Menu

playlista

piątek, 11 marca 2016

,,Schrupałbym Cię na śniadanie jak flaming krewetkę" - Rozdział 3

Jaeyeong - kwang kwang the ugly duck
Yeon Joon - Kilmi

,,Lubisz dużo rzeczy, ale dlaczego nie możesz polubić siebie?"



Yeon Joon:
Kolejnego dnia, tuż po porannym prysznicu, jestem wniebowzięty. Padam na łóżko, czyściutki i pachnący, oczywiście w ulubionej pidżamce. Uwielbiam się kąpać, serio. Te uczucie, kiedy ciepła woda spływa po umięśnionym, szczupłym ciałku.. Błogie, przyjemne i aż mruczeć się chce.. Zresztą, założę się, że nie tylko ja mam podobne odczucia.
Jestem ciekaw, co u Yeongie. 
Znajduję telefon i zaczynam pisać.

Do: JAEYEONG
Hejo, Yeongie~ =^.^=

Do: JAEYEONG
Wszystko dobrze po upadku? ;-;

Do: JAEYEONG
Wiesz, martwię się :<

Oznajmuję ze smutną minką, którą robię także na żywo. I nagle wpadam na pomysł. Nie jestem pewny, czy genialny, czy wprost przeciwnie, ale chcę spróbować.

Do: JAEYEONG
Ej, ej, ej~

Do: JAEYEONG
Chodźmy na kawę~

Do: JAEYEONG
No wiesz, wspólnie takową wypić i pogadać~

Do: JAEYEONG
Miło spędzić czas~

Do: JAEYEONG
Nie jestem takim złym gościem, serio. To tylko ta kocia mordka :3

Do: JAEYEONG
No chodźmy do kawiarni~

Do: JAEYEONG
Ja stawiam, znam super miejsce ♥

Do: JAEYEONG
Ładnie proszę :<

Odkładam telefon na szafeczkę i patrzę w sufit, zastanawiając się nad tym, co dziś może mnie czekać. Co chwilę zerkam na urządzenie z nadzieją, że Yeongie już nie śpi i zaraz odpisze. Czekam.

Jaeyeong:
Spałam sobie spokojnie, kiedy nagle z objęć morfeusza wyrwał mnie dość głośny dźwięk przychodzącej wiadomości. Zignorowałam, byłam zbyt padnięta, no i jeszcze nie kontaktowałam za bardzo. Przymknęłam z powrotem oczy, niestety, nie na długo. Po chwili zaczął się spam SMSami. Mocno zirytowana leniwie sięgnęłam po telefon i go odblokowałam. No tak, mogłam się tego spodziewać. 

Do: Yeon Joon
Obudziłeś mnie swoim spamem, dzięki, mendo. 
Mam cały obolały tyłek i plecy, pewnie jakieś siniaki się znajdą, bo przygrzmociłam o posadzkę całkiem solidnie.  
Nie ma mowy. Nie lubię kawy ani wychodzenia do zatłoczonych, publicznych miejsc. Podziękuję. Ostatnio chwaliłeś się jakimiś znajomymi, więc lepiej będzie jak pójdziesz z nimi.  

Podeszłam do okna odkryć kotarę i usiadłam na łóżku, żeby się dobudzić do końca. Dopiero teraz spojrzałam na godzinę. Ósma rano? Czy on naprawdę nie ma co robić? Prychnęłam pod nosem i zamknęłam na chwilę oczy. Chciałabym móc jeszcze pospać, no, ale skoro już wstałam, to nie będę marnować całego dnia. Ruszyłam w kierunku łazienki w celu wzięcia kąpieli. Poranne są najlepsze. Wygrzewanie się w ciepłej wodzie to niesamowite uczucie. Po myciu przebrałam się z powrotem w piżamę, nie miałam zamiaru nigdzie wychodzić, a przynajmniej w najbliższym czasie. Po pokoju rozniósł się ode mnie zapach lawendy, użycie płynu o tym zapachu było bardzo dobrym pomysłem. No, i woń lawendy jest moją ulubioną. 

Yeon Joon:

Do: JAEYEONG
Nie ma sprawy, Yeongie, służę budzikiem :*

Do: JAEYEONG
Siniaki..? Szybko zejdą, nie przejmuj się ^^"

Do: JAEYEONG
No niby mam, ale chcę iść z Tobą.

Do: JAEYEONG
To nie jest jakieś nie wiadomo jak zatłoczone miejsce. Przytulna kawiarnia z kilkoma stoliczkami i przepyszną kawą.. No choodź :<

Do: JAEYEONG
A jak nie na kawę, to nie musisz jej pić, możesz wybrać coś innego..

Do: JAEYEONG
No proszę~

Do: JAEYEONG
Yeongie..~ :<

Odpowiadam na SMS'a z delikatnym uśmiechem, aż po ogarniający mnie zawód. No ej, to że mam znajomych, nie znaczy, że będę łaził ciągle i ciągle z tymi debilami.. Zresztą, większość z nich jest daleko.
Kieruję się do pokoju Seohyun'a, by go obudzić. Mężczyzna od zawsze lubił przesypiać całe dnie, co w sumie nie jest takie złe, bo i ja to lubię. Mimo wszystko potrafię wstać bez problemu wcześnie rano. Nieregularne godziny snu są całkiem zabawną opcją.
Po chwili znajduję się nad jego śpiącą twarzą i zaczynam dmuchać mu na nią. Kiedy się nie budzi, szturcham. No, a kiedy i to nie działa, drę się wniebogłosy. Oczywiście reaguje natychmiastowo, spadając zaskoczony z łóżka i patrząc na mnie groźnie, gdy tylko orientuje się, co miało miejsce.
-Wstajemy, Hyunie~
Mówię spokojnie, patrząc na niego z szerokim, niewinnym uśmiechem. Widzę jak marszczy brwi i decyduję się na ucieczkę, zanim ten zrobi coś, czego ja się wystrzegam.
-Yeon Joon..
-Seo Hyun..
Jestem przy drzwiach, gdy chłopak traci kontrolę i wstaje, szybko się do mnie zbliżając. Kto biega po całym mieszkaniu w ucieczce przed kuzynem, który ma pewnie morderczo-łaskotkowe zamiary? No jasne, że ja!
Kiedy daje mu się w końcu złapać, widzę satysfakcję w jego oczach. Łaskocze mnie tak, że mam trudności z oddychaniem przez napady śmiechu. Istny Szatan ok.
Kiedy Seohyun postanawia zrobić śniadanie, ja włączam laptopa i zaczynam surfować po internecie, w poszukiwaniu czegoś wartego uwagi.

Jaeyeong:
Stałam tak moment patrząc się w okno, póki nie odpisał mi Yeon Joon. Szczerze? Myślałam, że odpuści. Ale z drugiej strony nie wygląda na taką osobę, która się łatwo poddaje.

Do: Yeon Joon
Dlaczego akurat ze mną?

Po chwili postanowiłam dopisać ostatnio nurtujące mnie pytanie.

Do: Yeon Joon
Tak właściwie, to czemu się tak mnie uczepiłeś? 

Zabrzmiało niezbyt miło, ale ciekawość mocno mnie już zżerała. To nie jest normalne, żeby po takim incydencie ktoś nagle zaczął kogoś lubić, ot tak. Położyłam telefon na biurku i zdecydowałam się jednak pójść ubrać. Wybrałam z szuflady odzież i po kilku minutach byłam świeża i pachnąca, że tak to ujmę. Jeszcze jedno szybkie zerknięcie w stronę okna. Seohyun krzątający się po kuchni i Yeon Joon siedzący przy laptopie. Wrócił z pracy, miło.

Yeon Joon:
Patrzę na pytanie, które mi zadała i trochę trudno mi znaleźć odpowiedź. Trochę bardzo.

Do: JAEYEONG
A dlaczego nie?

Po czym czytam kolejną wiadomość z tym samym problemem w znalezieniu odpowiedzi. Natłok myśli sprawia, że nie wiem, która z nich jest prawdziwą. Mogą być albo wszystkie, albo tylko jedna. Trzeba się jednak ustatkować. Jak stateczek na falach, eh.

Do: JAEYEONG
Wydajesz się być sympatyczną osóbką. I po prostu nie wierzę, że wytrzymałbym bez "nękania Cię" zbyt długo..?

Do: JAEYEONG
Chcę Cię poznać..?

Do: JAEYEONG
Spróbować pokazać Ci świat z innej strony..?

Do: JAEYEONG
Zobaczyć uśmiech na twarzyczce tej panienki, której właśnie się tłumaczę, co nie jest w moim stylu..?

Do: JAEYEONG
Udowodnić, że nie jestem wcale kimś złym, strasznym, pomimo zachowywania się w taki sposób..?

Do: JAEYEONG
Proszę, chodź ze mną na tę kawę ;-;


Waham się przed wysłaniem każdej wiadomości, bo nie wiem, czy to na pewno to. Ostatecznie jednak zostają wysłane, a ja wchodzę w konwersację z Seohyun'em, by czymś zająć myśli i pogłębić dobry kontakt z tym człowiekiem.
-Na którą masz do pracy?



Jaeyeong:
Patrzyłam beznamiętnie w telefon, aż zaczęły się sypać wiadomości. Odczekałam chwilę i kiedy zabrzmiało ostatnie na tę chwilę powiadomienie przejrzałam SMSy. Widząc ostatni tekst i emotikonę podsumowujący go uśmiechnęłam się pod nosem. Przynajmniej był szczery. Jednakże dalej ciężko było mi mu bardziej zaufać po incydentach z poprzednimi znajomościami. Zostać odstawionym na bok przez kogoś to jedno z najgorszych uczuć na świecie. Tym bardziej, że do tej osoby miało się największe zaufanie i uważało ją za przyjaciela. Westchnęłam cicho.

Do: Yeon Joon
...
O której się widzimy i gdzie? 

Po jego wylewności (o którą sama się prosiłam) nie byłam za bardzo pewna jak zareagować, ale postanowiłam mu zrekompensować moje zachowanie. Miałam szczerą nadzieję, że to nie będzie moja jedna z najgorszych decyzji w życiu i spotkanie nie zakończy się fiaskiem.



Yeon Joon:
Uśmiecham się szeroko, nie dowierzając w to, co właśnie widzę. Zgodziła się. Ona na serio się zgodziła.
Skaczę w kółko po mieszkaniu, przez chwilkę zapominając o jej pytaniu. Zamyślam się na chwilkę, zanim odpisuję.

Do: JAEYEONG
Zajdę po Ciebie około 13~ *.*

Uśmiech nie znika z mojej twarzy, nawet, gdy Seohyun patrzy na mnie jak na idiotę. A niech se patrzy na bóstwo przez kolejne 2 godziny, zanim wyjdzie do tej swojej pracy i będzie musiał mnie znosić.

Jaeyeong:
13? Więc zostało mi grubo ponad dwie godziny, a ja w sumie przygotowałam się szybciej, niż oczekiwałam. Malować się nie maluję, włosy uczesałam i ułożyłam wcześniej, więc mam chwilę dla siebie. Jednakże nie miałam zielonego pojęcia co mogłabym w tym czasie zrobić. Przypomniałam sobie, że niedawno wyszła płyta mojego ulubionego zespołu, którą chciałam zamówić. Usiadłam przy biurku i włączyłam komputer. Załączyłam muzykę, żeby przygrywała w tle, bo nie lubię siedzenia w kompletnej ciszy. Odpaliłam przeglądarkę, odpowiednią stronę i po kilku minutach przeglądałam oferty. Zamówiłam album i położyłam się na blacie rzeczonego biurka chowając twarz w skrzyżowanych ramionach. Bolała mnie głowa, a nie miałam żadnych leków przeciwbólowych pod ręką, więc musiałam tak siedzieć i cierpieć. Zamknęłam na chwilę oczy i nim się zorientowałam - zasnęłam.



