, by go obudzić. Mężczyzna od zawsze lubił przesypiać całe dnie, co w sumie nie jest takie złe, bo i ja to lubię. Mimo wszystko potrafię wstać bez problemu wcześnie rano. Nieregularne godziny snu są całkiem zabawną opcją.
Po chwili znajduję się nad jego śpiącą twarzą i zaczynam dmuchać mu na nią. Kiedy się nie budzi, szturcham. No, a kiedy i to nie działa, drę się wniebogłosy. Oczywiście reaguje natychmiastowo, spadając zaskoczony z łóżka i patrząc na mnie groźnie, gdy tylko orientuje się, co miało miejsce.
-Wstajemy, Hyunie~
Mówię spokojnie, patrząc na niego z szerokim, niewinnym uśmiechem. Widzę jak marszczy brwi i decyduję się na ucieczkę, zanim ten zrobi coś, czego ja się wystrzegam.
-Yeon Joon..
-Seo Hyun..
Jestem przy drzwiach, gdy chłopak traci kontrolę i wstaje, szybko się do mnie zbliżając. Kto biega po całym mieszkaniu w ucieczce przed kuzynem, który ma pewnie morderczo-łaskotkowe zamiary? No jasne, że ja!
Kiedy daje mu się w końcu złapać, widzę satysfakcję w jego oczach. Łaskocze mnie tak, że mam trudności z oddychaniem przez napady śmiechu. Istny Szatan ok.
Kiedy Seohyun postanawia zrobić śniadanie, ja włączam laptopa i zaczynam surfować po internecie, w poszukiwaniu czegoś wartego uwagi.
Jaeyeong:
Stałam tak moment patrząc się w okno, póki nie odpisał mi Yeon Joon. Szczerze? Myślałam, że odpuści. Ale z drugiej strony nie wygląda na taką osobę, która się łatwo poddaje.
Do: Yeon Joon
Dlaczego akurat ze mną?
Po chwili postanowiłam dopisać ostatnio nurtujące mnie pytanie.
Do: Yeon Joon
Tak właściwie, to czemu się tak mnie uczepiłeś?
Zabrzmiało niezbyt miło, ale ciekawość mocno mnie już zżerała. To nie jest normalne, żeby po takim incydencie ktoś nagle zaczął kogoś lubić, ot tak. Położyłam telefon na biurku i zdecydowałam się jednak pójść ubrać. Wybrałam z szuflady odzież i po kilku minutach byłam świeża i pachnąca, że tak to ujmę. Jeszcze jedno szybkie zerknięcie w stronę okna. Seohyun krzątający się po kuchni i Yeon Joon siedzący przy laptopie. Wrócił z pracy, miło.
Yeon Joon:
Patrzę na pytanie, które mi zadała i trochę trudno mi znaleźć odpowiedź. Trochę bardzo.
Do: JAEYEONG
A dlaczego nie?
Po czym czytam kolejną wiadomość z tym samym problemem w znalezieniu odpowiedzi. Natłok myśli sprawia, że nie wiem, która z nich jest prawdziwą. Mogą być albo wszystkie, albo tylko jedna. Trzeba się jednak ustatkować. Jak stateczek na falach, eh.
Do: JAEYEONG
Wydajesz się być sympatyczną osóbką. I po prostu nie wierzę, że wytrzymałbym bez "nękania Cię" zbyt długo..?
Do: JAEYEONG
Chcę Cię poznać..?
Do: JAEYEONG
Spróbować pokazać Ci świat z innej strony..?
Do: JAEYEONG
Zobaczyć uśmiech na twarzyczce tej panienki, której właśnie się tłumaczę, co nie jest w moim stylu..?
Do: JAEYEONG
Udowodnić, że nie jestem wcale kimś złym, strasznym, pomimo zachowywania się w taki sposób..?
Do: JAEYEONG
Proszę, chodź ze mną na tę kawę ;-;
Waham się przed wysłaniem każdej wiadomości, bo nie wiem, czy to na pewno to. Ostatecznie jednak zostają wysłane, a ja wchodzę w konwersację z Seohyun'em, by czymś zająć myśli i pogłębić dobry kontakt z tym człowiekiem.
-Na którą masz do pracy?
Jaeyeong:
Patrzyłam beznamiętnie w telefon, aż zaczęły się sypać wiadomości. Odczekałam chwilę i kiedy zabrzmiało ostatnie na tę chwilę powiadomienie przejrzałam SMSy. Widząc ostatni tekst i emotikonę podsumowujący go uśmiechnęłam się pod nosem. Przynajmniej był szczery. Jednakże dalej ciężko było mi mu bardziej zaufać po incydentach z poprzednimi znajomościami. Zostać odstawionym na bok przez kogoś to jedno z najgorszych uczuć na świecie. Tym bardziej, że do tej osoby miało się największe zaufanie i uważało ją za przyjaciela. Westchnęłam cicho.
Do: Yeon Joon
...
O której się widzimy i gdzie?
Po jego wylewności (o którą sama się prosiłam) nie byłam za bardzo pewna jak zareagować, ale postanowiłam mu zrekompensować moje zachowanie. Miałam szczerą nadzieję, że to nie będzie moja jedna z najgorszych decyzji w życiu i spotkanie nie zakończy się fiaskiem.
Yeon Joon:
Uśmiecham się szeroko, nie dowierzając w to, co właśnie widzę. Zgodziła się. Ona na serio się zgodziła.
Skaczę w kółko po mieszkaniu, przez chwilkę zapominając o jej pytaniu. Zamyślam się na chwilkę, zanim odpisuję.
Do: JAEYEONG
Zajdę po Ciebie około 13~ *.*
Uśmiech nie znika z mojej twarzy, nawet, gdy Seohyun patrzy na mnie jak na idiotę. A niech se patrzy na bóstwo przez kolejne 2 godziny, zanim wyjdzie do tej swojej pracy i będzie musiał mnie znosić.
Jaeyeong:
13? Więc zostało mi grubo ponad dwie godziny, a ja w sumie przygotowałam się szybciej, niż oczekiwałam. Malować się nie maluję, włosy uczesałam i ułożyłam wcześniej, więc mam chwilę dla siebie. Jednakże nie miałam zielonego pojęcia co mogłabym w tym czasie zrobić. Przypomniałam sobie, że niedawno wyszła płyta mojego ulubionego zespołu, którą chciałam zamówić. Usiadłam przy biurku i włączyłam komputer. Załączyłam muzykę, żeby przygrywała w tle, bo nie lubię siedzenia w kompletnej ciszy. Odpaliłam przeglądarkę, odpowiednią stronę i po kilku minutach przeglądałam oferty. Zamówiłam album i położyłam się na blacie rzeczonego biurka chowając twarz w skrzyżowanych ramionach. Bolała mnie głowa, a nie miałam żadnych leków przeciwbólowych pod ręką, więc musiałam tak siedzieć i cierpieć. Zamknęłam na chwilę oczy i nim się zorientowałam - zasnęłam.
Yeon Joon:
Do: JAEYEONG
Gotowa? :3
Stoję pod drzwiami jej domu z uśmiechem i satysfakcją, iż jestem punktualnie. Nachodzą mnie pewne wątpliwości. Jeśli się rozmyśli w ostatniej chwili..? A co jeśli nagle każe mi prostować banany? Ich nie da się prostować!
...Co?
Um, nie ważne. Dzwonię do drzwi, jednocześnie pukając, tak na wszelki wypadek. Chociaż w sumie wystarczyłoby tylko zapukać. Telefon w tylnej kieszeni nie daje żadnych oznak, a i tutaj nie słychać, czy dziewczyna za drzwiami robi cokolwiek. Jedynie cicha muzyka daje poczucie, że w mieszkaniu ktoś się znajduje.
Jaeyeong:
Słyszę ciche pukanie i dzwonek do drzwi. Obracam głowę w drugą stronę mrucząc pod nosem Jeszcze pięć minut... Nagle sobie przypominam. Spotkanie. Otwieram gwałtownie oczy i wstaję jak oparzona. Zerknęłam na telefon. Jeden SMS i godzina 13:06 na zegarku. Podbiegam do drzwi i patrzę przez judasz. Przyszedł. No, w sumie kto inny mógłby to być o tej porze. Otworzyłam drzwi.
-J-już się ubieram! -rzuciłam szybko i je zamknęłam. Ubrałam szybko buty, wyłączyłam komputer, zgarnęłam potrzebne przedmioty i dokończyłam nakładanie kurtki i szalika. Wyszłam przed mieszkanie i je zamknęłam.
-Przepraszam, że musiałeś czekać... -ukłoniłam się nisko nie mając odwagi stanąć z nim twarzą w twarz. Zakryłam połowę buzi szalem i dopiero się wyprostowałam. Wzrok wbiłam w podłogę, więc nie jestem pewna jego reakcji. Zestresowana i z szybko bijącym sercem czekałam, aż coś powie.
Yeon Joon:
Uśmiecham się rozbawiony, gdy jej głowa wychyla się zza drzwi.To ułamek sekundy, ale widzę rozespaną twarz, jakby dopiero co się obudziła. Czyżby tak się beze mnie nudziła, że zasnęła? Aww ♥
Po rzuceniu informacji, że się ubiera, znika równie szybko jak się pojawiła. Ten pośpiech wydaje mi się niesamowicie uroczy, ale co ja tam wiem? Dużo, oj bardzo dużo, rzecz jasna! Postanawiam jednak udawać nieco nieogarniętego chłopca, co udaje mi się doskonale, prawda?
Stary, Siad.
Ups, sorka.
Uspokajam się i czekam na dziewczynę. Za drzwiami słuchać pospieszne stukanie butów o podłogę, szumy i kilka innych dźwięków. Czyli naprawdę spała. To całkiem urocze, naprawdę. Teoretycznie ciekawi mnie, co ona robi w wolnym czasie. Nie wygląda na kogoś energicznego, ale też nie na kogoś, kto nie robi praktycznie nic. Wydaje mi się, że bez problemu wzbudzałaby respekt u innych ludzi samymi tymi oczami, które wyglądają na te należące do osoby niezwykle inteligentnej. Takiej, co wiele przeżyła. Mało kto ma takie oczy.
Nie mija dłuższa chwila, gdy wychodzi z mieszkania, zamykając je za sobą.
-W porządku- uśmiecham się szeroko, próbując dodać jej otuchy i dać do zrozumienia, że nic się przecież nie stało. Kiedy jednak na mnie nie patrzy, łapię ją za rękę, odwracam w swoją stronę. Delikatnie ciągnę szalik, który ma na połowie twarzy, w dół, po czym chwytam jej podbródek między dwa palce, unosząc go delikatnie do góry, by na mnie spojrzała.