Yeon Joon:

Do: JAEYEONG
Gotowa? :3

Stoję pod drzwiami jej domu z uśmiechem i satysfakcją, iż jestem punktualnie. Nachodzą mnie pewne wątpliwości. Jeśli się rozmyśli w ostatniej chwili..? A co jeśli nagle każe mi prostować banany? Ich nie da się prostować!
...Co?
Um, nie ważne. Dzwonię do drzwi, jednocześnie pukając, tak na wszelki wypadek. Chociaż w sumie wystarczyłoby tylko zapukać. Telefon w tylnej kieszeni nie daje żadnych oznak, a i tutaj nie słychać, czy dziewczyna za drzwiami robi cokolwiek. Jedynie cicha muzyka daje poczucie, że w mieszkaniu ktoś się znajduje.

Jaeyeong:
Słyszę ciche pukanie i dzwonek do drzwi. Obracam głowę w drugą stronę mrucząc pod nosem Jeszcze pięć minut... Nagle sobie przypominam. Spotkanie. Otwieram gwałtownie oczy i wstaję jak oparzona. Zerknęłam na telefon. Jeden SMS i godzina 13:06 na zegarku. Podbiegam do drzwi i patrzę przez judasz. Przyszedł. No, w sumie kto inny mógłby to być o tej porze. Otworzyłam drzwi.
-J-już się ubieram! -rzuciłam szybko i je zamknęłam. Ubrałam szybko buty, wyłączyłam komputer, zgarnęłam potrzebne przedmioty i dokończyłam nakładanie kurtki i szalika. Wyszłam przed mieszkanie i je zamknęłam.
-Przepraszam, że musiałeś czekać... -ukłoniłam się nisko nie mając odwagi stanąć z nim twarzą w twarz. Zakryłam połowę buzi szalem i dopiero się wyprostowałam. Wzrok wbiłam w podłogę, więc nie jestem pewna jego reakcji. Zestresowana i z szybko bijącym sercem czekałam, aż coś powie.


Yeon Joon:
Uśmiecham się rozbawiony, gdy jej głowa wychyla się zza drzwi.To ułamek sekundy, ale widzę rozespaną twarz, jakby dopiero co się obudziła. Czyżby tak się beze mnie nudziła, że zasnęła? Aww ♥
Po rzuceniu informacji, że się ubiera, znika równie szybko jak się pojawiła. Ten pośpiech wydaje mi się niesamowicie uroczy, ale co ja tam wiem? Dużo, oj bardzo dużo, rzecz jasna! Postanawiam jednak udawać nieco nieogarniętego chłopca, co udaje mi się doskonale, prawda?
Stary, Siad.
Ups, sorka.
Uspokajam się i czekam na dziewczynę. Za drzwiami słuchać pospieszne stukanie butów o podłogę, szumy i kilka innych dźwięków. Czyli naprawdę spała. To całkiem urocze, naprawdę. Teoretycznie ciekawi mnie, co ona robi w wolnym czasie. Nie wygląda na kogoś energicznego, ale też nie na kogoś, kto nie robi praktycznie nic. Wydaje mi się, że bez problemu wzbudzałaby respekt u innych ludzi samymi tymi oczami, które wyglądają na te należące do osoby niezwykle inteligentnej. Takiej, co wiele przeżyła. Mało kto ma takie oczy.
Nie mija dłuższa chwila, gdy wychodzi z mieszkania, zamykając je za sobą.
-W porządku- uśmiecham się szeroko, próbując dodać jej otuchy i dać do zrozumienia, że nic się przecież nie stało. Kiedy jednak na mnie nie patrzy, łapię ją za rękę, odwracam w swoją stronę. Delikatnie ciągnę szalik, który ma na połowie twarzy, w dół, po czym chwytam jej podbródek między dwa palce, unosząc go delikatnie do góry, by na mnie spojrzała.
-Naprawdę, nic się nie stało- uśmiecham się, gdy jestem pewny, że na mnie patrzy- I nie musisz być taka spięta, nie mam zamiaru zrobić Ci czegoś złego.
Puszczam ją i radosnym, ale powolnym krokiem ruszam w stronę wyjścia z budynku. Radosnym, bo wyszła. Powolnym, ponieważ chcę, by miała okazję zareagować i mnie dogonić. Nigdzie mi się nie spieszy.

Jaeyeong:
Kiedy uniósł moją głowę myślałam, że zaraz zejdę na atak serca. Jeszcze nigdy w życiu nie biło mi tak szybko, jak w tej chwili. Patrzyłam w jego plecy, kiedy szedł radosnym krokiem w stronę schodów. Walnęłam się z otwartych dłoni w policzki, nasunęłam z powrotem szalik i podbiegłam w jego stronę. Zwolniłam po dogonieniu go i kątem oka patrzyłam na jego twarz. Wyglądał na szczęśliwego. Dlaczego? pomyślałam. Wyszliśmy z bloku i posłusznie szłam za nim.
-Dokąd konkretnie idziemy...? -powiedziałam tak cicho, że miałam nadzieję, że tego jednak nie słyszał. Człapałam tak patrząc w chodnik. Nie mogłam się zrelaksować. Bałam się. W sumie nawet nie wiem czego, ale samo towarzystwo drugiej osoby, którą ledwo znam przyprawiało mnie o przyśpieszony puls i dreszcze.

Yeon Joon:
Dogania mnie, a ja widzę kątem oka, że się na mnie patrzy. Całkiem miłe uczucie, połączone z delikatnym dyskomfortem, bo teoretycznie nie przepadam, kiedy ktoś mi się przygląda. Teraz jest trochę inaczej. Może po prostu z tego "wyrosłem"?
Nie. Buziaczki, stary.
Nagle orientuję się, że zadała mi pytanie. Odpowiadam na nie rozbawiony.
-Jak to gdzie? Do najlepszej kawiarni w mieście!- śmieję się cicho, jednocześnie kierując na nią wzrok. Droga do samego budynku jest niedługa, choć podróż może zająć jakieś 10 minut. Dochodzę jednak do wniosku, że minie ona w zastraszająco szybkim tempie. Czemu? Kto by tak nie pomyślał, gdyby nagle nie zauważył, iż ma za sobą połowę drogi, choć dopiero co praktycznie wyszedł?
Pewnie idiota.
Zgadzam się z idealnym podsumowaniem głosu.

Jaeyeong:
Szliśmy resztę drogi w ciszy póki nie powiadomił, że jesteśmy na miejscu. Zajęłam się swoimi myślami i nawet nie zauważyłam kiedy się zatrzymał, więc z impetem w niego weszłam. Odsunęłam się i cicho przeprosiłam. Obróciłam się w stronę kawiarni. Z zewnątrz wyglądała normalnie, ale kiedy weszliśmy (oczywiście ja za nim) było czuć od niej bijący zapach kawy i słodkości. Stanęłam na chwilę bardziej chowając twarz za szalikiem i się rozglądnęłam. Była bardzo przytulna i pomimo odwiedzających jej klientów dawała uczucie izolacji. Ruszyłam powoli za Yeon Joon'em w stronę dwuosobowego stolika przy oknie.


Yeon Joon:
Z uśmiechem zasiadam przy ulubionym stoliku i patrzę na Jae Yeong, która zajmuje miejsce przede mną. Na drewnianym mebelku znajduje się karta menu, którą podaję dziewczynie, by mogła wybrać coś dla siebie. Sam wiem idealnie co zamówię, więc nie muszę sprawdzać co i jak. Seohyun oczywiście ładnie wytłumaczył mi jak to tworzy tu się cudowne Caramel Macchiato i Caffe Latte. Nie muszę nic sprawdzać. Mistrz wie wszystko, od zawsze i na zawsze.
-Na co masz ochotę?- pytam, po dłuższej chwili.

Jaeyeong:
Chwyciłam niepewnie menu, które mi podał. Przejrzałam je szybko. Nie było nic dla mnie godnego uwagi, póki nie natknęłam się na pozycję z milkshake'iem. Spośród dostępnych smaków wybrałam tradycyjny, waniliowy. Akurat w tym samym momencie zostałam zapytana o mój wybór.
-Milkshake, waniliowy. -odpowiedziałam na jednym wdechu odkładając delikatnie kartę na blat. Rozglądnęłam się po pomieszczeniu i zatrzymałam wzrok na swoich spodniach nie mając odwagi się odezwać. Jak na tą porę było sporo ludzi, jednakże to uczucie izolacji sprawiało, że nie czuło się ich obecności. Zaczęłam bawić się nerwowo palcami czekając na rozwój wydarzeń. Nie byłam na takim "wypadzie" od zakończenia nauki. Serce się już trochę uspokoiło, ale dalej dawało się we znaki. Miałam nadzieję, że tego po mnie nie widać.

Yeon Joon:
Przyglądam się jej uważnie, gdy ta szuka dobrych dla siebie pozycji w menu. Kiedy widzę delikatny błysk w jej oku, wiem, że już wybrała. Oczywiście, trafiam bezbłędnie, bo moment później odkładając kartę, informuje mnie o swoim wyborze. Uśmiech nie schodzi mi z twarzy od samego początku spotkania, co jakiś czas zmniejsza się lub powiększa. Tym razem, na przykład, staje się szerszy.
Przywołuję do siebie gestem kelnera. Oczywiście, przede mną staje zaskoczony przyjaciel Seohyun'a, który oczywiście mnie kojarzy. Wszyscy mnie znają, ha! Tylko nie wszyscy najwyraźniej są zadowoleni z moich wizyt. No, on na przykład nie jest.
-Milkshake waniliowy i...
-Caffe Latte, hm?- wzdycha, otrząsając się z zaskoczenia.
-Bingo!
-Z polewą karmelową?- zapisuje, jakby wiedząc, że się zgodzę.
-Yup!- no i poniekąd.. Ma rację.
Wymiana zdań brzmi tak, jakbym bywał tu codziennie, ale jest zupełnie odwrotnie. Jestem w tym miejscu gościem po raz pierwszy. Mimo wszystko, wszyscy mnie znają ♥
Patrzę z uśmiechem na Jae Yeong, gdy po chwili mężczyzna znika w tłumie innych stoliczków.
-Jak Ci mija dzień?- pytam zadowolony.

Jaeyeong:
Słuchałam w milczeniu rozmowy Yeon Joon'a i osoby, która nas obsługiwała. Zabrzmiało, jakby się znali albo bywał tu nazbyt często. Kiedy kelner odszedł, mój "kompan" odwrócił się nagle w moją stronę wyszczerzony i zadał pytanie. Zaczęłam błądzić wzrokiem dookoła.
-Mi? A... Uhm... Chyba w porządku. -starałam się nie brzmieć tak, jakbym chciała go zbyć pierwszą lepszą odpowiedzią, ale chyba mi to nie wyszło. Podniosłam nieśmiało wzrok.
-Czy... często tu bywasz? -dodałam po chwili zawahania. Dalej nie przestawałam się bawić palcami. Spojrzałam na chwilę w stronę okna. Zauważyłam w nim swoje wystraszone odbicie, przez które poczułam lekkie zażenowanie. Obróciłam z powrotem twarz w kierunku rozmówcy, jednak wbijając wzrok na wysokość jego klatki piersiowej.

Yeon Joon:
Patrzę na nią. Wydaje się być przejęta jakimiś swoimi myślami, a ja zastanawiam się o co jej chodzi, jednocześnie czekając na odpowiedź na swoje pytanie.
Kiedy odpowiada, domyślam się, że jakoś nie ma ochoty na rozwijanie tematu, jednak jestem zbytnio ciekaw niektórych rzeczy. Jaka jest? Co lubi? Jak spędza czas w wolnej chwili? W czym jest dobra? Czy jest coś czego nie lubi? Co się stało, że właścicielka posiada takie oczy? Co się stało, że nie wychodzi najprawdopodobniej z domu i nie chce spędzać zbytnio czasu z innymi ludźmi? Czemu w jej oczach widać strach?
Mimo wszystko, zadanie jej tych wszystkich pytań na raz byłoby nie na miejscu. Chciałbym, by sama spróbowała się otworzyć, nie czując się zmuszona do zwierzeń. Tak po prostu. Chcę, by mi zaufała. Co jak co, ale nie jestem złym człowiekiem.
-O dziwo nie, choć pewnie powinienem. Jestem tu.. Uwaga.. Pierwszy raz!- przerywam wypowiedź co jakiś czas, by zwiększyć delikatnie napięcie, by zakończyć całe zdanie rozbawionym śmiechem.
-To mój znajomy, choć nie wydaje się, jakby był zadowolony z mojej wizyty. Ciekawe czemu?- poważnieję, ale z twarzy nie schodzi radosna mina. Patrzę na dziewczynę, jakbym zadał to pytanie właśnie jej, choć w sumie pytanie jest retoryczne.

Jaeyeong;
Udało mi się spojrzeć mu w oczy na więcej niż dwie sekundy, wow, rekord. Cóż, sukcesy idą małymi kroczkami, nie? Jego pytanie na koniec zbiło mnie z tropu, więc spojrzałam tak, jakbym chciała powiedzieć nieme "nie wiem". W pewnym momencie nastał moment, którego nienawidzę. Nastała niezręczna cisza i każde z nas patrzyło się w okno. Jednak kiedy zdałam sobie sprawę z pewnej rzeczy, po chwili spróbowałam wykrztusić z siebie pytanie.
-Właściwie... Skoro już się dowiedziałeś w taki sposób o moim... podglądaniu... -ledwo wykrztusiłam to słowo z siebie, bo kiedy sama się do tego przyznałam, to myślałam, że zapadnę się pod ziemię w tym samym miejscu, w którym siedzę- To nie widziałam cię wcześniej u Seohyuna. Jesteś w odwiedzinach...? -Z jednej strony to pytanie było dla mnie dobrym posunięciem, bo mogłam dowiedzieć się więcej na temat mojego sąsiada. Zerknęłam niecierpliwie w stronę lady sprawdzając, kiedy mniej więcej przyjdzie kelner z naszym zamówieniem. Niesamowite, jakoś nie wiadomo skąd zaczęło mnie suszyć. Zrobiłam w myślach minę męczennika i oczekiwałam odpowiedzi.

Yeon Joon:
Cisza to niezła suka. Z jednej strony miła, a z innej niezręczna. Dla mnie jest miła, ale nie wydaje mi się, by moją opinię podzielała Jae Yeong. Nagle jednak zaczyna swoją krótką, wstępną mowę do pytania, na co uśmiecham się. Zaczyna rozmowę!
-Haa.. Czyli to nie mnie podglądałaś?- z jednej strony ogarnia mnie smutek, z drugiej rozbawienie. Co ja mam teraz z tymi stronami?
-Właściwie, jestem jego kuzynem. Oczywiście młodszym. Będę u niego przez jakiś czas pomieszkiwał- uśmiecham się szeroko do niej, próbując jednocześnie dodać jej otuchy. Wygląda na spiętą, przestraszoną i ogółem niepewną. Mimo wszystko, udaję, że tego nie widzę. Nie chcę, by poczuła się jakkolwiek źle, że nie może się w moim towarzystwie wyluzować. Mimo wszystko, chciałbym jednak, żeby wiedziała, iż nie jestem ślepy. No i co teraz? Mówić? Nie mówić? W sensie, słowa na uspokojenie, jakiekolwiek by to nie były.
Decyduję się na pokrzepiające gesty i mam nadzieję, że dziewczyna zrozumie.
-Yeongie~? Wiesz, że masz ładne imię?- kiwam się delikatnie na boki w takt muzyki, która cicho przygrywa w tle. Jest spokojna i miła dla ucha, nie wadzi w rozmowach i wprawia w dobry nastrój. Cenię sobie takie piosenki w różnorakich lokalach.

Jaeyeong:
Jego ciągłe szczerzenie się zaczyna mnie trochę przerażać. Seohyun ma kuzyna? Dobrze wiedzieć. Szczerze mówiąc, nie wyglądają na spokrewnionych, ani trochę. Kiedy skomplementował moje imię podskoczyłam lekko w miejscu zdziwiona (niezła reakcja, co?) i zaczęłam się zacinać i patrzeć we wszystkie strony, jaka padaczka, o matko.
-Um... Eh... Dziękuję... -zamilkłam i tej samej chwili podszedł kelner z zamówieniem. Chwyciłam swojego milkshake'a i zaczęłam nerwowo popijać przez słomkę. Kiedy zauważyłam jego bujanie się na boki uśmiechnęłam się pod nosem, wyglądał przezabawnie. Jak takie małe dziecko, które się nudzi. Urocze... znaczy, ten, nieważne. Wyglądał na wyluzowanego. Cholernie. W sumie mogłam mu tego pozazdrościć.
-Uhm... Dlaczego mówiłeś, że to najlepsza kawiarnia w mieście, skoro jesteś tu pierwszy... raz? -przypomniało mi się pytanie, które chciałam mu zadać, zanim przyszła osoba obsługująca. Wzięłam kolejny łyk milkshake'a patrząc na niego pytająco.

Yeon Joon:
Śmieję się, całkowicie rozbawiony. Faktycznie, tak mówiłem, no i nie zmieniam zdania, gdy sączę powoli swoją kawę, która jest wprost przepyszna.
-A jak smakuje Ci milkshake, hm?- pytam, dla upewnienia, że może spróbuje i podzieli moje zdanie. Mimo wszystko, wiem, że muszę dokończyć wypowiedź- Seohyun mi o niej pięknie opowiedział. Nie chciał co prawda się rozwijać, ale.. Wyciągnąłem z niego WSZYSTKO...
Kończę krótki wykład szatańskim uśmieszkiem i biorę kolejnego łyka, patrząc na dziewczynę. Co rusz zmienia wyraz swojej twarzy w końcu nie wiem, co się ostatecznie dzieje. Raz wygląda na wyluzowaną, rozbawioną, innym razem nagle się spina na dłuższy czas, denerwuje.. Co prawda to w niej dosyć urocze, ale..
Zamknij się, kmieciu. Zaraz zaczniesz mówić na głos, już coś mamroczesz.
Uspokajam myśl, na wszelki wypadek, bo głos ma rację.
-Ej, co lubisz robić?- pytam, serio ciekaw jej zainteresowań. Chcę ją poznać, choć odrobinkę- Ja na przykład uwielbiam robić wszystko, co jest związane z muzyką- mówię z uśmiechem.

Jaeyeong:
-J-jest dobry... chyba... -Chyba? Jesteś ułomna, czy co? Skarciłam się w myślach, bo moja odpowiedź zabrzmiała naprawdę idiotycznie. Jednak zostaję w pewien sposób uratowana, bo zamiast krytyki słyszę kolejne pytanie.
-Uhm... Lubię rysować, zajmować się grafiką, pisać, słuchać muzyki... Sa-same drętwe rzeczy, ale je uwielbiam... bo odprężają. -wzięłam kolejny łyk napoju przeczesując swoje włosy. Coś mi mozolnie idzie jego wypicie, nie opróżniłam nawet połowy kubka. Spojrzałam znowu w okno. Ładna dzisiaj pogoda. A moje odbicie nie wygląda już jak przestraszony zając, chociaż to. Przypomniałam sobie o SMSie od Yeon Joona, którego nie zdążyłam przeczytać. Nie lubię mieć syfu w skrzynce, więc postanowiłam zrobić to teraz. Wyciągnęłam telefon, który wokół siebie miał owinięte słuchawki douszne. Zdjęłam je, położyłam na stoliku i otworzyłam futerał.
-Ja... przepraszam, że teraz to robię, ale nie zdążyłam odczytać wiadomości od ciebie, zaraz go schowam. -oparłam ręce na blacie i zręcznie pozbyłam się zalegającego SMSa. Chłopak wyraźnie zainteresował się moimi słuchawkami, bo ciągle na nie spoglądał.

Yeon Joon:
-Chyba?- unoszę brew. Ona jest zabawna. Widzę wyraźnie, że jej smakuje, więc co to za CHYBA?
Słucham uważnie zainteresowań, które wymienia. Pamiętam, jak kiedyś sam miałem jazdę na rysowanie.. Oczywiście, wszyscy pięknie mnie uświadamiali jakie to "gówna" rysuję, oraz zmuszali do zaprzestania. Chwała Bogu, czyli mi, że się z nimi ostatecznie zgodziłem i zrobiłem to co kazali. Wciąż mam kilka rysunków z tego okresu i śmiało mogę przyznać, że choć na ogół jestem genialny, nie mam talentu do współpracy z ołówkami ani żadnymi przyrządami do tworzenia pięknych "dzieł".
Pisanie mnie zainteresowało, ponieważ pamiętam, że potrafiłem co nieco nakreślić, mimo wszystko moje historie były zawsze cholernie oklepane.
Jednak najbardziej ciekawi mnie fakt, iż dziewczyna lubi słuchać muzyki. Znaczy to, że coś jednak mnie z nią łączy i będę miał możliwość pogadania z nią na różne tematy odnośnie utworów. Może słucha tego samego, co ja? A jeśli nie, może wprowadzi mnie w swoje ulubione gatunki lub zespoły? Co jak co, ale mnie to bardzo pasuje, lubię nowości, co raczej nie jest dziwne!
-To nie są drętwe rzeczy!- mówię zgodnie z prawdą -Może ktoś, kogo znasz tak uważa, ale nie ja. Uwielbiam muzykę, sam kiedyś pisałem, a rysowanie.. Wstyd się przyznać, ale kiedyś byłem nałogowcem bez talentu..- jestem lekko zażenowany, mimo wszystko próbuję się uśmiechnąć. Co dziwnie wychodzi, ponieważ lekko zmarszczone czoło na wspomnienie rysunków, źle współpracuje z szeregiem zębów.
Dziewczyna patrzy w okno, przeczesując włosy, po czym nagle wyciąga telefon. Zdumiony obserwuję ją uważnie, gdy wyciąga telefon owinięty... No nie.. Czy to.. Czy to..
-Ja... przepraszam, że teraz to robię, ale nie zdążyłam odczytać wiadomości od ciebie, zaraz go schowam.
Po tych słowach faktycznie szybko załatwia sprawę. Nadal widzę JE..
-Ej, Yeongie? Posłuchajmy razem muzyki!- uśmiecham się szeroko. Właścicielka tak zajebistych słuchawek musi słuchać zajebistych piosenek.

Jaeyeong:
Mogłam się domyśleć, że tak to się skończy. Z jednej strony poczułam się trochę źle, bo nie chciałam, żeby mu się nie spodobały.
-C-co? Huh... D-dobra, czemu nie...
Sięgnęłam po słuchawki i podłączyłam je do telefonu. Przekazałam mu jedną, sama wsadzając drugą do ucha. Moje ruchy wyglądy trochę niepewnie. Włączyłam odtwarzacz, ale zanim rozbrzmiała jakakolwiek muzyka spojrzałam na niego.
-Uhm... Kojarzysz zespół Bangtan Sonyeondan? To... mój ulubiony. -spytałam szukając jednej z mojej ulubionych piosenek rzeczonego zespołu. Wybór padł na Butterfly. Była taka relaksująca. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam ją cicho nucić. Obserwowałam jego reakcje na utwór. Piosenka się skończyła i przypomniałam sobie o jeszcze jednej.
-Chcę... chcę puścić ci jedną, która skojarzyła mi się z... twoją... osobą. -poinformowałam go i przewinęłam listę odtwarzania w dół. Westchnęłam i stuknęłam tytuł "Fun Boys" tej samej grupy. Była energiczna, wesoła, tak jak on. No i można było jej słuchać bez końca. Zaczęłam delikatnie ruszać głową w rytm utworu. Po kilku minutach i ta się skończyła, więc czekałam na jego "podsumowanie".