-Naprawdę, nic się nie stało- uśmiecham się, gdy jestem pewny, że na mnie patrzy- I nie musisz być taka spięta, nie mam zamiaru zrobić Ci czegoś złego.
Puszczam ją i radosnym, ale powolnym krokiem ruszam w stronę wyjścia z budynku. Radosnym, bo wyszła. Powolnym, ponieważ chcę, by miała okazję zareagować i mnie dogonić. Nigdzie mi się nie spieszy.
Jaeyeong:
Kiedy uniósł moją głowę myślałam, że zaraz zejdę na atak serca. Jeszcze nigdy w życiu nie biło mi tak szybko, jak w tej chwili. Patrzyłam w jego plecy, kiedy szedł radosnym krokiem w stronę schodów. Walnęłam się z otwartych dłoni w policzki, nasunęłam z powrotem szalik i podbiegłam w jego stronę. Zwolniłam po dogonieniu go i kątem oka patrzyłam na jego twarz. Wyglądał na szczęśliwego. Dlaczego? pomyślałam. Wyszliśmy z bloku i posłusznie szłam za nim.
-Dokąd konkretnie idziemy...? -powiedziałam tak cicho, że miałam nadzieję, że tego jednak nie słyszał. Człapałam tak patrząc w chodnik. Nie mogłam się zrelaksować. Bałam się. W sumie nawet nie wiem czego, ale samo towarzystwo drugiej osoby, którą ledwo znam przyprawiało mnie o przyśpieszony puls i dreszcze.
Yeon Joon:
Dogania mnie, a ja widzę kątem oka, że się na mnie patrzy. Całkiem miłe uczucie, połączone z delikatnym dyskomfortem, bo teoretycznie nie przepadam, kiedy ktoś mi się przygląda. Teraz jest trochę inaczej. Może po prostu z tego "wyrosłem"?
Nie. Buziaczki, stary.
Nagle orientuję się, że zadała mi pytanie. Odpowiadam na nie rozbawiony.
-Jak to gdzie? Do najlepszej kawiarni w mieście!- śmieję się cicho, jednocześnie kierując na nią wzrok. Droga do samego budynku jest niedługa, choć podróż może zająć jakieś 10 minut. Dochodzę jednak do wniosku, że minie ona w zastraszająco szybkim tempie. Czemu? Kto by tak nie pomyślał, gdyby nagle nie zauważył, iż ma za sobą połowę drogi, choć dopiero co praktycznie wyszedł?
Pewnie idiota.
Zgadzam się z idealnym podsumowaniem głosu.
Jaeyeong:
Szliśmy resztę drogi w ciszy póki nie powiadomił, że jesteśmy na miejscu. Zajęłam się swoimi myślami i nawet nie zauważyłam kiedy się zatrzymał, więc z impetem w niego weszłam. Odsunęłam się i cicho przeprosiłam. Obróciłam się w stronę kawiarni. Z zewnątrz wyglądała normalnie, ale kiedy weszliśmy (oczywiście ja za nim) było czuć od niej bijący zapach kawy i słodkości. Stanęłam na chwilę bardziej chowając twarz za szalikiem i się rozglądnęłam. Była bardzo przytulna i pomimo odwiedzających jej klientów dawała uczucie izolacji. Ruszyłam powoli za Yeon Joon'em w stronę dwuosobowego stolika przy oknie.
Yeon Joon:
Z uśmiechem zasiadam przy ulubionym stoliku i patrzę na Jae Yeong, która zajmuje miejsce przede mną. Na drewnianym mebelku znajduje się karta menu, którą podaję dziewczynie, by mogła wybrać coś dla siebie. Sam wiem idealnie co zamówię, więc nie muszę sprawdzać co i jak. Seohyun oczywiście ładnie wytłumaczył mi jak to tworzy tu się cudowne Caramel Macchiato i Caffe Latte. Nie muszę nic sprawdzać. Mistrz wie wszystko, od zawsze i na zawsze.
-Na co masz ochotę?- pytam, po dłuższej chwili.
Jaeyeong:
Chwyciłam niepewnie menu, które mi podał. Przejrzałam je szybko. Nie było nic dla mnie godnego uwagi, póki nie natknęłam się na pozycję z milkshake'iem. Spośród dostępnych smaków wybrałam tradycyjny, waniliowy. Akurat w tym samym momencie zostałam zapytana o mój wybór.
-Milkshake, waniliowy. -odpowiedziałam na jednym wdechu odkładając delikatnie kartę na blat. Rozglądnęłam się po pomieszczeniu i zatrzymałam wzrok na swoich spodniach nie mając odwagi się odezwać. Jak na tą porę było sporo ludzi, jednakże to uczucie izolacji sprawiało, że nie czuło się ich obecności. Zaczęłam bawić się nerwowo palcami czekając na rozwój wydarzeń. Nie byłam na takim "wypadzie" od zakończenia nauki. Serce się już trochę uspokoiło, ale dalej dawało się we znaki. Miałam nadzieję, że tego po mnie nie widać.
Yeon Joon:
Przyglądam się jej uważnie, gdy ta szuka dobrych dla siebie pozycji w menu. Kiedy widzę delikatny błysk w jej oku, wiem, że już wybrała. Oczywiście, trafiam bezbłędnie, bo moment później odkładając kartę, informuje mnie o swoim wyborze. Uśmiech nie schodzi mi z twarzy od samego początku spotkania, co jakiś czas zmniejsza się lub powiększa. Tym razem, na przykład, staje się szerszy.
Przywołuję do siebie gestem kelnera. Oczywiście, przede mną staje zaskoczony przyjaciel Seohyun'a, który oczywiście mnie kojarzy. Wszyscy mnie znają, ha! Tylko nie wszyscy najwyraźniej są zadowoleni z moich wizyt. No, on na przykład nie jest.
-Milkshake waniliowy i...
-Caffe Latte, hm?- wzdycha, otrząsając się z zaskoczenia.
-Bingo!
-Z polewą karmelową?- zapisuje, jakby wiedząc, że się zgodzę.
-Yup!- no i poniekąd.. Ma rację.
Wymiana zdań brzmi tak, jakbym bywał tu codziennie, ale jest zupełnie odwrotnie. Jestem w tym miejscu gościem po raz pierwszy. Mimo wszystko, wszyscy mnie znają ♥
Patrzę z uśmiechem na Jae Yeong, gdy po chwili mężczyzna znika w tłumie innych stoliczków.
-Jak Ci mija dzień?- pytam zadowolony.
Jaeyeong:
Słuchałam w milczeniu rozmowy Yeon Joon'a i osoby, która nas obsługiwała. Zabrzmiało, jakby się znali albo bywał tu nazbyt często. Kiedy kelner odszedł, mój "kompan" odwrócił się nagle w moją stronę wyszczerzony i zadał pytanie. Zaczęłam błądzić wzrokiem dookoła.
-Mi? A... Uhm... Chyba w porządku. -starałam się nie brzmieć tak, jakbym chciała go zbyć pierwszą lepszą odpowiedzią, ale chyba mi to nie wyszło. Podniosłam nieśmiało wzrok.
-Czy... często tu bywasz? -dodałam po chwili zawahania. Dalej nie przestawałam się bawić palcami. Spojrzałam na chwilę w stronę okna. Zauważyłam w nim swoje wystraszone odbicie, przez które poczułam lekkie zażenowanie. Obróciłam z powrotem twarz w kierunku rozmówcy, jednak wbijając wzrok na wysokość jego klatki piersiowej.
Yeon Joon:
Patrzę na nią. Wydaje się być przejęta jakimiś swoimi myślami, a ja zastanawiam się o co jej chodzi, jednocześnie czekając na odpowiedź na swoje pytanie.
Kiedy odpowiada, domyślam się, że jakoś nie ma ochoty na rozwijanie tematu, jednak jestem zbytnio ciekaw niektórych rzeczy. Jaka jest? Co lubi? Jak spędza czas w wolnej chwili? W czym jest dobra? Czy jest coś czego nie lubi? Co się stało, że właścicielka posiada takie oczy? Co się stało, że nie wychodzi najprawdopodobniej z domu i nie chce spędzać zbytnio czasu z innymi ludźmi? Czemu w jej oczach widać strach?
Mimo wszystko, zadanie jej tych wszystkich pytań na raz byłoby nie na miejscu. Chciałbym, by sama spróbowała się otworzyć, nie czując się zmuszona do zwierzeń. Tak po prostu. Chcę, by mi zaufała. Co jak co, ale nie jestem złym człowiekiem.
-O dziwo nie, choć pewnie powinienem. Jestem tu.. Uwaga.. Pierwszy raz!- przerywam wypowiedź co jakiś czas, by zwiększyć delikatnie napięcie, by zakończyć całe zdanie rozbawionym śmiechem.
-To mój znajomy, choć nie wydaje się, jakby był zadowolony z mojej wizyty. Ciekawe czemu?- poważnieję, ale z twarzy nie schodzi radosna mina. Patrzę na dziewczynę, jakbym zadał to pytanie właśnie jej, choć w sumie pytanie jest retoryczne.
Jaeyeong;
Udało mi się spojrzeć mu w oczy na więcej niż dwie sekundy, wow, rekord. Cóż, sukcesy idą małymi kroczkami, nie? Jego pytanie na koniec zbiło mnie z tropu, więc spojrzałam tak, jakbym chciała powiedzieć nieme "nie wiem". W pewnym momencie nastał moment, którego nienawidzę. Nastała niezręczna cisza i każde z nas patrzyło się w okno. Jednak kiedy zdałam sobie sprawę z pewnej rzeczy, po chwili spróbowałam wykrztusić z siebie pytanie.
-Właściwie... Skoro już się dowiedziałeś w taki sposób o moim... podglądaniu... -ledwo wykrztusiłam to słowo z siebie, bo kiedy sama się do tego przyznałam, to myślałam, że zapadnę się pod ziemię w tym samym miejscu, w którym siedzę- To nie widziałam cię wcześniej u Seohyuna. Jesteś w odwiedzinach...? -Z jednej strony to pytanie było dla mnie dobrym posunięciem, bo mogłam dowiedzieć się więcej na temat mojego sąsiada. Zerknęłam niecierpliwie w stronę lady sprawdzając, kiedy mniej więcej przyjdzie kelner z naszym zamówieniem. Niesamowite, jakoś nie wiadomo skąd zaczęło mnie suszyć. Zrobiłam w myślach minę męczennika i oczekiwałam odpowiedzi.