Yeon Joon:
Przyjmuję słuchawkę dziwnie uszczęśliwiony. Wkładam ją do ucha i oczekuję na pierwszy utwór.
-Bangtan Sonyeondan? Jasne, że kojarzę!- uśmiecham się szeroko, nie dowierzając, że w ogóle o to pyta- Lubię ich muzykę- dodaje.
Bez bicia przyznaję, że dziewczyna ma świetny gust. Cholera, miałem rację. Sądzę, że się z nią dogadam jak z nikim innym. W słuchawce rozbrzmiewa dobrze znane mi ,,Butterfly", którego tekst powoli przewija mi się w głowie. Sam nie mogę powstrzymać nucenia. Zauważam, że nie tylko ja cieszę się utworem. To samo robi Jae Yeong. Po krótkim czasie piosenka zbliża się do końca, a ona wygląda, jakby na coś wpadła. Utwór, który jej się ze mną skojarzył? To mnie można z jakimś skojarzyć?
Chyba tak, skoro ona dała radę..
Rozbrzmiewa piosenka, którą co prawda kojarzę, ale.. Cóż, to nadal nie jest znajomość. Ogarniam tylko start z różnych krótkich filmików internetowych. Piosenka leci, a ja stukam palcami o blat w jej rytm, który nie należy do wolnych czy spokojnych. Za to brzmi naprawdę fajnie z tą pozytywną "aurą" i samą energicznością.
-Podoba mi się- uśmiecham się szeroko.

Jaeyeong:
Naprawdę odetchnęłam z ulgą, kiedy wyraził swoje zadowolenie z powodu utworu. No i w końcu ktoś, kto lubi ten sam zespół co ja. Miło. Chciałam wziąć kolejny łyk milkshake'a, kiedy usłyszałam głośne siorbanie. Odsunęłam napój od siebie i spojrzałam z zawiedzioną miną. Nim się obejrzałam, to go już nie było. Odstawiłam kubek włączając kolejne piosenki. Jak już się wciągnę w słuchanie muzyki to nie ma odwrotu. Ale mój towarzysz nie wyglądał, jakby wyrażał dezaprobatę, więc lepiej dla mnie. Siedzieliśmy chwilę w ciszy i nagle spuściłam głowę. Jeszcze nic dzisiaj nie jadłam, a mój brzuch zaczął niebezpiecznie burczeć. Zażenowana starałam się zagłuszyć te dźwięki muzyką, którą podgłosiłam, ale tym razem szczęście nie było po mojej stronie. W sumie nigdy nie było. Spojrzałam na niego mając dużą nadzieję, że te dźwięki do niego nie dotarły. Schowałam twarz w dłoniach próbując ukryć moje zawstydzenie i jednoczesne rozbawienie swoją ułomnością. Piosenka się skończyła, a ja nie chcąc odkrywać twarzy nie miałam już sposobności, żeby ukryć wołanie mojego żołądka.

Yeon Joon:
Cieszy mnie fakt, że jest ktoś, kto lubi muzykę tak samo jak ja. Nie przeszkadza mi fakt, że dziewczyna wciągnęła się w słuchanie utworów swojego ulubionego zespołu, skoro i mnie te piosenki się podobają.
Piosenki lecą i lecą, aż do momentu, w którym moja uwaga kieruje się na.. Uwaga, uwaga...  Burczenie w brzuchu mojej towarzyszki. Widząc jednak jak próbuje udawać, że wcale w tym brzuchu jej nie burczy, spróbuję udać, że nic nie słyszę. Kiedy jednak to przybiera na sile dźwięku.. Musiałem, po prostu musiałem zareagować.
-Wiesz, że nie musisz kryć się z tym, że chciałabyś coś zjeść?- uśmiecham się i podaję jej kartę, otwartą na stronie z różnymi dobrymi przysmakami- Wybierz coś sobie, śmiało. Jeśli jednak chcesz, możemy pójść gdzieś indziej- moja mimika zatrzymuje się na rozbawionej, ale i pewnie widać, że próbuję dodać jej jakoś otuchy, pomóc jej się rozluźnić. Czuję się przy tej swojej opiekuńczości także jakoś tak męsko, serio. Mam o kogo dbać i kogo wspierać, no i nie jest to oczywiście żaden zwierzak tylko urocza, aspołeczna dziewczyna z super zainteresowaniami i.. Cóż, ogółem jest super, ok?
O czym Ty znowu pierdolisz?
NIE O CZYM I NIE PIERDOLĘ.
Głos w głowie milknie, a ja usatysfakcjonowany czekam na jakąkolwiek odpowiedź, reakcję ze strony dziewczyny.

Jaeyeong:
Jedną rękę dalej miałam przy twarzy, a drugą wzięłam kartę i się szybko nią zasłoniłam. Przewertowałam szybko kategorię z jedzeniem chichrając się z siebie. Po chwili doszłam do wniosku, że, oczywiście, są tu same słodkie rzeczy, a ja miałam już dość po milkshake'u. "Wynurzyłam" się zza karty do linii oczu i spojrzałam na niego zmieszana.
-Uhm... Będzie problemem, jeśli... pójdziemy zjeść gdzie indziej...? -spytałam z lekko zachrypniętym głosem mając nadzieję, że nie sprawię mu tym kłopotu.

Yeon Joon:
Dziewczyna znika za kartą. Przez chwilę czuję się niepewnie, że może nagle zmieni zdanie, że może stwierdzi, że jednak chce wracać do siebie.
Kiedy wynurza się zmieszana, zaciskam delikatnie szczękę. Zaraz jednak ogarnia mnie ulga.
-Oczywiście, że nie będzie problemu- śmieję się cicho.
Wzywam gestem jednego członka personelu i płacę za te pyszności, które w tej chwili szczęśliwie znajdują się gdzieś w moim brzuszku. Awh.
Kiedy stwierdzam, że oboje jesteśmy gotowi do wyjścia, powolnym krokiem ruszam do drzwi. Po znalezieniu się na zewnątrz, zatrzymuję się i odwracam w jej stronę.
-A więc prowadź!- uśmiecham się szeroko, przekazując "ster" w jej ręce. Jestem ciekaw, gdzie nas doprowadzi.

Jaeyeong:
Na szczęście się bez problemu zgodził. Wykłócałam się z nim przez chwilę o to, że sama za siebie zapłacę, ale się ugięłam... Za mało umiejętności odmawiania, ech. Wzięłam swoje rzeczy i ruszyłam za Yeon Joon'em w stronę drzwi. Ach, świeże powietrze. Powoli zaczęło mi się robić tam gorąco. Kiedy dostałam rozkaz prowadzenia ruszyłam w stronę pizzerii znajdującej się niedaleko. Szedł powoli za mną. Nie wiem czemu, ale czułam się mocno obserwowana. W trakcie drogi próbował do mnie zagadywać, ale ja nie potrafiłam się skupić. Coś mnie niepokoiło. Kiedy byliśmy już bardzo blisko docelowego miejsca zatrzymałam się.
-Wiesz... co powiesz na to, żeby wziąć pizzę na wynos i zjeść ją w domu? -z jednej strony miałam już dość ludzi i bycia przez nich obserwowaną, z drugiej zdziwiłam się kiedy zdałam sobie sprawę, że się tak szybko otworzyłam przed nim. No cóż, zawsze to jakiś krok do przodu.
-I tym razem nie będzie tak, że to ty za wszystko płacisz. -dodałam posyłając mu wkurzony wzrok i robiąc zdenerwowaną minę. Spojrzałam na niego oczekując odpowiedzi.

Yeon Joon:
Zanim wychodzimy, dziewczyna nie może przestać wykłócać się o to, kto płaci. Mimo wszystko staje na moim, jak od początku planowałem. Ha! Zwycięzca i Bóg na wieki, aż po grób. Ale nie umrę, eh. Nie w tym wcieleniu.
Ale jak zamierzasz wejść w kolejne wcielenie, nie umierając..?
Shhhh.. Wszystko jest możliwe, stary. Kumasz?
Tak.
Serio?
Nie, spierdalaj.
Wzdycham głośno i próbuję porozmawiać z dziewczyną, która w danej chwili wydaje się być czymś zamyślona, zaniepokojona. Moje próby jednak się nie kończą. Chcę, żeby się uśmiechnęła i z tego powodu kontynuuję zagadywanie. Mimo wszystko, ta nie odzywa się aż do końca podróży.
W pewnym momencie zatrzymuje się i zadaje pytanie.
-Nie ma sprawy- uśmiecham się szeroko, kiwając głową- ALE I TAK JA PŁACĘ-mówię poważnym, nie znoszącym sprzeciwu tonem- To ja Cię zaprosiłem, helloł~
Ignoruję jej napełniony kurwikami wzrok, bo wiem (a raczej wierzę..), że może kiedyś mi to wybaczy.
-A więc jaką pizzę zamawiamy?- uśmiecham się szeroko, ale bardzo szeroko.


*
BONUS

,,HuHuTataHUHUTATA" - bo nie ma to jak wspólne słuchanie FUN BOYS XDDD 
,,*dzwonek do drzwi* Mama?!/Nie, mama!'' - tato..? To o kogo ja pytałam? ;-; 
,,Ja chcę ładny odcień niebieskiego..*przybliża twarz do samego monitora* O, TEN JEST ŁADNY"
,,Do samego monitora.. SZKODA, ŻE NIE W PARZE XDD
,,Usłyszałam, że ktoś zjadł swoją babcię ;-; A co powiedziałaś? / NIE PAMIĘTAM, ALE TO BYŁO 5 SEKUND TEMU''
,, ROZJAŚNIENIA XD CO TY KURWA, LAMPA? XDD"
,,Tu jest KROPKA OPLUCIA *zdziwiona mina*"
,, Tu jest KROCZE OPLUCIA XDD "



DZIĘKI ZA PRZECZYTANIE NASZEGO KOLEJNEGO ROZDZIAŁU <3 
Do kolejnych =^w^=

piątek, 4 marca 2016

,,Schrupałbym Cię na śniadanie jak flaming krewetkę" - Rozdział 2

Jaeyeong - kwang kwang the ugly duck
Yeon Joon - Kilmi

,,Zainteresowałem się tobą. Odwzajemnisz to?"




Yeon Joon:
Wracam uśmiechnięty od ucha do ucha do mieszkania kuzyna. WYPALIŁO!
Zapisuję sobie zdobyty numer jej imieniem, zastanawiając się nad jakimiś zdrobnieniami, ale moją uwagę przykuwa fakt, że powinienem skręcić chwilę wcześniej. Cofam się więc i idę w stronę odpowiednich drzwi, za którymi zaraz znikam.. I bum - po kolejnej minucie jestem w mieszkaniu Seohyun'a. Stopa nadal mnie trochę boli, ale mimo wszystko osiągnąłem dziś wielki sukces. 
Zamykam za sobą drzwi i po pozbyciu ubrania wyjściowego, rzucam się na kanapę z telefonem w rękach. Wybieram odpowiedni kontakt i zaczynam pisać.

Do: JAEYEONG
Hejo, zgadnij kto~ ♥

I robiąc minę, która świetnie odpowiadała za mój nastrój, włączyłem swojego laptopa w oczekiwaniu na odpowiedź albo jej brak.

Kiedy jednak nie uzyskuję odezwu z jej strony, postanawiam napisać raz jeszcze.

Do: JAEYEONG
Halo?

Do: JAEYEONG

Wiem, że to czytasz ♥ 

Do: JAEYEONG

To niegrzeczne nie odpisywać znajomym na ważne wiadomości, wiesz?  :(

Tak naprawdę sytuacja mnie bawi i nieco drażni jednocześnie. Powinna odpisać, hmph! Założę się, że patrzy przez te okno w moją stronę albo przynajmniej odbiera te SMS'y. Właśnie! Czemu by nie sprawdzić czy nie robi tego pierwszego?
Udając, że idę po coś na drugi koniec pokoju, ale w połowie drogi nagle odwracam głowę idealnie w stronę jej okna i zatrzymuję na nim wzrok.



Jaeyeong:
Przez moje przemyślenia trochę mi się przysnęło. No, co jak co, ale porównując moje dzisiejsze wzbogacenie o doświadczenia, to dużo się działo. Bardzo dużo. Jeszcze z lekka zaspana włączyłam komputer, żeby napisać notkę do... coś w stylu pamiętnika? Można by to tak nazwać. Pisałam w nim czasem swoje przemyślenia, odprężająca czynność. Sięgnęłam do kieszeni po telefon, żeby sprawdzić, czy nikt mnie nie potrzebował w czasie mojej drzemki. Cztery SMSy od Yeon Joon'a. Przeszły mnie ciarki po plecach, miałam nadzieję, że to już koniec. Otworzyłam skrzynkę z wiadomościami. Przeczytawszy jego spam prychnęłam pod nosem. Co za głupek. Wstałam od komputera z telefonem w dłoni. Postanowiłam wywietrzyć mieszkanie, bo było strasznie gorąco. Albo mi się wydawało. Podeszłam do okna i przekładając swego rodzaju zamek odchyliłam je do przodu. Oparłam się o parapet i zamknęłam oczy. Popołudniowe powietrze jest takie przyjemne. Stałam tak jeszcze chwilę napawając się całkiem dobrą pogodą. Zaczęłam powoli rozchylać powieki. Coś było nie tak. Otworzyłam oczy i w oknie naprzeciwko ukazał mi się gapiący w moją stronę Yeon Joon. Zdziwiłam się, więc musiałam mieć znowu dziwną minę. Odblokowałam szybko telefon i napisałam do niego wiadomość.

Do: Yeon Joon
Znajomym? I przestań się tak na mnie gapić, bo zaraz cię czymś trzasnę, choćby dzieliły nas okna i dziura między nimi.

Z jednej strony mnie to zirytowało, z drugiej... Zabawnie było oglądać jego reakcję na wiadomość.  




Yeon Joon:

Idealnie po kilku sekundach widzę jej odprężoną twarz, gdy ta zachwyca się pogodą. Wygląda całkiem milusio. Po upłynięciu niecałej minuty, jej twarz drastycznie się zmienia. Na coraz bardziej zmieszaną albo rozdrażnioną. Otwiera oczy i kogo widzi? No jasne, że mnie! Delikatnie marszczy czoło, unosząc jedną brew do góry (ciekawe czy ona wie o swojej umiejętności) i.. No cóż, ogółem zabawnie teraz wygląda.
Nagle szybko robi coś na telefonie. Czyżby pragnie zrobić mnie, panu doskonałemu, zdjęcie? Tak po prostu? Nie mogę się nie zgodzić, co nie? (nawet o nic nie spytała, ale shh) Robię znak pokoju z palców i uśmiecham się szeroko. Ona jednak nie wyciągała telefonu, by zrobić mi zdjęcie, bo po chwili słyszę dźwięk oznajmujący przyjście SMS'a. Ehh, czyli bez zdjęć? Nadal nie widzi jak doskonały jestem? Nie chce mieć Boga w telefonie? Nie chce stworzyć domowej kapliczki, w której je umieści? Ani robić sobie dobrze, patrząc na... Zaraz, zaraz, zaraz, mózgu, przestań, błagam. Wcale nie mam dziwnych pomysłów.
NIE PRZESTANĘ
Mój mózg przyjacielem oraz wrogiem zarazem. Cholera, czemu on nie jest człowiekiem?
Patrzę w telefon, czytając nową wiadomość od dziewczyny. Uśmiech wstępuje na moją twarz, a ja automatycznie wybaczam głosowi w mojej głowie.
DZIĘKI, STARY.
Głosowi w głowie, który mi dziękuje, wow.

Do: JAEYEONG
A co, coś nie pasuje? .3.

Do: JAEYEONG

Słońce, jak mam przestać, jak to całkiem interesujące zajęcie? 

Do: JAEYEONG

Mnie skrzywdzisz? Mnie? No nie bądź taka, wiem, że mimo wszystko czujesz do mnie herbatę 

Do: JAEYEONG

Znaczy ten.. Miętę ok 

Do: JAEYEONG

Też się uwielbiam, słońce 
Tylko nie spal mnie, wszyscy pragną mego życia na tym świecie jeszcze przez co najmniej 2 tygodnie. Tak, mam znajomych :*

Do: JAEYEONG

Ej, ej, ej.. *szeptem*
Co jest czerwone i pachnie jak żółta farba? 

Do: JAEYEONG

CZERWONA FARBA! *badum tss*
ahahahahahahah XDDDD

Do: JAEYEONG

Jestem zajebisty :D

I zadowolony z kilku wysłanych SMS'ów czekam na jej odzew. W końcu kto nie zaśmiałby się na żarcik z czerwoną farbę?

Zdrowi Umysłowo, Stary.
Zamknij się, głosie. Nie pytałem Cię o zdanie. Wszystkich śmieszy czerwona farba ok?
No, może jednak nie wszystkich. Seohyun patrzy na mnie jak na idiotę, gdy tylko zaczynam.. Ale on się nie zna. A ja owszem. Bóg w ludzkim ciele.
Macham do niej z szerokim uśmiechem, oczywiście widzę telefon, który właśnie odbiera bodajże ostatnią wiadomość. Ahh, napiłbym się caramel macchiato.. Mam nadzieję, że dziewczyna szybko się zdecyduje, zanim stracę wiarę w życie przez brak tego boskiego napoju. I odpisze mi na wiadomości, bo jestem mega ciekaw reakcji. W sensie myślowej, bo emocje na jej twarzy widzę doskonale.



Jaeyeong:
Nie musiałam czekać długo na odzew. Przy okazji robił jakieś dziwne pozy, chyba ma coś nierówno pod deklem. Przewertowałam szybko jego "wylew" robiąc zażenowaną minę. Przynajmniej wiem, że mistrzem w żartach to on nie jest. A niby zajebistym się nazywa, hmph. Spojrzałam w jego kierunku jak na skończonego idiotę. Chyba zauważył, bo zrobił zirytowaną minę jakby miał mnie zaraz udusić. Stuknęłam w okienko żeby mu odpisać.

Do: Yeon Joon
Nie nauczyli cię odpisywać w jednej wiadomości? A ten żart był żałosny, serio.


Zablokowałam telefon i schowałam do kieszeni swetra. Zamknęłam okno i udałam się w stronę kuchni, bo zbliżała się pora obiadowa. Liczyłam na to, że ten oszołom da mi spokój, ale znając jego to pewnie tak nie będzie. Miałam dylemat co powinnam upichcić, bo nie miałam na nic szczególnego ochoty. Otworzyłam lodówkę i stałam tak gapiąc się, co mogłabym wrzucić na ruszt. Boże, daj mi jakiś znak co powinnam przyrządzić. Czasami moje niezdecydowanie i obojętność są uciążliwe.



Yeon Joon:
Odbieram SMS'a, próbując zapomnieć o tym, że postanowiła uznać mnie za totalnego idiotę, którym nie jestem. Potrafię zabłysnąć nieprzeciętną inteligencją, choć po mnie tego nie widać, ok? Chyba, że ta moja piękna kocia mordka ma właśnie symbolizować tę drobną cechę.
Po chwili postanawiam odpisać inaczej niż wcześniej. Tak bardziej poważnie.

Do: JAEYEONG
Uczyli, ale pisanie w ten sposób jest niezwykle nudne, nie trzyma w żadnym napięciu, aż w oczy razi.. Na prawdę aż tak źle? Sądziłem, że to dobry żart.. No, nie sądziłem, ja nadal tak sądzę. Ja to wiem ok :D

W trakcie pisania jednak zmieniłem zdanie i na nowo zacząłem pisać po swojemu. Na co mi się starać, niech mnie polubi takim, jakim jestem i nie robi nadziei na to, że jestem nie wiadomo jak sztywną istotą. Życie jest po to, by z niego korzystać, prawda?

Bawić się, szaleć, łamać zasady. Ono jest tylko jedno i wypadałoby raz na jakiś czas zrobić coś, co zepsułoby rutynę niszczącą jego pełnię.
Swoją drogą, chyba nie wie, co chce zjeść. Widzę jak stoi przy lodówce przez dłuższy czas, wpatrując się w jej zawartość.. Może coś polecić?

Do: JAEYEONG
Jeśli nie wiesz co przygotować, możesz spróbować zrobić spaghetti z parówkami-ośmiorniczkami, serem i przyprawami. Szybko i smacznie. Z góry smacznego.

Piszę szybko i chowam telefon do tylnej kieszeni spodni, przy tym postanawiając, że zrobię sobie coś do picia. Choć faktycznie zbliża się pora obiadowa, nie mam ochoty na nic do jedzenia, nie jem za wiele. Cóż, pewnie dlatego jestem taki chudy. Ale ej, drobne jest piękne, ok?

"Małe". Nie.
Milcz głosie, milcz.
Pada na Caramel Macchiato, na które mam ochotę od dłuższego czasu. Zaczynam je przygotowywać z bananem na twarzy. Przy tym nucę jedną z pierwszych lepszych piosenek, która ostatnio chodzi mi po głowie zbyt często.



Jaeyeong:
Tak długo stałam przed tą lodówką, że zapomniałam o moim celu. Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Z cichym westchnięciem zamknęłam lodówkę i ją odczytałam. Zdziwiona obróciłam mimowolnie głowę w stronę okna. Oczywiście, zapomniałam je zasłonić żaluzją. Teraz to on krzątał się po kuchni i coś robił. Szczerze? Jeszcze nie jadłam takiej kombinacji, a jego propozycja wydawała się być kusząca. Już po około 15 minutach mogłam się rozkoszować tym daniem. Ej, było całkiem dobre, chyba zacznę je robić częściej. Usiadłam przy stole próbując się skupić na jedzeniu. W pewnym momencie wyjęłam telefon.

Do: Yeon Joon
Uhm... Dzięki za podpowiedź, całkiem smaczne. I dziękuję za smacznego. 

Miałam już wysyłać wiadomość, ale uznałam, że brzmiała... trochę drętwo? Jak on jest taki miły, to ja też z lekka mogę.

Do: Yeon Joon

Co się tak krzątasz po tej kuchni?

Dopisałam, nawet z siebie zadowolona, i finalnie wysłałam. Przypominając sobie o obiedzie zaczęłam go kończyć, zanim wystygnie.



Yeon Joon:
Uśmiecham się do siebie, czując wibracje w kieszeni. Zabawne uczucie, kiedy coś zaczyna wibrować Ci na pośladkach, ale.. I dziwne. Nic nie myślę, nic nie mówię, ok?
Wyjmuję telefon i sprawdzam wiadomość. Odpisała, aww.

Do: JAEYEONG
Wiedziałem, że Ci zasmakuje :DD

Do: JAEYEONG

Robię Caramel Macchiato, to będzie dzieło sztuki dla kubków smakowych, mówię Ci *Q*

I wkładam telefon z powrotem, by dokończyć swój boski napój. Po chwili siedzę przy stole, odwrócony w stronę jej okna, tak na wszelki wypadek, by widzieć co się tam dzieje, oczywiście rozkoszując się tym cudeńkiem.


Do: JAEYEONG
TO JEST PRZEPYSZNE! OMOMOMO *Q*

Wysyłam kolejną wiadomość, biorąc łyk kawy i przymykając nieco oczy. Czemu to takie smaczne, ehh.
PIJ TO, SZMATŁAWCU - mówi do mnie głos w głowie, a ja się przez chwilę boję.
Dobra, dobra, już piję.
Patrzę na zegarek i stwierdzam, iż za kilka godzin powinien pojawić się Seohyun. Będzie trzeba go czymś zająć i udać, że się nasyfiło po odkurzaniu. No i oczywiście, że wmówić, że siedziałem grzecznie w domu.. Hmm.. Jakiej taktyki użyć? Uwiesić się na nim i zrobić wyrzuty za zostawienie mnie samego, znudzonego na tak długo? Geniusz Zła. Ha!



Jaeyeong:
Skończyłam jeść, więc poszłam wsadzić talerz do zlewu. Potem się nim zajmę. Rozległ się dźwięk powiadomienia.

Do: Yeon Joon
Huh? Szczerze mówiąc, nie słyszałam jeszcze o takim napoju. Ale "caramel" w nazwie dobrze mi się kojarzy. Smacznego więc. 

Przeciągnęłam się na środku pokoju z telefonem w dłoni. Jak tak teraz myślę, to wcześniej zrobiłam całą robotę, jaką miałam zaplanowaną na resztę dnia. Teraz pozostało mi tylko siedzieć w domu i się nudzić. Ewentualnie posurfować w internecie, ale to też już robiłam. Postanowiłam włączyć muzykę na głośnikach komputera (oczywiście z odpowiednią głośnością, żeby mnie sąsiedzi nie zjedli) i spróbować napisać coś ambitnego w notatniku. Odłożyłam komórkę na biurko i załączyłam moją ulubioną playlistę. Muzyka to ósmy cud świata, naprawdę.