Yeon Joon:
Cisza to niezła suka. Z jednej strony miła, a z innej niezręczna. Dla mnie jest miła, ale nie wydaje mi się, by moją opinię podzielała Jae Yeong. Nagle jednak zaczyna swoją krótką, wstępną mowę do pytania, na co uśmiecham się. Zaczyna rozmowę!
-Haa.. Czyli to nie mnie podglądałaś?- z jednej strony ogarnia mnie smutek, z drugiej rozbawienie. Co ja mam teraz z tymi stronami?
-Właściwie, jestem jego kuzynem. Oczywiście młodszym. Będę u niego przez jakiś czas pomieszkiwał- uśmiecham się szeroko do niej, próbując jednocześnie dodać jej otuchy. Wygląda na spiętą, przestraszoną i ogółem niepewną. Mimo wszystko, udaję, że tego nie widzę. Nie chcę, by poczuła się jakkolwiek źle, że nie może się w moim towarzystwie wyluzować. Mimo wszystko, chciałbym jednak, żeby wiedziała, iż nie jestem ślepy. No i co teraz? Mówić? Nie mówić? W sensie, słowa na uspokojenie, jakiekolwiek by to nie były.
Decyduję się na pokrzepiające gesty i mam nadzieję, że dziewczyna zrozumie.
-Yeongie~? Wiesz, że masz ładne imię?- kiwam się delikatnie na boki w takt muzyki, która cicho przygrywa w tle. Jest spokojna i miła dla ucha, nie wadzi w rozmowach i wprawia w dobry nastrój. Cenię sobie takie piosenki w różnorakich lokalach.
Jaeyeong:
Jego ciągłe szczerzenie się zaczyna mnie trochę przerażać. Seohyun ma kuzyna? Dobrze wiedzieć. Szczerze mówiąc, nie wyglądają na spokrewnionych, ani trochę. Kiedy skomplementował moje imię podskoczyłam lekko w miejscu zdziwiona (niezła reakcja, co?) i zaczęłam się zacinać i patrzeć we wszystkie strony, jaka padaczka, o matko.
-Um... Eh... Dziękuję... -zamilkłam i tej samej chwili podszedł kelner z zamówieniem. Chwyciłam swojego milkshake'a i zaczęłam nerwowo popijać przez słomkę. Kiedy zauważyłam jego bujanie się na boki uśmiechnęłam się pod nosem, wyglądał przezabawnie. Jak takie małe dziecko, które się nudzi. Urocze... znaczy, ten, nieważne. Wyglądał na wyluzowanego. Cholernie. W sumie mogłam mu tego pozazdrościć.
-Uhm... Dlaczego mówiłeś, że to najlepsza kawiarnia w mieście, skoro jesteś tu pierwszy... raz? -przypomniało mi się pytanie, które chciałam mu zadać, zanim przyszła osoba obsługująca. Wzięłam kolejny łyk milkshake'a patrząc na niego pytająco.
Yeon Joon:
Śmieję się, całkowicie rozbawiony. Faktycznie, tak mówiłem, no i nie zmieniam zdania, gdy sączę powoli swoją kawę, która jest wprost przepyszna.
-A jak smakuje Ci milkshake, hm?- pytam, dla upewnienia, że może spróbuje i podzieli moje zdanie. Mimo wszystko, wiem, że muszę dokończyć wypowiedź- Seohyun mi o niej pięknie opowiedział. Nie chciał co prawda się rozwijać, ale.. Wyciągnąłem z niego WSZYSTKO...
Kończę krótki wykład szatańskim uśmieszkiem i biorę kolejnego łyka, patrząc na dziewczynę. Co rusz zmienia wyraz swojej twarzy w końcu nie wiem, co się ostatecznie dzieje. Raz wygląda na wyluzowaną, rozbawioną, innym razem nagle się spina na dłuższy czas, denerwuje.. Co prawda to w niej dosyć urocze, ale..
Zamknij się, kmieciu. Zaraz zaczniesz mówić na głos, już coś mamroczesz.
Uspokajam myśl, na wszelki wypadek, bo głos ma rację.
-Ej, co lubisz robić?- pytam, serio ciekaw jej zainteresowań. Chcę ją poznać, choć odrobinkę- Ja na przykład uwielbiam robić wszystko, co jest związane z muzyką- mówię z uśmiechem.
Jaeyeong:
-J-jest dobry... chyba... -Chyba? Jesteś ułomna, czy co? Skarciłam się w myślach, bo moja odpowiedź zabrzmiała naprawdę idiotycznie. Jednak zostaję w pewien sposób uratowana, bo zamiast krytyki słyszę kolejne pytanie.
-Uhm... Lubię rysować, zajmować się grafiką, pisać, słuchać muzyki... Sa-same drętwe rzeczy, ale je uwielbiam... bo odprężają. -wzięłam kolejny łyk napoju przeczesując swoje włosy. Coś mi mozolnie idzie jego wypicie, nie opróżniłam nawet połowy kubka. Spojrzałam znowu w okno. Ładna dzisiaj pogoda. A moje odbicie nie wygląda już jak przestraszony zając, chociaż to. Przypomniałam sobie o SMSie od Yeon Joona, którego nie zdążyłam przeczytać. Nie lubię mieć syfu w skrzynce, więc postanowiłam zrobić to teraz. Wyciągnęłam telefon, który wokół siebie miał owinięte słuchawki douszne. Zdjęłam je, położyłam na stoliku i otworzyłam futerał.
-Ja... przepraszam, że teraz to robię, ale nie zdążyłam odczytać wiadomości od ciebie, zaraz go schowam. -oparłam ręce na blacie i zręcznie pozbyłam się zalegającego SMSa. Chłopak wyraźnie zainteresował się moimi słuchawkami, bo ciągle na nie spoglądał.
Yeon Joon:
-Chyba?- unoszę brew. Ona jest zabawna. Widzę wyraźnie, że jej smakuje, więc co to za CHYBA?
Słucham uważnie zainteresowań, które wymienia. Pamiętam, jak kiedyś sam miałem jazdę na rysowanie.. Oczywiście, wszyscy pięknie mnie uświadamiali jakie to "gówna" rysuję, oraz zmuszali do zaprzestania. Chwała Bogu, czyli mi, że się z nimi ostatecznie zgodziłem i zrobiłem to co kazali. Wciąż mam kilka rysunków z tego okresu i śmiało mogę przyznać, że choć na ogół jestem genialny, nie mam talentu do współpracy z ołówkami ani żadnymi przyrządami do tworzenia pięknych "dzieł".
Pisanie mnie zainteresowało, ponieważ pamiętam, że potrafiłem co nieco nakreślić, mimo wszystko moje historie były zawsze cholernie oklepane.
Jednak najbardziej ciekawi mnie fakt, iż dziewczyna lubi słuchać muzyki. Znaczy to, że coś jednak mnie z nią łączy i będę miał możliwość pogadania z nią na różne tematy odnośnie utworów. Może słucha tego samego, co ja? A jeśli nie, może wprowadzi mnie w swoje ulubione gatunki lub zespoły? Co jak co, ale mnie to bardzo pasuje, lubię nowości, co raczej nie jest dziwne!
-To nie są drętwe rzeczy!- mówię zgodnie z prawdą -Może ktoś, kogo znasz tak uważa, ale nie ja. Uwielbiam muzykę, sam kiedyś pisałem, a rysowanie.. Wstyd się przyznać, ale kiedyś byłem nałogowcem bez talentu..- jestem lekko zażenowany, mimo wszystko próbuję się uśmiechnąć. Co dziwnie wychodzi, ponieważ lekko zmarszczone czoło na wspomnienie rysunków, źle współpracuje z szeregiem zębów.
Dziewczyna patrzy w okno, przeczesując włosy, po czym nagle wyciąga telefon. Zdumiony obserwuję ją uważnie, gdy wyciąga telefon owinięty... No nie.. Czy to.. Czy to..
-Ja... przepraszam, że teraz to robię, ale nie zdążyłam odczytać wiadomości od ciebie, zaraz go schowam.
Po tych słowach faktycznie szybko załatwia sprawę. Nadal widzę JE..
-Ej, Yeongie? Posłuchajmy razem muzyki!- uśmiecham się szeroko. Właścicielka tak zajebistych słuchawek musi słuchać zajebistych piosenek.
Jaeyeong:
Mogłam się domyśleć, że tak to się skończy. Z jednej strony poczułam się trochę źle, bo nie chciałam, żeby mu się nie spodobały.
-C-co? Huh... D-dobra, czemu nie...
Sięgnęłam po słuchawki i podłączyłam je do telefonu. Przekazałam mu jedną, sama wsadzając drugą do ucha. Moje ruchy wyglądy trochę niepewnie. Włączyłam odtwarzacz, ale zanim rozbrzmiała jakakolwiek muzyka spojrzałam na niego.
-Uhm... Kojarzysz zespół Bangtan Sonyeondan? To... mój ulubiony. -spytałam szukając jednej z mojej ulubionych piosenek rzeczonego zespołu. Wybór padł na Butterfly. Była taka relaksująca. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam ją cicho nucić. Obserwowałam jego reakcje na utwór. Piosenka się skończyła i przypomniałam sobie o jeszcze jednej.
-Chcę... chcę puścić ci jedną, która skojarzyła mi się z... twoją... osobą. -poinformowałam go i przewinęłam listę odtwarzania w dół. Westchnęłam i stuknęłam tytuł "Fun Boys" tej samej grupy. Była energiczna, wesoła, tak jak on. No i można było jej słuchać bez końca. Zaczęłam delikatnie ruszać głową w rytm utworu. Po kilku minutach i ta się skończyła, więc czekałam na jego "podsumowanie".
Yeon Joon:
Przyjmuję słuchawkę dziwnie uszczęśliwiony. Wkładam ją do ucha i oczekuję na pierwszy utwór.
-Bangtan Sonyeondan? Jasne, że kojarzę!- uśmiecham się szeroko, nie dowierzając, że w ogóle o to pyta- Lubię ich muzykę- dodaje.
Bez bicia przyznaję, że dziewczyna ma świetny gust. Cholera, miałem rację. Sądzę, że się z nią dogadam jak z nikim innym. W słuchawce rozbrzmiewa dobrze znane mi ,,Butterfly", którego tekst powoli przewija mi się w głowie. Sam nie mogę powstrzymać nucenia. Zauważam, że nie tylko ja cieszę się utworem. To samo robi Jae Yeong. Po krótkim czasie piosenka zbliża się do końca, a ona wygląda, jakby na coś wpadła. Utwór, który jej się ze mną skojarzył? To mnie można z jakimś skojarzyć?
Chyba tak, skoro ona dała radę..
Rozbrzmiewa piosenka, którą co prawda kojarzę, ale.. Cóż, to nadal nie jest znajomość. Ogarniam tylko start z różnych krótkich filmików internetowych. Piosenka leci, a ja stukam palcami o blat w jej rytm, który nie należy do wolnych czy spokojnych. Za to brzmi naprawdę fajnie z tą pozytywną "aurą" i samą energicznością.
-Podoba mi się- uśmiecham się szeroko.
Jaeyeong:
Naprawdę odetchnęłam z ulgą, kiedy wyraził swoje zadowolenie z powodu utworu. No i w końcu ktoś, kto lubi ten sam zespół co ja. Miło. Chciałam wziąć kolejny łyk milkshake'a, kiedy usłyszałam głośne siorbanie. Odsunęłam napój od siebie i spojrzałam z zawiedzioną miną. Nim się obejrzałam, to go już nie było. Odstawiłam kubek włączając kolejne piosenki. Jak już się wciągnę w słuchanie muzyki to nie ma odwrotu. Ale mój towarzysz nie wyglądał, jakby wyrażał dezaprobatę, więc lepiej dla mnie. Siedzieliśmy chwilę w ciszy i nagle spuściłam głowę. Jeszcze nic dzisiaj nie jadłam, a mój brzuch zaczął niebezpiecznie burczeć. Zażenowana starałam się zagłuszyć te dźwięki muzyką, którą podgłosiłam, ale tym razem szczęście nie było po mojej stronie. W sumie nigdy nie było. Spojrzałam na niego mając dużą nadzieję, że te dźwięki do niego nie dotarły. Schowałam twarz w dłoniach próbując ukryć moje zawstydzenie i jednoczesne rozbawienie swoją ułomnością. Piosenka się skończyła, a ja nie chcąc odkrywać twarzy nie miałam już sposobności, żeby ukryć wołanie mojego żołądka.
Yeon Joon:
Cieszy mnie fakt, że jest ktoś, kto lubi muzykę tak samo jak ja. Nie przeszkadza mi fakt, że dziewczyna wciągnęła się w słuchanie utworów swojego ulubionego zespołu, skoro i mnie te piosenki się podobają.
Piosenki lecą i lecą, aż do momentu, w którym moja uwaga kieruje się na.. Uwaga, uwaga... Burczenie w brzuchu mojej towarzyszki. Widząc jednak jak próbuje udawać, że wcale w tym brzuchu jej nie burczy, spróbuję udać, że nic nie słyszę. Kiedy jednak to przybiera na sile dźwięku.. Musiałem, po prostu musiałem zareagować.
-Wiesz, że nie musisz kryć się z tym, że chciałabyś coś zjeść?- uśmiecham się i podaję jej kartę, otwartą na stronie z różnymi dobrymi przysmakami- Wybierz coś sobie, śmiało. Jeśli jednak chcesz, możemy pójść gdzieś indziej- moja mimika zatrzymuje się na rozbawionej, ale i pewnie widać, że próbuję dodać jej jakoś otuchy, pomóc jej się rozluźnić. Czuję się przy tej swojej opiekuńczości także jakoś tak męsko, serio. Mam o kogo dbać i kogo wspierać, no i nie jest to oczywiście żaden zwierzak tylko urocza, aspołeczna dziewczyna z super zainteresowaniami i.. Cóż, ogółem jest super, ok?
O czym Ty znowu pierdolisz?
NIE O CZYM I NIE PIERDOLĘ.
Głos w głowie milknie, a ja usatysfakcjonowany czekam na jakąkolwiek odpowiedź, reakcję ze strony dziewczyny.
Jaeyeong:
Jedną rękę dalej miałam przy twarzy, a drugą wzięłam kartę i się szybko nią zasłoniłam. Przewertowałam szybko kategorię z jedzeniem chichrając się z siebie. Po chwili doszłam do wniosku, że, oczywiście, są tu same słodkie rzeczy, a ja miałam już dość po milkshake'u. "Wynurzyłam" się zza karty do linii oczu i spojrzałam na niego zmieszana.
-Uhm... Będzie problemem, jeśli... pójdziemy zjeść gdzie indziej...? -spytałam z lekko zachrypniętym głosem mając nadzieję, że nie sprawię mu tym kłopotu.
Yeon Joon:
Dziewczyna znika za kartą. Przez chwilę czuję się niepewnie, że może nagle zmieni zdanie, że może stwierdzi, że jednak chce wracać do siebie.
Kiedy wynurza się zmieszana, zaciskam delikatnie szczękę. Zaraz jednak ogarnia mnie ulga.
-Oczywiście, że nie będzie problemu- śmieję się cicho.
Wzywam gestem jednego członka personelu i płacę za te pyszności, które w tej chwili szczęśliwie znajdują się gdzieś w moim brzuszku. Awh.
Kiedy stwierdzam, że oboje jesteśmy gotowi do wyjścia, powolnym krokiem ruszam do drzwi. Po znalezieniu się na zewnątrz, zatrzymuję się i odwracam w jej stronę.
-A więc prowadź!- uśmiecham się szeroko, przekazując "ster" w jej ręce. Jestem ciekaw, gdzie nas doprowadzi.
Jaeyeong:
Na szczęście się bez problemu zgodził. Wykłócałam się z nim przez chwilę o to, że sama za siebie zapłacę, ale się ugięłam... Za mało umiejętności odmawiania, ech. Wzięłam swoje rzeczy i ruszyłam za Yeon Joon'em w stronę drzwi. Ach, świeże powietrze. Powoli zaczęło mi się robić tam gorąco. Kiedy dostałam rozkaz prowadzenia ruszyłam w stronę pizzerii znajdującej się niedaleko. Szedł powoli za mną. Nie wiem czemu, ale czułam się mocno obserwowana. W trakcie drogi próbował do mnie zagadywać, ale ja nie potrafiłam się skupić. Coś mnie niepokoiło. Kiedy byliśmy już bardzo blisko docelowego miejsca zatrzymałam się.
-Wiesz... co powiesz na to, żeby wziąć pizzę na wynos i zjeść ją w domu? -z jednej strony miałam już dość ludzi i bycia przez nich obserwowaną, z drugiej zdziwiłam się kiedy zdałam sobie sprawę, że się tak szybko otworzyłam przed nim. No cóż, zawsze to jakiś krok do przodu.
-I tym razem nie będzie tak, że to ty za wszystko płacisz. -dodałam posyłając mu wkurzony wzrok i robiąc zdenerwowaną minę. Spojrzałam na niego oczekując odpowiedzi.
Yeon Joon:
Zanim wychodzimy, dziewczyna nie może przestać wykłócać się o to, kto płaci. Mimo wszystko staje na moim, jak od początku planowałem. Ha! Zwycięzca i Bóg na wieki, aż po grób. Ale nie umrę, eh. Nie w tym wcieleniu.
Ale jak zamierzasz wejść w kolejne wcielenie, nie umierając..?
Shhhh.. Wszystko jest możliwe, stary. Kumasz?
Tak.
Serio?
Nie, spierdalaj.
Wzdycham głośno i próbuję porozmawiać z dziewczyną, która w danej chwili wydaje się być czymś zamyślona, zaniepokojona. Moje próby jednak się nie kończą. Chcę, żeby się uśmiechnęła i z tego powodu kontynuuję zagadywanie. Mimo wszystko, ta nie odzywa się aż do końca podróży.
W pewnym momencie zatrzymuje się i zadaje pytanie.
-Nie ma sprawy- uśmiecham się szeroko, kiwając głową- ALE I TAK JA PŁACĘ-mówię poważnym, nie znoszącym sprzeciwu tonem- To ja Cię zaprosiłem, helloł~
Ignoruję jej napełniony kurwikami wzrok, bo wiem (a raczej wierzę..), że może kiedyś mi to wybaczy.
-A więc jaką pizzę zamawiamy?- uśmiecham się szeroko, ale bardzo szeroko.
,,Lubisz dużo rzeczy, ale dlaczego nie możesz polubić siebie?"
Kolejnego dnia, tuż po porannym prysznicu, jestem wniebowzięty. Padam na łóżko, czyściutki i pachnący, oczywiście w ulubionej pidżamce. Uwielbiam się kąpać, serio. Te uczucie, kiedy ciepła woda spływa po umięśnionym, szczupłym ciałku.. Błogie, przyjemne i aż mruczeć się chce.. Zresztą, założę się, że nie tylko ja mam podobne odczucia.
Jestem ciekaw, co u Yeongie.
Znajduję telefon i zaczynam pisać.
Do: JAEYEONG
Hejo, Yeongie~ =^.^=
Do: JAEYEONG
Wszystko dobrze po upadku? ;-;
Do: JAEYEONG
Wiesz, martwię się :<
Oznajmuję ze smutną minką, którą robię także na żywo. I nagle wpadam na pomysł. Nie jestem pewny, czy genialny, czy wprost przeciwnie, ale chcę spróbować.
Do: JAEYEONG
Ej, ej, ej~
Do: JAEYEONG
Chodźmy na kawę~
Do: JAEYEONG
No wiesz, wspólnie takową wypić i pogadać~
Do: JAEYEONG
Miło spędzić czas~
Do: JAEYEONG
Nie jestem takim złym gościem, serio. To tylko ta kocia mordka :3
Do: JAEYEONG
No chodźmy do kawiarni~
Do: JAEYEONG
Ja stawiam, znam super miejsce ♥
Do: JAEYEONG
Ładnie proszę :<
Odkładam telefon na szafeczkę i patrzę w sufit, zastanawiając się nad tym, co dziś może mnie czekać. Co chwilę zerkam na urządzenie z nadzieją, że Yeongie już nie śpi i zaraz odpisze. Czekam.
Jaeyeong:
Spałam sobie spokojnie, kiedy nagle z objęć morfeusza wyrwał mnie dość głośny dźwięk przychodzącej wiadomości. Zignorowałam, byłam zbyt padnięta, no i jeszcze nie kontaktowałam za bardzo. Przymknęłam z powrotem oczy, niestety, nie na długo. Po chwili zaczął się spam SMSami. Mocno zirytowana leniwie sięgnęłam po telefon i go odblokowałam. No tak, mogłam się tego spodziewać.
Do: Yeon Joon
Obudziłeś mnie swoim spamem, dzięki, mendo.
Mam cały obolały tyłek i plecy, pewnie jakieś siniaki się znajdą, bo przygrzmociłam o posadzkę całkiem solidnie.
Nie ma mowy. Nie lubię kawy ani wychodzenia do zatłoczonych, publicznych miejsc. Podziękuję. Ostatnio chwaliłeś się jakimiś znajomymi, więc lepiej będzie jak pójdziesz z nimi.