Yeon Joon:

Do: JAEYEONG
Dziękuję, Yeongie~

Popijając napój odpalam laptopa, podłączonego do telewizora z superaśną wieżą. Włączam film, podgłaszając urządzenie tak, by zrobić fajną atmosferę. Rozlegają się pierwsze dźwięki, a ja wiem, że jestem w niebie. Dobry film ze świetną muzyką i tematyką oraz Caramel Macchiato. ,,Step Up". Haa, ale super uczucie..

Do: JAEYEONG
Co tam porabiasz? :3

Nudzę się nie mając do kogo otworzyć gęby, a ona jest milusia i fajnie się z nią gada, nawet jeśli jeździ po mnie tak samo jak głos w głowie.
Czuję coś, co smyra mnie po nogach i patrzę w dół. Widzę czarną kulkę, którą natychmiast biorę na kolana. Uwielbiam koty. Z wzajemnością. Głaskanie tych delikatnych sierściuszków jest niezwykle odprężające, a ich mruczenie i miłość jest niesamowicie dobrą rekompensatą za poświęcanie im czasu. Ciekawe co sądzi o nich dziewczyna? Hmm..

Do: JAEYEONG

Co sądzisz o kotkach? =^.^=

Wysyłam ostatnią na tę chwilę wiadomość i zatapiając się w miękkim fotelu, wracam do oglądania filmu, w którym taniec króluje od samego początku..




Jaeyeong:
Oparta o biurko i wpatrująca się pusto w okno zostałam wyrwana z przemyśleń. Odwróciłam się, sięgnęłam po telefon i jeszcze raz spojrzałam w okno przed odpisaniem.

Do: Yeon Joon
Yeongie? To już ten etap? 
Na tą chwilę słucham muzyki z playlisty, muszę się odprężyć.
Są mi obojętne, ale preferuję bardziej psy. Czemu pytasz?


Schowałam urządzenie i ruszyłam w stronę kuchni, żeby umyć brudny talerz. Chciałam przy okazji wyrzucić pomięte kartki do kosza, który oczywiście musiał okazać się przepełniony śmieciami. Nie było jeszcze za bardzo późno, więc wyciągnęłam worek, zawiązałam i odstawiłam na bok. Wyjęłam z szuflady nowy, świeży i ułożyłam w śmietniku zamykając go. Chwyciłam poprzedni i położyłam przy drzwiach wyjściowych, żeby móc się iść teraz ubrać i zaraz wynieść ten syf do kontenera przy bloku. Zebrałam z biurka rzeczy typu klucze, telefon, wyłączyłam muzykę i poszłam ubrać buty, kurtkę i szalik. Wyszłam z mieszkania czując wzrok za sobą. Postanowiłam go zignorować i dalej iść przed siebie.


Yeon Joon:
Widzę jak wychodzi z mieszkania i mam dziwną ochotę ją nastraszyć. Mimo wszystko stwierdzam, że na dziś po prostu zostawię jej osobę w spokoju, a zamiast straszenia warto byłoby odpalić kolejny film. Mimo wszystko, znajduję czas, by jej odpisać i samemu nakreślić jakąś wiadomość.

Do: JAEYEONG
Co masz na myśli mówiąc "TEN ETAP"? ^^

Do: JAEYEONG

Po prostu.. Osobiście jestem fanem kotów.. ( może dlatego mam taką twarz? )

Do: JAEYEONG

Nie powinnaś chodzić sama o tej porze, Yeongie~
Jeszcze coś Ci się stanie, i co wtedy? :<

A, właśnie. Seohyun wrócił jakąś godzinę temu i smacznie śpi od tamtej pory w swojej małej sypialni. Zabawny człowiek, nawet nie spędził ze mną czasu po powrocie. A powinien. Kto normalny ignoruje swego kuzyna, który tak bardzo go kocha, że spędza dnie w domu na oczekiwaniu jego powrotu, ha?
Preferujesz kazirodztwo?
Co? Nie! Eh, kuzyn to jak brat, nie? Rodzinne relacje, helloł~
Mimo lecącego filmu, nie mogę powstrzymać się przed sprawdzaniem co z dziewczyną. Fakt, że jest dosyć późno to jedno, a że niebezpiecznie- to drugie. Jeśli coś się stanie to nie będzie fajnie, a tego wszyscy chcieliby uniknąć.
Patrzę na kubek po Caramel Macchiato z tęsknotą. Od jakiegoś czasu stoi pusty, co napawa mnie smutkiem. Napój powinien być wiecznie, szklanka sama się napełniać ambrozją i takimi tam.. Wiadomo, o co chodzi. No, ale nie! Na złość nie może, bo świat realny i takie tam.
A w tej bajce były smoki?
Jasne, stary. Wróżki zębuszki też.
Wzdycham głęboko i otwieram okno, gdyż drażni mnie ciągle zwiększająca się temperatura. Na ogół potrafię różnie ją odczuwać, mimo wszystko mała ilość tłuszczu robi swoje, tak? W sensie, chudość. Za to mogę nauczyć się latać, gdy porwie mnie wiatr, ha! Jestem Bogiem. Od zawsze i na zawsze.
A może by tak pomęczyć Seohyun'a..?
Robię szatański uśmieszek i na wszelki wypadek obserwuję dziewczynę przez okno, póki nie wróci do siebie. Później zgotuję kuzynkowi ciekawą pobudkę.

Jaeyeong:
Wyszłam z bloku i czując zimno na mojej skórze przyśpieszyłam do miejsca przy budynku. Za zimno, za zimno... powtarzałam sobie w myślach. Wyrzuciłam te pierońskie śmieci i miałam już zawracać, kiedy nagle poślizgnęłam się na kawałku kartonu leżącym przed kontenerem. Poleciałam do tyłu i z impetem przywaliłam o glebę. Leżałam tak chwilę z obitym tyłkiem, aż zdałam sobie sprawę, że jak ktoś zobaczy mnie w takim stanie, to chyba spalę się ze wstydu albo gorzej. Powoli wstałam otrzepując się i jeszcze wolniej ruszyłam w stronę bloku. Cholera, tyłek i plecy mnie bolą jak nie wiem co. W oknie bloku naprzeciwko zauważyłam znajomą sylwetkę. Nosz ja pierniczę! I jeszcze mi pomachał. Szczęście mnie w końcówce dnia dzisiaj opuściło, jak miło. Już bez większych przeszkód weszłam do mieszkania i opadłam obolała na łóżku. Sięgnęłam po telefon i otworzyłam trzy nieprzeczytane wiadomości.

Do: Yeon Joon
Zdrabniasz moje imię. To brzmi jak etap bliższych znajomych, mimo, że się prawie nie znamy. 

Pora normalna, ale przydałyby mi się ochraniacze na tyłek. Widziałam cię w oknie, teraz będziesz mi to wypominać do końca życia i się ze mnie wyśmiewać.

Podsumowałam, rzuciłam telefon na materac i poszłam przebrać się do łazienki w piżamę, byłam wykończona. Chodzenie w takim luźnym stroju to świetnie uczucie, nie ma co. Ułożyłam się wygodnie pod kołdrą oczekując na jakąś reakcję z jego strony, a jestem prawie że pewna, że jakaś nastąpi. Chyba powinnam się mentalnie przygotować na wyśmianie.



Yeon Joon:
Śmieję się, gdy ta się przewraca, jednak po chwili uspokajam oddech i zaczynam się martwić. Pomimo odległości, zdaję sobie sprawę, że na pewno się krzywi. Współczuję jej, bo nie chciałbym znaleźć się na jej miejscu. Obolały tyłek nie jest dla mnie. Chciałbym normalnie siedzieć, tak?
Jae Yeong nagle wstaje i otrzepuje się, na co reaguję uśmiechem.
Zuch Dziewczyna!
Zgadzam się z głosem i orientuję się, że patrzy w moją stronę. Idealnie na mnie. Nie czuję się jakoś źle. Fajnie, że jednak zwraca na mnie jakąkolwiek uwagę, chociażby przy wynoszeniu śmieci.. Jakkolwiek to brzmi, nie znaczy wcale, że uważa mnie za śmiecia.. Chociaż kto wie, może uważa, a ja sobie tylko znowu coś wmawiam.
Byłbyś znakomitym lekarzem.
Serio?
Nie.
W sumie mógłbym spróbować do niej zajść pod pretekstem sprawdzenia czy po upadku wszystko z nią w porządku.
Mógłbyś, ale tego nie zrobisz.
Mimo wszystko, faktycznie nie jest na to pora i ja sam jestem zmęczony. Macham jej więc radośnie, przekrzywiając głowę. Kiedy znika w budynku, patrzę na telefon z nowo przybyłą wiadomością. Zasłaniam kotary, chowam telefon do kieszonki. Tracę ochotę na kombinowanie przy Seohyun'ie i po prostu idę do przeznaczonego mi pokoiku.


*
No i kolejna część, wow. Wraz z Kwang Kwang dziękujemy za jego przeczytanie :3
Do kolejnego rozdziału~
~Kilmi

środa, 2 marca 2016

,,Schrupałbym Cię na śniadanie jak flaming krewetkę" - Rozdział 1

Jaeyeong - kwang kwang the ugly duck
Yeon Joon - Kilmi 

,,Czy to tak powinno się zacząć?"




Jaeyeong:
Wstałam od komputera opatulona wszelkimi kocami i bluzami jakie miałam pod ręką podchodząc mozolnym krokiem do okna. Nastał ranek, ptaszki kwilą, słonko świeci i inne takie bzdety. Odchyliłam delikatnie zasłonę przybliżając twarz w stronę szyby. Jak zwykle - na ulicy nie działo się nic ciekawego. Ale nie interesowali mnie jacyś tam przypadkowi ludzie z ulicy, tylko ON - przystojny sąsiad z bloku mieszkalnego naprzeciw, w którym jestem zakochana od ponad półtora roku - Kim Seohyun. Wyciągnęłam rękę w stronę lornetki stojącej na komodzie obok pozwalając, by jedno z moich nakryć zsunęło się na podłogę. Spojrzałam przez nią do apartamentu naprzeciwko. T-to nie tak, że jestem stalkerką! Po prostu... antyspołeczność i nieśmiałość robi swoje, no i wolę się nie wychylać do ludzi, pewnie ON nawet nie wie o moim istnieniu. No cóż, shit happens. Jego apartament jest taki przytulny i przestronny jednocześnie, ale nie mam co narzekać na swoje ciasne, zagracone mieszkanko. Albo mam, ale nie chcę dopuszczać do siebie tej myśli. Błądziłam jeszcze chwilę wzrokiem za jego małym, czarnym kociakiem, kiedy z pokoju obok wyszedł obiekt moich westchnień. Luźna koszulka, bokserki i rozwichrzone we wszystkie strony kosmyki włosów. Jak widać nie tylko przyroda budzi się już do życia. Niesamowite, że zaraz po przebudzeniu można wyglądać tak uroczo i... świeżo? Brzmi jak opis jakiejś owocowej sałatki. Ale nieważne. Skupiona na obserwowaniu podążałam za nim wzrokiem. No tak, poranna toaleta, moja codzienna zmora, którą dopełniało wstawanie skoro świt. Postanowiłam nacieszyć się przyjemnym widokiem jeszcze chwilę i zająć się swoimi obowiązkami. Po około piętnastu minutach ogarnęłam twarz, włosy i się przebrałam w codzienne ubrania. Rozmyślając co pożywnego mogłabym zjeść na śniadanie zerknęłam do lodówki. Była niemalże pusta, bo, oczywiście, genialna ja zapomniała zrobić zakupy na najbliższe kilka dni. Cóż, skleroza nie boli, a powinna. Westchnęłam cicho wgapiając się jeszcze moment w pustą przestrzeń, tak, jakbym oczekiwała, że jedzenie zaraz magicznie ją zastąpi. Nienawidzę wychodzić z domu, ale mus to mus. W sumie... przy okazji mogę opłacić czynsz za mieszkanie w tym miesiącu. Przynajmniej i to będę miała z głowy. Wzięłam potrzebne mi rzeczy, ubrałam szybko buty i wyszłam zamykając drzwi od mieszkania. Na zewnątrz była całkiem znośna pogoda. Nałożyłam słuchawki, włączyłam moją playlistę i wzięłam głęboki wdech. Rześkie powietrze, tego potrzebowałam. Powoli ruszyłam w kierunku najbliższego spożywczaka.