Podeszłam do okna odkryć kotarę i usiadłam na łóżku, żeby się dobudzić do końca. Dopiero teraz spojrzałam na godzinę. Ósma rano? Czy on naprawdę nie ma co robić? Prychnęłam pod nosem i zamknęłam na chwilę oczy. Chciałabym móc jeszcze pospać, no, ale skoro już wstałam, to nie będę marnować całego dnia. Ruszyłam w kierunku łazienki w celu wzięcia kąpieli. Poranne są najlepsze. Wygrzewanie się w ciepłej wodzie to niesamowite uczucie. Po myciu przebrałam się z powrotem w piżamę, nie miałam zamiaru nigdzie wychodzić, a przynajmniej w najbliższym czasie. Po pokoju rozniósł się ode mnie zapach lawendy, użycie płynu o tym zapachu było bardzo dobrym pomysłem. No, i woń lawendy jest moją ulubioną.
Yeon Joon:
Do: JAEYEONG
Nie ma sprawy, Yeongie, służę budzikiem :*
Do: JAEYEONG
Siniaki..? Szybko zejdą, nie przejmuj się ^^"
Do: JAEYEONG
No niby mam, ale chcę iść z Tobą.
Do: JAEYEONG
To nie jest jakieś nie wiadomo jak zatłoczone miejsce. Przytulna kawiarnia z kilkoma stoliczkami i przepyszną kawą.. No choodź :<
Do: JAEYEONG
A jak nie na kawę, to nie musisz jej pić, możesz wybrać coś innego..
Do: JAEYEONG
No proszę~
Do: JAEYEONG
Yeongie..~ :<
Odpowiadam na SMS'a z delikatnym uśmiechem, aż po ogarniający mnie zawód. No ej, to że mam znajomych, nie znaczy, że będę łaził ciągle i ciągle z tymi debilami.. Zresztą, większość z nich jest daleko.
Kieruję się do pokoju Seohyun'a, by go obudzić. Mężczyzna od zawsze lubił przesypiać całe dnie, co w sumie nie jest takie złe, bo i ja to lubię. Mimo wszystko potrafię wstać bez problemu wcześnie rano. Nieregularne godziny snu są całkiem zabawną opcją.
Po chwili znajduję się nad jego śpiącą twarzą i zaczynam dmuchać mu na nią. Kiedy się nie budzi, szturcham. No, a kiedy i to nie działa, drę się wniebogłosy. Oczywiście reaguje natychmiastowo, spadając zaskoczony z łóżka i patrząc na mnie groźnie, gdy tylko orientuje się, co miało miejsce.
-Wstajemy, Hyunie~
Mówię spokojnie, patrząc na niego z szerokim, niewinnym uśmiechem. Widzę jak marszczy brwi i decyduję się na ucieczkę, zanim ten zrobi coś, czego ja się wystrzegam.
-Yeon Joon..
-Seo Hyun..
Jestem przy drzwiach, gdy chłopak traci kontrolę i wstaje, szybko się do mnie zbliżając. Kto biega po całym mieszkaniu w ucieczce przed kuzynem, który ma pewnie morderczo-łaskotkowe zamiary? No jasne, że ja!
Kiedy daje mu się w końcu złapać, widzę satysfakcję w jego oczach. Łaskocze mnie tak, że mam trudności z oddychaniem przez napady śmiechu. Istny Szatan ok.
Kiedy Seohyun postanawia zrobić śniadanie, ja włączam laptopa i zaczynam surfować po internecie, w poszukiwaniu czegoś wartego uwagi.
Jaeyeong:
Stałam tak moment patrząc się w okno, póki nie odpisał mi Yeon Joon. Szczerze? Myślałam, że odpuści. Ale z drugiej strony nie wygląda na taką osobę, która się łatwo poddaje.
Do: Yeon Joon
Dlaczego akurat ze mną?
Po chwili postanowiłam dopisać ostatnio nurtujące mnie pytanie.
Do: Yeon Joon
Tak właściwie, to czemu się tak mnie uczepiłeś?
Zabrzmiało niezbyt miło, ale ciekawość mocno mnie już zżerała. To nie jest normalne, żeby po takim incydencie ktoś nagle zaczął kogoś lubić, ot tak. Położyłam telefon na biurku i zdecydowałam się jednak pójść ubrać. Wybrałam z szuflady odzież i po kilku minutach byłam świeża i pachnąca, że tak to ujmę. Jeszcze jedno szybkie zerknięcie w stronę okna. Seohyun krzątający się po kuchni i Yeon Joon siedzący przy laptopie. Wrócił z pracy, miło.
Yeon Joon:
Patrzę na pytanie, które mi zadała i trochę trudno mi znaleźć odpowiedź. Trochę bardzo.
Do: JAEYEONG
A dlaczego nie?
Po czym czytam kolejną wiadomość z tym samym problemem w znalezieniu odpowiedzi. Natłok myśli sprawia, że nie wiem, która z nich jest prawdziwą. Mogą być albo wszystkie, albo tylko jedna. Trzeba się jednak ustatkować. Jak stateczek na falach, eh.
Do: JAEYEONG
Wydajesz się być sympatyczną osóbką. I po prostu nie wierzę, że wytrzymałbym bez "nękania Cię" zbyt długo..?
Do: JAEYEONG
Chcę Cię poznać..?
Do: JAEYEONG
Spróbować pokazać Ci świat z innej strony..?
Do: JAEYEONG
Zobaczyć uśmiech na twarzyczce tej panienki, której właśnie się tłumaczę, co nie jest w moim stylu..?
Do: JAEYEONG
Udowodnić, że nie jestem wcale kimś złym, strasznym, pomimo zachowywania się w taki sposób..?
Do: JAEYEONG
Proszę, chodź ze mną na tę kawę ;-;
Waham się przed wysłaniem każdej wiadomości, bo nie wiem, czy to na pewno to. Ostatecznie jednak zostają wysłane, a ja wchodzę w konwersację z Seohyun'em, by czymś zająć myśli i pogłębić dobry kontakt z tym człowiekiem.
-Na którą masz do pracy?
Jaeyeong:
Patrzyłam beznamiętnie w telefon, aż zaczęły się sypać wiadomości. Odczekałam chwilę i kiedy zabrzmiało ostatnie na tę chwilę powiadomienie przejrzałam SMSy. Widząc ostatni tekst i emotikonę podsumowujący go uśmiechnęłam się pod nosem. Przynajmniej był szczery. Jednakże dalej ciężko było mi mu bardziej zaufać po incydentach z poprzednimi znajomościami. Zostać odstawionym na bok przez kogoś to jedno z najgorszych uczuć na świecie. Tym bardziej, że do tej osoby miało się największe zaufanie i uważało ją za przyjaciela. Westchnęłam cicho.
Do: Yeon Joon
...
O której się widzimy i gdzie?
Po jego wylewności (o którą sama się prosiłam) nie byłam za bardzo pewna jak zareagować, ale postanowiłam mu zrekompensować moje zachowanie. Miałam szczerą nadzieję, że to nie będzie moja jedna z najgorszych decyzji w życiu i spotkanie nie zakończy się fiaskiem.
Yeon Joon:
Uśmiecham się szeroko, nie dowierzając w to, co właśnie widzę. Zgodziła się. Ona na serio się zgodziła.
Skaczę w kółko po mieszkaniu, przez chwilkę zapominając o jej pytaniu. Zamyślam się na chwilkę, zanim odpisuję.
Do: JAEYEONG
Zajdę po Ciebie około 13~ *.*
Uśmiech nie znika z mojej twarzy, nawet, gdy Seohyun patrzy na mnie jak na idiotę. A niech se patrzy na bóstwo przez kolejne 2 godziny, zanim wyjdzie do tej swojej pracy i będzie musiał mnie znosić.
Jaeyeong:
13? Więc zostało mi grubo ponad dwie godziny, a ja w sumie przygotowałam się szybciej, niż oczekiwałam. Malować się nie maluję, włosy uczesałam i ułożyłam wcześniej, więc mam chwilę dla siebie. Jednakże nie miałam zielonego pojęcia co mogłabym w tym czasie zrobić. Przypomniałam sobie, że niedawno wyszła płyta mojego ulubionego zespołu, którą chciałam zamówić. Usiadłam przy biurku i włączyłam komputer. Załączyłam muzykę, żeby przygrywała w tle, bo nie lubię siedzenia w kompletnej ciszy. Odpaliłam przeglądarkę, odpowiednią stronę i po kilku minutach przeglądałam oferty. Zamówiłam album i położyłam się na blacie rzeczonego biurka chowając twarz w skrzyżowanych ramionach. Bolała mnie głowa, a nie miałam żadnych leków przeciwbólowych pod ręką, więc musiałam tak siedzieć i cierpieć. Zamknęłam na chwilę oczy i nim się zorientowałam - zasnęłam.
Yeon Joon:
Do: JAEYEONG
Gotowa? :3
Stoję pod drzwiami jej domu z uśmiechem i satysfakcją, iż jestem punktualnie. Nachodzą mnie pewne wątpliwości. Jeśli się rozmyśli w ostatniej chwili..? A co jeśli nagle każe mi prostować banany? Ich nie da się prostować!
...Co?
Um, nie ważne. Dzwonię do drzwi, jednocześnie pukając, tak na wszelki wypadek. Chociaż w sumie wystarczyłoby tylko zapukać. Telefon w tylnej kieszeni nie daje żadnych oznak, a i tutaj nie słychać, czy dziewczyna za drzwiami robi cokolwiek. Jedynie cicha muzyka daje poczucie, że w mieszkaniu ktoś się znajduje.
Jaeyeong:
Słyszę ciche pukanie i dzwonek do drzwi. Obracam głowę w drugą stronę mrucząc pod nosem Jeszcze pięć minut... Nagle sobie przypominam. Spotkanie. Otwieram gwałtownie oczy i wstaję jak oparzona. Zerknęłam na telefon. Jeden SMS i godzina 13:06 na zegarku. Podbiegam do drzwi i patrzę przez judasz. Przyszedł. No, w sumie kto inny mógłby to być o tej porze. Otworzyłam drzwi.
-J-już się ubieram! -rzuciłam szybko i je zamknęłam. Ubrałam szybko buty, wyłączyłam komputer, zgarnęłam potrzebne przedmioty i dokończyłam nakładanie kurtki i szalika. Wyszłam przed mieszkanie i je zamknęłam.
-Przepraszam, że musiałeś czekać... -ukłoniłam się nisko nie mając odwagi stanąć z nim twarzą w twarz. Zakryłam połowę buzi szalem i dopiero się wyprostowałam. Wzrok wbiłam w podłogę, więc nie jestem pewna jego reakcji. Zestresowana i z szybko bijącym sercem czekałam, aż coś powie.