Yeon Joon:
Nie sądziłem, że ktokolwiek z mojej rodziny da mi jakikolwiek znak życia, gdyż nie robili tego od... Nie wiem nawet ile czasu minęło. Wow.
Rzecz w tym, że właśnie stałem pod budynkiem, w którym mieszkał mój kuzyn. Mój ULUBIONY kuzyn, którego nie widziałem szmat czasu i oczywiście się stęskniłem jak diabli. To on uczył mnie życia z ludźmi, w towarzystwie, zasad panujących na tym świecie. No i trochę życia, które jest niezłym skurwielem. Oczywiście byłem i jestem mu za to niezmiernie wdzięczny. Byliśmy jednocześnie różni i podobni. Ja, przyznaje bez bicia, jestem otwartym na świat, wygadanym i optymistycznym dzieciakiem, nie mogącym wytrzymać dłuższego czasu bez śmiechu i przekomarzań, żartów. On jest dojrzalszy. Tak jak ja, prawie zawsze w świetnym humorze, ale potrafił być niezwykle poważny, czasem wręcz straszny. Jest po prostu moim... Starszym bratem? Tak! Strzał w dziesiątkę, jak zwykle zajebisty ze mnie chłopak. 
Tak, zajebisty. Zajebisty nad zajebistych. 
Ah, dochodzę do wniosku, że wyglądam co najmniej dziwnie, stojąc pod budynkiem i śmiejąc się do siebie więc już po chwili wchodzę do środka przez (o zgrozo)  otwarte drzwi z zamiarem zrobienia temu "chłopcu" niespodzianki.

Jaeyeong:
W mojej zakupowej trasie zawsze musiałam minąć budynek znajdujący się na przeciw, czyli miejsce zamieszkania Seohyun'a. Z ciekawości obróciłam głowę w stronę parkingu. Jego auto nadal stało, co oznaczało, że jeszcze nie pojechał do pracy. Mój wzrok jeszcze przykuł osobnik, którego jeszcze w tych okolicach nie widziałam. Stał z dużym bagażem przed wejściem do bloku i chichrał się sam do siebie. No cóż, nie mi osądzać ludzi. Spuściłam głowę, wsłuchując się w słowa piosenki i ruszyłam w stronę spożywczaka. Jak sama droga i wybieranie produktów minęły nadzwyczaj szybko, to nie mogłam tego samego powiedzieć o oczekiwaniu na moją kolej przy kasie. Stałam grzecznie za rządkiem rozdrażnionych ludzi. Była wczesna godzina, więc co im się dziwić. Wbiłam wzrok w brzydkie, obskurne kafelki podłogowe oczekując na moją chwilę chwały, żeby w końcu opuścić ten przybytek. Stąpałam z nogi na nogę, bo uczucie bycia obserwowaną narastało z każdą sekundą, nienawidzę tego. Przynajmniej oczekiwanie umilały mi słuchawki, z których dobiegała przyjemna melodia. Kiedy w końcu się doczekałam się uwagi dla moich produktów zapłaciłam, szybko je spakowałam do torby i skinęłam głową na pożegnanie kasjerce. Już trochę szybszym tempem poszłam załatwić resztę spraw dotyczących mieszkania i wróciłam do swojej nory. W czasie (byle jakiego) układania rzeczy w lodówce i poszczególnych półkach myślałam nad śniadaniem. Omlet ze szczypiorkiem i kanapka brzmiały smacznie. Po napełnieniu żołądka postanowiłam jeszcze zerknąć co u mojego sąsiada na przeciwko. Poczłapałam w stronę okna zgarniając po drodze lornetkę. Odchyliłam bardziej zasłonę i przyłożyłam przyrząd do oczu. Wyglądał na pusty, nie licząc czarnego sierściucha chłodzącego w tę i we w tę. Coś mi tu nie pasowało. Nagle mój wzrok napotkał dziwną postać. Piorunujące spojrzenie w moją stronę, dziwny ubiór i twarz wykrzywiona w złości. Odsunęłam lornetkę, żeby po chwili ujrzeć chłopaka, który jeszcze niedawno stał na dole. Ale co on tu robił? Stałam tak w oknie z rozdziawioną buzią, kiedy w międzyczasie on pokazywał w moją stronę jakieś gesty. Wysunięte dwa palce, którymi wskazywał raz to na mnie, raz na swoje oczy. "Mam cię na oku"? Zdążyłam tylko zobaczyć, jak się ubiera i znika za drzwiami salonu. Idzie po mnie? I co ja teraz zrobię? Choleracholeracholera. Powinnam się gdzieś schować albo udawać, że mnie nie ma. Co ja gadam, przecież to nie wypali. Zaczęłam robić nerwowe kółka po pokoju łapiąc się co chwila za głowę, bo nic innego, a co najważniejsze lepszego, w tej sytuacji nie przychodziło mi do głowy.

Yeon Joon:
Już po chwili "straszyłem" kuzyna, wjeżdżając mu z buta na chatę. Oczywiście, nie ruszyło go to tak, jak miało więc plan był jedną, cholerną niewypałką... Co do niewypałek, to w sumie bym zapalił. Tak po prostu.
Em, przyznaję bez bicia i z delikatnym wstydem (DZIECIAKI, NIE POPEŁNIAJCIE TEGO BŁĘDU), że zdarzało mi się popalać w towarzystwie. Ale tylko w towarzystwie, samemu zawsze było nudno. Kek, zwariowane życia YeonJoon'a, aww.
Mimo wszystko, widzę, że po mojej długiej nieobecności wśród dalszej rodziny, ten "dojrzały mężczyzna" sprawił se nareszcie jakąś słodziachną istotę do mieszkania. Kot. KOTEK. Pieprzony czarny kotek, który mnie akceptuje na starcie, fuck yeah! Mam nowy sens życia i jest nim... Cholera, jak ten kociak się wabi?
I GDZIE SPIERDOLIŁ KIM SEOHYUN.
A, tu jest.
Myślę, kiedy zauważam jak ten wychodzi z łazienki i od razu wpatruje się w okazywaną mi przez kota miłość. Szybko dowiaduję się, że nosi wdzięczne imię Licht. Wow. Sądziłem, że znów nazwałby kota Mruczkiem czy coś. Czuję się mile zaskoczony, jednak odrobinę dojrzał!
Seo Hyun zdąża przed wyjściem pokazać mi co gdzie w jego mieszkaniu się znajduje i dać instrukcję, co mam zrobić przed jego powrotem. Kiedy widzę jednak na liście punkt ,,Nie wychodź z domu" oraz ,,Odkurz", stwierdzam, że wiem co będę robił dzisiejszego dnia. Nic z tej listy, oczywiście!
Po kilku minutach paraduję po mieszkaniu w ukochanym kigurumi pandy, oczywiście w kapturku, przez co wyglądałem jak chodzący Bóg naładowany słodkością tego świata. W ręku trzymam herbatkę w kubeczku o zabawnym kształcie, który jest oczywiście moim ulubionym. Chodząc w kółko, zaczynam się nudzić, tak więc odkładam napój na stoliczek i postanawiam ogarnąć okolicę przez szybę. Na razie. Później wyjdę na sto procent z domu.
Prawie od razu rzuca mi się w oczy postać w oknie, skierowana w moją stronę. PODGLĄDACZ! ZBOK! UCIEKAĆ KTO MOŻE! Chociaż... Co? Nie, nikt nie będzie uciekał. Wypadałoby przejść się do tajemniczego gostka. Posyłam mu groźną minę i wykonuję gest mający znaczyć "MAM CIĘ NA OKU", po czym szybko ubierając coś cieplejszego na siebie (no i buty), lokalizuję mieszkanie na przeciwko i po chwili już zmierzam w jego stronę.
Lecę schodami na korytarzu i pozwalam wyczuć przechodzącym bijącą ode mnie grozę. Wzdrygają się, o cholera, jestem kimś. Pod drzwiami zaczynam dzwonić do mieszkania. Gwałcę przycisk dzwonka ile mogę, starając się ignorować zbierający tłumek sąsiadów tego człowieka. Słysząc za drzwiami kroki, już wiem, że znalazłem na sto procent odpowiednie mieszkanie, bo osoba za drzwiami tam była i, oczywiście, nie miała raczej zamiaru ich otworzyć. Po chwili dosłownie skaczę po drzwiach, zdziwiony efektem, a mówiąc dosłownie hukiem. On nie siedział pod nimi, co nie? Nic sobie nie zrobił? Emm.. Oops?
-WIEM, ŻE TAM JESTEŚ!- wcale nie krzyczę. To tylko drobne uniesienie głosu. Korzystając z okazji, próbuję uspokoić tłumek zbierający się wokół mnie i pytam o wynajmującego tego oto mieszkania, do którego się dobijam. Patrząc na ich miny, mam wrażenie, że mnie zabiją. Ej, no halo, to ja tu cierpię, jakiś fanboy czy zbok podglądał mnie w mieszkaniu kuzyna. A może to nie mnie chciał podglądać? Hmm.. Seohyun'em się ktoś interesuje? Muszę poznać tę istotę. Może być zabawnie.
Wdaję się w krótką konwersację, poważniejąc. Muszę zadbać o to, by się uspokoili, inaczej ktoś może mieć kłopoty, o ile już ich nie ma. Patrzę w stronę nadal zamkniętych drzwi. Wypadałoby otworzyć, podglądaczu.

Jaeyeong:
Zaczęło się. Brzęczenie dzwonka przeszywało moje uszy jak wykałaczki. Stanęłam gwałtownie w miejscu przytykając dłonie do uszu. Co za nieznośny dźwięk. Nienawidzę go. Bardzo dobrze zdawałam sobie sprawę kim jest "niespodziewany gość", ale i tak podeszłam do drzwi i spojrzałam przez judasza. Tak, ta sama twarz, która dosłownie przed chwilą groziła mi z okna naprzeciwko. Sięgnęłam histerycznie do zamków i je przekręciłam. Dobijanie do mojego azylu nie ustawało, upierdliwe brzęczenie na przemian z kopniakami w drzwi, jeszcze czego. Z jednej strony miałam ochotę przywalić mu tymi drzwiami i kazać mu się wynosić, a z drugiej... bałam się. Bałam się konfrontacji z drugim człowiekiem. No i bycie wytykaną przez innych mieszkańców za "podglądanie sąsiadów" też mi się za bardzo nie uśmiechało. Już całkiem załamana opadłam pod drzwiami. Huh, od tego harmideru rozbolała mnie głowa. Nagle poleciałam do przodu. CO ON, DO CHOLERY, JEST JAKIMŚ CZŁOWIEKIEM-TARANEM? Chyba sobie zdał sprawę ze swojej siły, bo z rękoczynów przeszedł do darcia aparatu głosowego. Przy okazji teraz sobie zdałam sprawę, że pewnie już wszyscy moi szanowani sąsiedzi stoją w ładnym kółeczku wokół tego pacana i zastanawiają się o co chodzi. W sumie... jak pomyślałam o tym tłumie, to zaczęły mnie przechodzić dreszcze. Posiedziałam jeszcze chwilę pod drzwiami wystraszona i nasłuchiwałam co mówili. Z tego co udało mi się wychwycić, to wypytywał o mnie. Jeśli zdradziłby powód swojej wizyty, to mogłabym się pożegnać z moim przytulnym gniazdkiem, do którego się już przywiązałam. Zaczęłam się powoli podnosić z podłogi. Dreszcze dalej mnie nie opuściły, bardzo źle. Przekręciłam powoli zamki i chwyciłam za klamkę. Nacisnęłam ją delikatnie i wystawiłam głowę za drzwi gapiąc się w podłogę. Zacisnęłam oczy.
-Możecie g-go już zostawić... To wszystko z mojej winy... Zaraz wszystko wyjaśnię... M-możecie już wrócić do swoich... mieszkań...  -wydukałam wszystko na jednym wdechu. Powoli uniosłam głowę otwierając oczy. Mogłam się tego spodziewać, wszyscy się na mnie gapili jak na okaz w zoo. Zebrał się całkiem spory tłumek, mocno mnie to speszyło. I jeszcze ten koleś szczerzący gębę nie wiadomo czemu. Stałam tak sparaliżowana jeszcze chwilę, ale te całe napięcie to było dla mnie za dużo. Szybko się wycofałam do swojej nory trzaskając drzwiami. Sterczałam pod nimi będąc jeszcze w szoku. No i... co dalej? Koniec końców sprawy nie wyjaśniłam, a po plecach i karku dalej przechodziły mnie pojedyncze dreszcze. Usiadłam na krześle próbując poukładać myśli w jedną całość. Znając mnie, to raczej szybko mi to nie przyjdzie.

Yeon Joon:
Kiedy już tracę nadzieję na jakiekolwiek ratunek albo wyjaśnienie sprawy, słyszę szczęk zamka i ciche skrzypienie drzwi. Szybko odwracam się w stronę źródła obu tych dźwięków i dostrzegam twarz swojego oprawcy. Wyraźnie postawiony w niekomfortowej sytuacji i obserwowany przez wszystkich zebranych na piętrze, tak jakby staje w mojej obronie. Miły dla ucha głos działa przyjemnie na mój stres wywołany sytuacją.. Zaraz, zaraz. Stres? Co ja gadam? Wcale się nie.. No, może trochę.
No i na jaw wychodzi jeszcze jedna sprawa. TO KOBIETA. PODGLĄDAŁA MNIE KOBIETA. O CHOLERA, WOW, WOW, WOW. Czuję się mile połechtany, serio. Oczywiście okazuję to szerokim uśmiechem, a co tam, niech wie jak przyczyniła się do mojego w tej chwili zajebistego nastroju.
-No dobra, skoro nasza panienka zainterweniowała, zapraszam was do.. JAK NAJSZYBSZEJ UCIECZKI DO WŁASNYCH MIESZKAŃ, BO ZAGRYZĘ JAK REKSIO SZYNKĘ!- mówię poważnym tonem i ledwo powstrzymując śmiech obserwuję jak jej sąsiedzi wracają do swoich mieszkań. Jestem genialny, ot co! A teraz pytanie. Pukać jeszcze czy odpuścić i zajść kiedy indziej..?
.
.
.
.
.
Pukać, zdecydowanie. Zbliżam się do drzwi po raz drugi tego dnia, a raczej po raz drugi w ciągu kilkunastu minut i pukam, tym razem na spokojnie.
-Nazywam się Yeon Joon, nic Ci nie zrobię, chcę pogadać~
Co prawda nawet nie wiem o czym, ale cholera, ta dziewczyna mnie zafascynowała. Niby jej nie ma, a jednak jest. (wzorowy z niej murzyn na pasach, co? ~kwang kwang) Takie buty, przyłapałem ninję na badaniu terenu, a skoro tak to wygląda, fajnie byłoby pogadać.
Nie przestaję pukać, ignoruję irytację i cierpliwie kontynuuję czynność. Cholera, ona mnie nie znienawidzi, co nie?

Jaeyeong:
Ledwo doszłam do siebie, a po chwili znów mogłam usłyszeć pukanie. Krisus, czemu mi to robisz? Ja już nie chcę. Wstałam z krzesła i mozolnym krokiem podeszłam do drzwi. Spojrzałam przez magiczne oko w drewnie po raz drugi dzisiejszego dnia. Matulu, czego ten dziwak o kociej mordzie jeszcze ode mnie chce? Już się wystarczająco nacierpiałam przedstawieniem na korytarzu, więc tak jakby moje winy zostały odpokutowane, nie? Ale z drugiej strony zżerała mnie ciekawość, bo nie wyglądał już na rozwścieczonego. Dobra, kto nie ryzykuje, ten niech żałuje. Otworzyłam drzwi z lekką nadzieją, że to nie pułapka, a on zaraz mnie nie rozszarpie. Uchyliłam drzwi i wystawiłam głowę.
-T-tak? -Wyjąkałam zachrypniętym głosem czekając na rozwój wydarzeń.

Yeon  Joon: 
Uśmiecham się szeroko, patrząc na wychylającą się głowę. PUNKT DLA MNIE, WYJRZAŁA. Ha!
-Hejo~
Witam się z szerokim uśmiechem, przy tym niezauważalnie wsuwam nogę w wolną przestrzeń między drzwiami, a.. Umm.. Framugę? Cholera, czemu ja nie znam nazw podstawowych rzeczy?
Oczywiście robię to po to, by nagle nie uciekła, przecież chciałem sobie pogadać, prawda?
-A więc jak już mówiłem, nazywam się Yeon Joon- powtarzam, tak na wszelki wypadek. Cholercia, ładna ta buźka, przyznaję. Śmielej dziewczyno, nie mam zamiaru Ci nic złego zrobić. Chyba. Albo może.. Dobra, dobra, żartuję, jest bezpieczna. Nie tykam kobiet, są za kochane i delikatne, nawet jeśli niektóre robią z siebie niezłe badass'y...
.
.
.
Jak coś, to nic nie myślałem, nie mówiłem ani nie słyszałem na ten temat, ok.
-Wpuściłabyś mnie? -pytam, nadal się uśmiechając. Z niecierpliwością czekam na odpowiedź.

Jaeyeong:
Patrzyłam na niego zestresowana i słuchałam, jak się przedstawiał. Lustrowałam go wzrokiem, kiedy nagle wyleciał z pytaniem o wpuszczenie go do środka. Otworzyłam szeroko oczy w zdziwieniu i zacisnęłam mocniej dłoń na klamce od drzwi. Nie-e, tyle mi wystarczy na dziś. Już miałam nawet gdzieś to, że go za chwilę bezpodstawnie chamsko potraktuję. Chciałam zatrzasnąć mu drzwi przed nosem z impetem i tak też zrobiłam. A raczej tak jakby, bo się nie do końca zamknęły. W tej samej chwili nieproszony gość odskoczył do tyłu jak poparzony i łapiąc się za stopę wydarł w wniebogłosy. Wyleciałam z mieszkania żeby sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku. Znaczy... to nie tak, że się nim martwię, ale nie mam zamiaru płacić mu odszkodowania, czy czegoś takiego, albo żeby mi wypominał to do końca życia. Zaczął mi posyłać ten sam mocno wkurzony wzrok co wcześniej. Zaczęłam go przesadnie przepraszać.
-W-wszystko w porządku? -dodałam po chwili, oferując oparcie się o moje ramię. Coś mnie chrypka dzisiaj nie opuszcza.

Yeon Joon:
Tak, jestem, a raczej już byłem wkurwiony. KTO NORMALNY TAK NI Z DUPY ZAMYKA KOMUŚ DRZWI PRZED NOSEM. Słysząc jednak jak przejęła się sytuacją, wybaczam.
Chociaż w sumie.. To moja wina. Równie dobrze mogę zadać pytanie "Kto normalny na wszelki wypadek stawia nogę między drzwiami, by te się nie zamknęły?". Cholera, jakoś mi się smutno zrobiło, okazuje się, że jestem ułomnym człowiekiem. Chociaż w sumie, nie mam na co narzekać, sporo razy to słyszałem. Bycie zajebistym skutkuje czasem głupotą, która rozwala system, prawda? A ja jestem Bogiem, co znaczy, że zajebistością tryskam. O brawa proszę, ok.
Nie wiem nawet, kiedy zacząłem płakać ze śmiechu nad tym, co działo się w mojej głowie i trochę miną tej dziewczyny. Swoją drogą, jak ona ma na imię?
-Nie, ale będzie, jeśli dasz się zaprosić jutro na kawę~
Mówię, gdy pyta o mój stan, niemo oferując pomoc. Kiedy już stoję, łapię równowagę opierając się o ramię, które sama zaoferowała.
-Więc?

Jaeyeong:
Moja mina musiała być dziwna, kiedy patrzyłam na jego twarz, która w ułamkach sekund zmieniała swoje miny, aż w pewnej chwili zaczął płakać ze śmiechu. W sumie... To wyglądało zabawnie. Uśmiechnęłam się pod nosem. A raczej miałam ten uśmiech, póki nie wypalił tego z kawą.
-Nie ma mowy. -odparłam szybko po jego ponagleniu i już miałam wchodzić do mieszania, kiedy nagle zostałam szarpnięta za rękę do tyłu.
-Co ty robisz? -warknęłam do niego piorunując go wzrokiem tak, jakby zamordował moją całą rodzinę cztery pokolenia wstecz. Chciałam już wrócić do mojej przytulnej norki, wystarczająco długo przebywałam poza nią.

Yeon Joon:
Mrugam zdezorientowany. Nie zgadza się? Czemu?
Kiedy zamierza odejść, łapię ją za rękę i ciągnę w ten sposób, by znów stała ze mną twarzą w twarz. Wpadam na kolejny pomysł.
-W takim razie daj mi zapisać sobie przynajmniej w telefonie mój numer, nóż zmienisz kiedyś zdanie- stwierdzam, patrząc na nią wyczekująco. Nie biorę pod uwagę spojrzenia, którym mnie zaszczyca. Jest jednak nieprzyjemne.
A ona nie wie, co szykuję tak naprawdę w tej swojej sprytnej, wypełnionej budyniem główce~

Jaeyeong:
Hę? Wymiana numerami? Jeszcze czego. Mimo wszystko zmiękłam z lekka, bo po uno: miałam go już cholernie dość, a po dos: potem będę miała wyrzuty sumienia, że prawie zrobiłam z niego kalekę, a teraz jeszcze mu odmawiam. Tak bardzo nienawidzę wychodzić z mojej jaskini i integrować się z ludźmi, ale...
-Ugh... trzymaj... -wyjęłam z kieszeni swetra moją komórkę i wybrałam opcję dodania nowego kontaktu. Podałam mu telefon do ręki.

Yeon Joon:
W ekspresowym tempie dodaję swój numer i do siebie dzwonię, udając, że nadal zastanawiam się nad kolejnością cyfr. Kiedy czuję wibrację w kieszeni, klikam czerwoną słuchawkę i oddaję jej telefon.
-Zanim pójdę, pozwól mi spytać.. Jak się nazywasz?- pytam z uśmiechem, powoli odwracając się w stronę schodów. Zanim tam dojdę, zapewne wyjmę telefon i szybko zapiszę sobie jej numer. Boski, inteligentny i z budyniem, czego chcieć więcej? Już się nie uwolni!

Jaeyeong:
Czekałam tak chwilę, aż doda ten swój pieruński numer, a ja będę mogła wrócić do mojego przytulnego gniazda. W trakcie wpisywania widziałam błysk w jego oku. Mam wrażenie, że ta decyzja jest moim największym błędem, jaki popełniłam w życiu. Oddał mi telefon i powoli kierował się do schodów, uprzednio pytając o moje imię i nazwisko.
-Jae... Jaeyeong. Sa Jaeyeong. -odpowiedziałam niepewnie. Zdążyłam już tylko zobaczyć, jak znika wyszczerzony od ucha do ucha na schodach. Mam bardzo złe przeczucia. Wróciłam padnięta do mieszkania, aby w końcu móc złożyć moje myśli w jedną całość. Dzisiaj wydarzyło się dużo. ZA DUŻO.
*
A teraz..
BONUSIK CYTATOWY SŁÓW I ZDAŃ, KTÓRE PADAŁY OD NAS PRZY PISANIU. POWÓD? A TAK PO PROSTU! =^w^=
~Kilmi


Ludzie, dusze się XDDD
"hahaha to bolio"
"trzeba go było nazwać ruchan(luhan)"
"UGLRE"
"ała to boli"
"może być trochę wredny?/ta/WREDNY NA MAXA!!!"
"bolio kiedy cie wszystko boli"
"dusze sie"
"zaraz sie zeszczam ze śmiechu"
"makingoffXD"
"raz sie tyje"

Dziękujemy za przeczytanie tego rozdziału. Do zobaczenia w następnym!