Yeon Joon:
Uśmiecham się rozbawiony, gdy jej głowa wychyla się zza drzwi.To ułamek sekundy, ale widzę rozespaną twarz, jakby dopiero co się obudziła. Czyżby tak się beze mnie nudziła, że zasnęła? Aww ♥
Po rzuceniu informacji, że się ubiera, znika równie szybko jak się pojawiła. Ten pośpiech wydaje mi się niesamowicie uroczy, ale co ja tam wiem? Dużo, oj bardzo dużo, rzecz jasna! Postanawiam jednak udawać nieco nieogarniętego chłopca, co udaje mi się doskonale, prawda?
Stary, Siad.
Ups, sorka.
Uspokajam się i czekam na dziewczynę. Za drzwiami słuchać pospieszne stukanie butów o podłogę, szumy i kilka innych dźwięków. Czyli naprawdę spała. To całkiem urocze, naprawdę. Teoretycznie ciekawi mnie, co ona robi w wolnym czasie. Nie wygląda na kogoś energicznego, ale też nie na kogoś, kto nie robi praktycznie nic. Wydaje mi się, że bez problemu wzbudzałaby respekt u innych ludzi samymi tymi oczami, które wyglądają na te należące do osoby niezwykle inteligentnej. Takiej, co wiele przeżyła. Mało kto ma takie oczy.
Nie mija dłuższa chwila, gdy wychodzi z mieszkania, zamykając je za sobą.
-W porządku- uśmiecham się szeroko, próbując dodać jej otuchy i dać do zrozumienia, że nic się przecież nie stało. Kiedy jednak na mnie nie patrzy, łapię ją za rękę, odwracam w swoją stronę. Delikatnie ciągnę szalik, który ma na połowie twarzy, w dół, po czym chwytam jej podbródek między dwa palce, unosząc go delikatnie do góry, by na mnie spojrzała.
-Naprawdę, nic się nie stało- uśmiecham się, gdy jestem pewny, że na mnie patrzy- I nie musisz być taka spięta, nie mam zamiaru zrobić Ci czegoś złego.
Puszczam ją i radosnym, ale powolnym krokiem ruszam w stronę wyjścia z budynku. Radosnym, bo wyszła. Powolnym, ponieważ chcę, by miała okazję zareagować i mnie dogonić. Nigdzie mi się nie spieszy.
Jaeyeong:
Kiedy uniósł moją głowę myślałam, że zaraz zejdę na atak serca. Jeszcze nigdy w życiu nie biło mi tak szybko, jak w tej chwili. Patrzyłam w jego plecy, kiedy szedł radosnym krokiem w stronę schodów. Walnęłam się z otwartych dłoni w policzki, nasunęłam z powrotem szalik i podbiegłam w jego stronę. Zwolniłam po dogonieniu go i kątem oka patrzyłam na jego twarz. Wyglądał na szczęśliwego. Dlaczego? pomyślałam. Wyszliśmy z bloku i posłusznie szłam za nim.
-Dokąd konkretnie idziemy...? -powiedziałam tak cicho, że miałam nadzieję, że tego jednak nie słyszał. Człapałam tak patrząc w chodnik. Nie mogłam się zrelaksować. Bałam się. W sumie nawet nie wiem czego, ale samo towarzystwo drugiej osoby, którą ledwo znam przyprawiało mnie o przyśpieszony puls i dreszcze.
Yeon Joon:
Dogania mnie, a ja widzę kątem oka, że się na mnie patrzy. Całkiem miłe uczucie, połączone z delikatnym dyskomfortem, bo teoretycznie nie przepadam, kiedy ktoś mi się przygląda. Teraz jest trochę inaczej. Może po prostu z tego "wyrosłem"?
Nie. Buziaczki, stary.
Nagle orientuję się, że zadała mi pytanie. Odpowiadam na nie rozbawiony.
-Jak to gdzie? Do najlepszej kawiarni w mieście!- śmieję się cicho, jednocześnie kierując na nią wzrok. Droga do samego budynku jest niedługa, choć podróż może zająć jakieś 10 minut. Dochodzę jednak do wniosku, że minie ona w zastraszająco szybkim tempie. Czemu? Kto by tak nie pomyślał, gdyby nagle nie zauważył, iż ma za sobą połowę drogi, choć dopiero co praktycznie wyszedł?
Pewnie idiota.
Zgadzam się z idealnym podsumowaniem głosu.
Jaeyeong:
Szliśmy resztę drogi w ciszy póki nie powiadomił, że jesteśmy na miejscu. Zajęłam się swoimi myślami i nawet nie zauważyłam kiedy się zatrzymał, więc z impetem w niego weszłam. Odsunęłam się i cicho przeprosiłam. Obróciłam się w stronę kawiarni. Z zewnątrz wyglądała normalnie, ale kiedy weszliśmy (oczywiście ja za nim) było czuć od niej bijący zapach kawy i słodkości. Stanęłam na chwilę bardziej chowając twarz za szalikiem i się rozglądnęłam. Była bardzo przytulna i pomimo odwiedzających jej klientów dawała uczucie izolacji. Ruszyłam powoli za Yeon Joon'em w stronę dwuosobowego stolika przy oknie.
Yeon Joon:
Z uśmiechem zasiadam przy ulubionym stoliku i patrzę na Jae Yeong, która zajmuje miejsce przede mną. Na drewnianym mebelku znajduje się karta menu, którą podaję dziewczynie, by mogła wybrać coś dla siebie. Sam wiem idealnie co zamówię, więc nie muszę sprawdzać co i jak. Seohyun oczywiście ładnie wytłumaczył mi jak to tworzy tu się cudowne Caramel Macchiato i Caffe Latte. Nie muszę nic sprawdzać. Mistrz wie wszystko, od zawsze i na zawsze.
-Na co masz ochotę?- pytam, po dłuższej chwili.
Jaeyeong:
Chwyciłam niepewnie menu, które mi podał. Przejrzałam je szybko. Nie było nic dla mnie godnego uwagi, póki nie natknęłam się na pozycję z milkshake'iem. Spośród dostępnych smaków wybrałam tradycyjny, waniliowy. Akurat w tym samym momencie zostałam zapytana o mój wybór.
-Milkshake, waniliowy. -odpowiedziałam na jednym wdechu odkładając delikatnie kartę na blat. Rozglądnęłam się po pomieszczeniu i zatrzymałam wzrok na swoich spodniach nie mając odwagi się odezwać. Jak na tą porę było sporo ludzi, jednakże to uczucie izolacji sprawiało, że nie czuło się ich obecności. Zaczęłam bawić się nerwowo palcami czekając na rozwój wydarzeń. Nie byłam na takim "wypadzie" od zakończenia nauki. Serce się już trochę uspokoiło, ale dalej dawało się we znaki. Miałam nadzieję, że tego po mnie nie widać.
Yeon Joon:
Przyglądam się jej uważnie, gdy ta szuka dobrych dla siebie pozycji w menu. Kiedy widzę delikatny błysk w jej oku, wiem, że już wybrała. Oczywiście, trafiam bezbłędnie, bo moment później odkładając kartę, informuje mnie o swoim wyborze. Uśmiech nie schodzi mi z twarzy od samego początku spotkania, co jakiś czas zmniejsza się lub powiększa. Tym razem, na przykład, staje się szerszy.
Przywołuję do siebie gestem kelnera. Oczywiście, przede mną staje zaskoczony przyjaciel Seohyun'a, który oczywiście mnie kojarzy. Wszyscy mnie znają, ha! Tylko nie wszyscy najwyraźniej są zadowoleni z moich wizyt. No, on na przykład nie jest.
-Milkshake waniliowy i...
-Caffe Latte, hm?- wzdycha, otrząsając się z zaskoczenia.
-Bingo!
-Z polewą karmelową?- zapisuje, jakby wiedząc, że się zgodzę.
-Yup!- no i poniekąd.. Ma rację.
Wymiana zdań brzmi tak, jakbym bywał tu codziennie, ale jest zupełnie odwrotnie. Jestem w tym miejscu gościem po raz pierwszy. Mimo wszystko, wszyscy mnie znają ♥
Patrzę z uśmiechem na Jae Yeong, gdy po chwili mężczyzna znika w tłumie innych stoliczków.
-Jak Ci mija dzień?- pytam zadowolony.
Jaeyeong:
Słuchałam w milczeniu rozmowy Yeon Joon'a i osoby, która nas obsługiwała. Zabrzmiało, jakby się znali albo bywał tu nazbyt często. Kiedy kelner odszedł, mój "kompan" odwrócił się nagle w moją stronę wyszczerzony i zadał pytanie. Zaczęłam błądzić wzrokiem dookoła.
-Mi? A... Uhm... Chyba w porządku. -starałam się nie brzmieć tak, jakbym chciała go zbyć pierwszą lepszą odpowiedzią, ale chyba mi to nie wyszło. Podniosłam nieśmiało wzrok.
-Czy... często tu bywasz? -dodałam po chwili zawahania. Dalej nie przestawałam się bawić palcami. Spojrzałam na chwilę w stronę okna. Zauważyłam w nim swoje wystraszone odbicie, przez które poczułam lekkie zażenowanie. Obróciłam z powrotem twarz w kierunku rozmówcy, jednak wbijając wzrok na wysokość jego klatki piersiowej.
Yeon Joon:
Patrzę na nią. Wydaje się być przejęta jakimiś swoimi myślami, a ja zastanawiam się o co jej chodzi, jednocześnie czekając na odpowiedź na swoje pytanie.
Kiedy odpowiada, domyślam się, że jakoś nie ma ochoty na rozwijanie tematu, jednak jestem zbytnio ciekaw niektórych rzeczy. Jaka jest? Co lubi? Jak spędza czas w wolnej chwili? W czym jest dobra? Czy jest coś czego nie lubi? Co się stało, że właścicielka posiada takie oczy? Co się stało, że nie wychodzi najprawdopodobniej z domu i nie chce spędzać zbytnio czasu z innymi ludźmi? Czemu w jej oczach widać strach?
Mimo wszystko, zadanie jej tych wszystkich pytań na raz byłoby nie na miejscu. Chciałbym, by sama spróbowała się otworzyć, nie czując się zmuszona do zwierzeń. Tak po prostu. Chcę, by mi zaufała. Co jak co, ale nie jestem złym człowiekiem.
-O dziwo nie, choć pewnie powinienem. Jestem tu.. Uwaga.. Pierwszy raz!- przerywam wypowiedź co jakiś czas, by zwiększyć delikatnie napięcie, by zakończyć całe zdanie rozbawionym śmiechem.
-To mój znajomy, choć nie wydaje się, jakby był zadowolony z mojej wizyty. Ciekawe czemu?- poważnieję, ale z twarzy nie schodzi radosna mina. Patrzę na dziewczynę, jakbym zadał to pytanie właśnie jej, choć w sumie pytanie jest retoryczne.
Jaeyeong;
Udało mi się spojrzeć mu w oczy na więcej niż dwie sekundy, wow, rekord. Cóż, sukcesy idą małymi kroczkami, nie? Jego pytanie na koniec zbiło mnie z tropu, więc spojrzałam tak, jakbym chciała powiedzieć nieme "nie wiem". W pewnym momencie nastał moment, którego nienawidzę. Nastała niezręczna cisza i każde z nas patrzyło się w okno. Jednak kiedy zdałam sobie sprawę z pewnej rzeczy, po chwili spróbowałam wykrztusić z siebie pytanie.
-Właściwie... Skoro już się dowiedziałeś w taki sposób o moim... podglądaniu... -ledwo wykrztusiłam to słowo z siebie, bo kiedy sama się do tego przyznałam, to myślałam, że zapadnę się pod ziemię w tym samym miejscu, w którym siedzę- To nie widziałam cię wcześniej u Seohyuna. Jesteś w odwiedzinach...? -Z jednej strony to pytanie było dla mnie dobrym posunięciem, bo mogłam dowiedzieć się więcej na temat mojego sąsiada. Zerknęłam niecierpliwie w stronę lady sprawdzając, kiedy mniej więcej przyjdzie kelner z naszym zamówieniem. Niesamowite, jakoś nie wiadomo skąd zaczęło mnie suszyć. Zrobiłam w myślach minę męczennika i oczekiwałam odpowiedzi.
Yeon Joon:
Cisza to niezła suka. Z jednej strony miła, a z innej niezręczna. Dla mnie jest miła, ale nie wydaje mi się, by moją opinię podzielała Jae Yeong. Nagle jednak zaczyna swoją krótką, wstępną mowę do pytania, na co uśmiecham się. Zaczyna rozmowę!
-Haa.. Czyli to nie mnie podglądałaś?- z jednej strony ogarnia mnie smutek, z drugiej rozbawienie. Co ja mam teraz z tymi stronami?
-Właściwie, jestem jego kuzynem. Oczywiście młodszym. Będę u niego przez jakiś czas pomieszkiwał- uśmiecham się szeroko do niej, próbując jednocześnie dodać jej otuchy. Wygląda na spiętą, przestraszoną i ogółem niepewną. Mimo wszystko, udaję, że tego nie widzę. Nie chcę, by poczuła się jakkolwiek źle, że nie może się w moim towarzystwie wyluzować. Mimo wszystko, chciałbym jednak, żeby wiedziała, iż nie jestem ślepy. No i co teraz? Mówić? Nie mówić? W sensie, słowa na uspokojenie, jakiekolwiek by to nie były.
Decyduję się na pokrzepiające gesty i mam nadzieję, że dziewczyna zrozumie.
-Yeongie~? Wiesz, że masz ładne imię?- kiwam się delikatnie na boki w takt muzyki, która cicho przygrywa w tle. Jest spokojna i miła dla ucha, nie wadzi w rozmowach i wprawia w dobry nastrój. Cenię sobie takie piosenki w różnorakich lokalach.
Jaeyeong:
Jego ciągłe szczerzenie się zaczyna mnie trochę przerażać. Seohyun ma kuzyna? Dobrze wiedzieć. Szczerze mówiąc, nie wyglądają na spokrewnionych, ani trochę. Kiedy skomplementował moje imię podskoczyłam lekko w miejscu zdziwiona (niezła reakcja, co?) i zaczęłam się zacinać i patrzeć we wszystkie strony, jaka padaczka, o matko.
-Um... Eh... Dziękuję... -zamilkłam i tej samej chwili podszedł kelner z zamówieniem. Chwyciłam swojego milkshake'a i zaczęłam nerwowo popijać przez słomkę. Kiedy zauważyłam jego bujanie się na boki uśmiechnęłam się pod nosem, wyglądał przezabawnie. Jak takie małe dziecko, które się nudzi. Urocze... znaczy, ten, nieważne. Wyglądał na wyluzowanego. Cholernie. W sumie mogłam mu tego pozazdrościć.
-Uhm... Dlaczego mówiłeś, że to najlepsza kawiarnia w mieście, skoro jesteś tu pierwszy... raz? -przypomniało mi się pytanie, które chciałam mu zadać, zanim przyszła osoba obsługująca. Wzięłam kolejny łyk milkshake'a patrząc na niego pytająco.
Yeon Joon:
Śmieję się, całkowicie rozbawiony. Faktycznie, tak mówiłem, no i nie zmieniam zdania, gdy sączę powoli swoją kawę, która jest wprost przepyszna.
-A jak smakuje Ci milkshake, hm?- pytam, dla upewnienia, że może spróbuje i podzieli moje zdanie. Mimo wszystko, wiem, że muszę dokończyć wypowiedź- Seohyun mi o niej pięknie opowiedział. Nie chciał co prawda się rozwijać, ale.. Wyciągnąłem z niego WSZYSTKO...
Kończę krótki wykład szatańskim uśmieszkiem i biorę kolejnego łyka, patrząc na dziewczynę. Co rusz zmienia wyraz swojej twarzy w końcu nie wiem, co się ostatecznie dzieje. Raz wygląda na wyluzowaną, rozbawioną, innym razem nagle się spina na dłuższy czas, denerwuje.. Co prawda to w niej dosyć urocze, ale..
Zamknij się, kmieciu. Zaraz zaczniesz mówić na głos, już coś mamroczesz.
Uspokajam myśl, na wszelki wypadek, bo głos ma rację.
-Ej, co lubisz robić?- pytam, serio ciekaw jej zainteresowań. Chcę ją poznać, choć odrobinkę- Ja na przykład uwielbiam robić wszystko, co jest związane z muzyką- mówię z uśmiechem.
Jaeyeong:
-J-jest dobry... chyba... -Chyba? Jesteś ułomna, czy co? Skarciłam się w myślach, bo moja odpowiedź zabrzmiała naprawdę idiotycznie. Jednak zostaję w pewien sposób uratowana, bo zamiast krytyki słyszę kolejne pytanie.
-Uhm... Lubię rysować, zajmować się grafiką, pisać, słuchać muzyki... Sa-same drętwe rzeczy, ale je uwielbiam... bo odprężają. -wzięłam kolejny łyk napoju przeczesując swoje włosy. Coś mi mozolnie idzie jego wypicie, nie opróżniłam nawet połowy kubka. Spojrzałam znowu w okno. Ładna dzisiaj pogoda. A moje odbicie nie wygląda już jak przestraszony zając, chociaż to. Przypomniałam sobie o SMSie od Yeon Joona, którego nie zdążyłam przeczytać. Nie lubię mieć syfu w skrzynce, więc postanowiłam zrobić to teraz. Wyciągnęłam telefon, który wokół siebie miał owinięte słuchawki douszne. Zdjęłam je, położyłam na stoliku i otworzyłam futerał.
-Ja... przepraszam, że teraz to robię, ale nie zdążyłam odczytać wiadomości od ciebie, zaraz go schowam. -oparłam ręce na blacie i zręcznie pozbyłam się zalegającego SMSa. Chłopak wyraźnie zainteresował się moimi słuchawkami, bo ciągle na nie spoglądał.
Yeon Joon:
-Chyba?- unoszę brew. Ona jest zabawna. Widzę wyraźnie, że jej smakuje, więc co to za CHYBA?
Słucham uważnie zainteresowań, które wymienia. Pamiętam, jak kiedyś sam miałem jazdę na rysowanie.. Oczywiście, wszyscy pięknie mnie uświadamiali jakie to "gówna" rysuję, oraz zmuszali do zaprzestania. Chwała Bogu, czyli mi, że się z nimi ostatecznie zgodziłem i zrobiłem to co kazali. Wciąż mam kilka rysunków z tego okresu i śmiało mogę przyznać, że choć na ogół jestem genialny, nie mam talentu do współpracy z ołówkami ani żadnymi przyrządami do tworzenia pięknych "dzieł".
Pisanie mnie zainteresowało, ponieważ pamiętam, że potrafiłem co nieco nakreślić, mimo wszystko moje historie były zawsze cholernie oklepane.
Jednak najbardziej ciekawi mnie fakt, iż dziewczyna lubi słuchać muzyki. Znaczy to, że coś jednak mnie z nią łączy i będę miał możliwość pogadania z nią na różne tematy odnośnie utworów. Może słucha tego samego, co ja? A jeśli nie, może wprowadzi mnie w swoje ulubione gatunki lub zespoły? Co jak co, ale mnie to bardzo pasuje, lubię nowości, co raczej nie jest dziwne!
-To nie są drętwe rzeczy!- mówię zgodnie z prawdą -Może ktoś, kogo znasz tak uważa, ale nie ja. Uwielbiam muzykę, sam kiedyś pisałem, a rysowanie.. Wstyd się przyznać, ale kiedyś byłem nałogowcem bez talentu..- jestem lekko zażenowany, mimo wszystko próbuję się uśmiechnąć. Co dziwnie wychodzi, ponieważ lekko zmarszczone czoło na wspomnienie rysunków, źle współpracuje z szeregiem zębów.
Dziewczyna patrzy w okno, przeczesując włosy, po czym nagle wyciąga telefon. Zdumiony obserwuję ją uważnie, gdy wyciąga telefon owinięty... No nie.. Czy to.. Czy to..
-Ja... przepraszam, że teraz to robię, ale nie zdążyłam odczytać wiadomości od ciebie, zaraz go schowam.
Po tych słowach faktycznie szybko załatwia sprawę. Nadal widzę JE..
-Ej, Yeongie? Posłuchajmy razem muzyki!- uśmiecham się szeroko. Właścicielka tak zajebistych słuchawek musi słuchać zajebistych piosenek.
Jaeyeong:
Mogłam się domyśleć, że tak to się skończy. Z jednej strony poczułam się trochę źle, bo nie chciałam, żeby mu się nie spodobały.
-C-co? Huh... D-dobra, czemu nie...
Sięgnęłam po słuchawki i podłączyłam je do telefonu. Przekazałam mu jedną, sama wsadzając drugą do ucha. Moje ruchy wyglądy trochę niepewnie. Włączyłam odtwarzacz, ale zanim rozbrzmiała jakakolwiek muzyka spojrzałam na niego.
-Uhm... Kojarzysz zespół Bangtan Sonyeondan? To... mój ulubiony. -spytałam szukając jednej z mojej ulubionych piosenek rzeczonego zespołu. Wybór padł na Butterfly. Była taka relaksująca. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam ją cicho nucić. Obserwowałam jego reakcje na utwór. Piosenka się skończyła i przypomniałam sobie o jeszcze jednej.
-Chcę... chcę puścić ci jedną, która skojarzyła mi się z... twoją... osobą. -poinformowałam go i przewinęłam listę odtwarzania w dół. Westchnęłam i stuknęłam tytuł "Fun Boys" tej samej grupy. Była energiczna, wesoła, tak jak on. No i można było jej słuchać bez końca. Zaczęłam delikatnie ruszać głową w rytm utworu. Po kilku minutach i ta się skończyła, więc czekałam na jego "podsumowanie".
Yeon Joon:
Przyjmuję słuchawkę dziwnie uszczęśliwiony. Wkładam ją do ucha i oczekuję na pierwszy utwór.
-Bangtan Sonyeondan? Jasne, że kojarzę!- uśmiecham się szeroko, nie dowierzając, że w ogóle o to pyta- Lubię ich muzykę- dodaje.
Bez bicia przyznaję, że dziewczyna ma świetny gust. Cholera, miałem rację. Sądzę, że się z nią dogadam jak z nikim innym. W słuchawce rozbrzmiewa dobrze znane mi ,,Butterfly", którego tekst powoli przewija mi się w głowie. Sam nie mogę powstrzymać nucenia. Zauważam, że nie tylko ja cieszę się utworem. To samo robi Jae Yeong. Po krótkim czasie piosenka zbliża się do końca, a ona wygląda, jakby na coś wpadła. Utwór, który jej się ze mną skojarzył? To mnie można z jakimś skojarzyć?
Chyba tak, skoro ona dała radę..
Rozbrzmiewa piosenka, którą co prawda kojarzę, ale.. Cóż, to nadal nie jest znajomość. Ogarniam tylko start z różnych krótkich filmików internetowych. Piosenka leci, a ja stukam palcami o blat w jej rytm, który nie należy do wolnych czy spokojnych. Za to brzmi naprawdę fajnie z tą pozytywną "aurą" i samą energicznością.
-Podoba mi się- uśmiecham się szeroko.
Jaeyeong:
Naprawdę odetchnęłam z ulgą, kiedy wyraził swoje zadowolenie z powodu utworu. No i w końcu ktoś, kto lubi ten sam zespół co ja. Miło. Chciałam wziąć kolejny łyk milkshake'a, kiedy usłyszałam głośne siorbanie. Odsunęłam napój od siebie i spojrzałam z zawiedzioną miną. Nim się obejrzałam, to go już nie było. Odstawiłam kubek włączając kolejne piosenki. Jak już się wciągnę w słuchanie muzyki to nie ma odwrotu. Ale mój towarzysz nie wyglądał, jakby wyrażał dezaprobatę, więc lepiej dla mnie. Siedzieliśmy chwilę w ciszy i nagle spuściłam głowę. Jeszcze nic dzisiaj nie jadłam, a mój brzuch zaczął niebezpiecznie burczeć. Zażenowana starałam się zagłuszyć te dźwięki muzyką, którą podgłosiłam, ale tym razem szczęście nie było po mojej stronie. W sumie nigdy nie było. Spojrzałam na niego mając dużą nadzieję, że te dźwięki do niego nie dotarły. Schowałam twarz w dłoniach próbując ukryć moje zawstydzenie i jednoczesne rozbawienie swoją ułomnością. Piosenka się skończyła, a ja nie chcąc odkrywać twarzy nie miałam już sposobności, żeby ukryć wołanie mojego żołądka.
Yeon Joon:
Cieszy mnie fakt, że jest ktoś, kto lubi muzykę tak samo jak ja. Nie przeszkadza mi fakt, że dziewczyna wciągnęła się w słuchanie utworów swojego ulubionego zespołu, skoro i mnie te piosenki się podobają.
Piosenki lecą i lecą, aż do momentu, w którym moja uwaga kieruje się na.. Uwaga, uwaga... Burczenie w brzuchu mojej towarzyszki. Widząc jednak jak próbuje udawać, że wcale w tym brzuchu jej nie burczy, spróbuję udać, że nic nie słyszę. Kiedy jednak to przybiera na sile dźwięku.. Musiałem, po prostu musiałem zareagować.
-Wiesz, że nie musisz kryć się z tym, że chciałabyś coś zjeść?- uśmiecham się i podaję jej kartę, otwartą na stronie z różnymi dobrymi przysmakami- Wybierz coś sobie, śmiało. Jeśli jednak chcesz, możemy pójść gdzieś indziej- moja mimika zatrzymuje się na rozbawionej, ale i pewnie widać, że próbuję dodać jej jakoś otuchy, pomóc jej się rozluźnić. Czuję się przy tej swojej opiekuńczości także jakoś tak męsko, serio. Mam o kogo dbać i kogo wspierać, no i nie jest to oczywiście żaden zwierzak tylko urocza, aspołeczna dziewczyna z super zainteresowaniami i.. Cóż, ogółem jest super, ok?
O czym Ty znowu pierdolisz?
NIE O CZYM I NIE PIERDOLĘ.
Głos w głowie milknie, a ja usatysfakcjonowany czekam na jakąkolwiek odpowiedź, reakcję ze strony dziewczyny.
Jaeyeong:
Jedną rękę dalej miałam przy twarzy, a drugą wzięłam kartę i się szybko nią zasłoniłam. Przewertowałam szybko kategorię z jedzeniem chichrając się z siebie. Po chwili doszłam do wniosku, że, oczywiście, są tu same słodkie rzeczy, a ja miałam już dość po milkshake'u. "Wynurzyłam" się zza karty do linii oczu i spojrzałam na niego zmieszana.
-Uhm... Będzie problemem, jeśli... pójdziemy zjeść gdzie indziej...? -spytałam z lekko zachrypniętym głosem mając nadzieję, że nie sprawię mu tym kłopotu.
Yeon Joon:
Dziewczyna znika za kartą. Przez chwilę czuję się niepewnie, że może nagle zmieni zdanie, że może stwierdzi, że jednak chce wracać do siebie.
Kiedy wynurza się zmieszana, zaciskam delikatnie szczękę. Zaraz jednak ogarnia mnie ulga.
-Oczywiście, że nie będzie problemu- śmieję się cicho.
Wzywam gestem jednego członka personelu i płacę za te pyszności, które w tej chwili szczęśliwie znajdują się gdzieś w moim brzuszku. Awh.
Kiedy stwierdzam, że oboje jesteśmy gotowi do wyjścia, powolnym krokiem ruszam do drzwi. Po znalezieniu się na zewnątrz, zatrzymuję się i odwracam w jej stronę.
-A więc prowadź!- uśmiecham się szeroko, przekazując "ster" w jej ręce. Jestem ciekaw, gdzie nas doprowadzi.
Jaeyeong:
Na szczęście się bez problemu zgodził. Wykłócałam się z nim przez chwilę o to, że sama za siebie zapłacę, ale się ugięłam... Za mało umiejętności odmawiania, ech. Wzięłam swoje rzeczy i ruszyłam za Yeon Joon'em w stronę drzwi. Ach, świeże powietrze. Powoli zaczęło mi się robić tam gorąco. Kiedy dostałam rozkaz prowadzenia ruszyłam w stronę pizzerii znajdującej się niedaleko. Szedł powoli za mną. Nie wiem czemu, ale czułam się mocno obserwowana. W trakcie drogi próbował do mnie zagadywać, ale ja nie potrafiłam się skupić. Coś mnie niepokoiło. Kiedy byliśmy już bardzo blisko docelowego miejsca zatrzymałam się.
-Wiesz... co powiesz na to, żeby wziąć pizzę na wynos i zjeść ją w domu? -z jednej strony miałam już dość ludzi i bycia przez nich obserwowaną, z drugiej zdziwiłam się kiedy zdałam sobie sprawę, że się tak szybko otworzyłam przed nim. No cóż, zawsze to jakiś krok do przodu.
-I tym razem nie będzie tak, że to ty za wszystko płacisz. -dodałam posyłając mu wkurzony wzrok i robiąc zdenerwowaną minę. Spojrzałam na niego oczekując odpowiedzi.
Yeon Joon:
Zanim wychodzimy, dziewczyna nie może przestać wykłócać się o to, kto płaci. Mimo wszystko staje na moim, jak od początku planowałem. Ha! Zwycięzca i Bóg na wieki, aż po grób. Ale nie umrę, eh. Nie w tym wcieleniu.
Ale jak zamierzasz wejść w kolejne wcielenie, nie umierając..?
Shhhh.. Wszystko jest możliwe, stary. Kumasz?
Tak.
Serio?
Nie, spierdalaj.
Wzdycham głośno i próbuję porozmawiać z dziewczyną, która w danej chwili wydaje się być czymś zamyślona, zaniepokojona. Moje próby jednak się nie kończą. Chcę, żeby się uśmiechnęła i z tego powodu kontynuuję zagadywanie. Mimo wszystko, ta nie odzywa się aż do końca podróży.
W pewnym momencie zatrzymuje się i zadaje pytanie.
-Nie ma sprawy- uśmiecham się szeroko, kiwając głową- ALE I TAK JA PŁACĘ-mówię poważnym, nie znoszącym sprzeciwu tonem- To ja Cię zaprosiłem, helloł~
Ignoruję jej napełniony kurwikami wzrok, bo wiem (a raczej wierzę..), że może kiedyś mi to wybaczy.
-A więc jaką pizzę zamawiamy?- uśmiecham się szeroko, ale bardzo szeroko.
*
BONUS
,,HuHuTataHUHUTATA" - bo nie ma to jak wspólne słuchanie FUN BOYS XDDD
,,*dzwonek do drzwi* Mama?!/Nie, mama!'' - tato..? To o kogo ja pytałam? ;-;
,,Ja chcę ładny odcień niebieskiego..*przybliża twarz do samego monitora* O, TEN JEST ŁADNY"
,,Do samego monitora.. SZKODA, ŻE NIE W PARZE XDD"
,,Usłyszałam, że ktoś zjadł swoją babcię ;-; A co powiedziałaś? / NIE PAMIĘTAM, ALE TO BYŁO 5 SEKUND TEMU''
,, ROZJAŚNIENIA XD CO TY KURWA, LAMPA? XDD"
,,Tu jest KROPKA OPLUCIA *zdziwiona mina*"
,, Tu jest KROCZE OPLUCIA XDD "
DZIĘKI ZA PRZECZYTANIE NASZEGO KOLEJNEGO ROZDZIAŁU <3
Do kolejnych =^w^=


